Reklama

Reklama

Prof. Ernest Kuchar: Większość dolegliwości po zakażeniu znika samoistnie

- Parcie, żeby natychmiast po przebyciu infekcji zrobić szeroki zakres badań diagnostycznych jest nieuzasadnione - ocenia prof. Ernest Kuchar z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Ernest Kuchar wskazał, że większość dolegliwości, które pojawiają się po przebyciu infekcji spowodowanej przez SARS-CoV-2, wycofuje się samoistnie w ciągu kilku miesięcy do pół roku. - Parcie, żeby natychmiast po przebyciu infekcji zrobić szeroki zakres badań diagnostycznych jest nieuzasadnione - powiedział.

Dodał, że skutki zakażenia koronawirusem mogą być odczuwalne nawet kilka miesięcy od zakończenia choroby. - Nikogo nie dziwi, że po złamaniu nogi wraca się do zdrowia kilka miesięcy, a po przebytym covidzie często oczekuje się wyzdrowienia natychmiast - stwierdził. Skutki przebytej infekcji dotkliwiej odczuwają ci, którzy chorobę przeszli ciężko, ale zdarza się, że występują również u tych, którzy przeszli ją łagodnie lub bezobjawowo.

Reklama

- Nie wszystkie występujące objawy są powodem do niepokoju - uważa prof. Kuchar. Według niego po przebyciu COVID-19, bezobjawowo czy łagodnie, zwykle nie ma uzasadnienia dla wykonywania specjalistycznych badań.

Wyjątkiem są dzieci

Zdaniem profesora, jeśli ktoś przeszedł bezobjawowo zakażenie, ryzyko późniejszego rozwoju powikłań jest niewielkie. - Wyjątkiem są dzieci, u których nawet, jeśli przeszły infekcję SARS-CoV-2 zupełnie bezobjawowo może rozwinąć się wieloukładowy zespół zapalny powiązany z COVID-19 (PIMS). Ryzyko jego wystąpienia jest jednak niewielkie, wynosi około jeden na tysiąc, a zespół zawsze przebiega z gorączką, dlatego, jeżeli dziecko nie gorączkuje to trudno podejrzewać PIMS - dodał.

Do najczęściej zgłaszanych objawów po infekcji spowodowanej przez nowy koronawirus należą: kaszel, duszność, przewlekłe zmęczenie, bóle głowy, bóle stawów i mięśni, trudności z koncentracją, zaburzenia depresyjne, bezsenność oraz utrata węchu i smaku.

Nie wszystkie z nich są, zdaniem profesora, wskazaniem do przeprowadzania badań. - Zakres badań powinien być ustalany indywidualnie, w zależności od stopnia dolegliwości i sytuacji zdrowotnej pacjenta - powiedział. Zdaniem profesora badania powinny być przeprowadzane nie wcześniej niż dwa do czterech tygodni po przechorowaniu.

Podstawowe badania krwi może zlecić pacjentowi lekarz podstawowej opieki medycznej (POZ). Należą do nich: EKG, morfologia krwi z rozmazem, tyreotropina (TSH), białko CPR, glukoza, lipidogram, poziom elektrolitów oraz badanie ogólne moczu.

Badania specjalistyczne dotyczą głównie funkcji płuc i serca. - Powikłania płucne zaliczane są do najczęstszych po covidzie, dlatego wykonanie badań diagnostycznych zalecane jest pacjentom, którzy odczuwają dolegliwości związane z oddychaniem: uczucie ucisku w klatce piersiowej, zadyszkę, obniżoną tolerancję wysiłku fizycznego - powiedział prof. Kuchar.

Ostrożnie z tomografią

Profesor przestrzega przed pochopnym wykonywaniem tomografii płuc, która wiąże się z narażeniem na duże promieniowanie rentgenowskie. Rekomenduje natomiast badania oceniające ich czynność.

Pierwszym badaniem powinno być badanie spirometryczne pokazujące, czy płuca pracują sprawnie. Najważniejsza, zdaniem profesora, jest ocena funkcjonowania płuc, a nie określenie zmian obrazowych, bo te po covidzie często występują. Zmiany w płucach mogą utrzymywać się do ośmiu tygodni po infekcji, czasem dłużej.

Przy objawach wskazujących na niewydolność serca, zdaniem profesora, wskazane jest wykonie takich badań jak: echo serca, EKG oraz badanie Holtera w przypadku zaburzeń rytmu. W ocenie uszkodzenia serca ważne jest również oznaczenie pro-BNP czy troponiny, które wykonuje się z krwi.

- Zlecenie wykonania takich badań sugerowałbym, gdy pacjent skarży się na uczucie duszności, nieregularnego bicia serca, szybko się męczy lub leczony był wcześniej na niewydolność serca. Powikłaniem infekcji wywołanej przez koronawirusa może być zapalenie mięśnia sercowego, infekcja SARS-CoV-2 może także nasilać niekorzystne procesy w organizmie, np. procesy zapalne i krzepnięcie krwi, co sprzyja zatorom - powiedział.

Także bóle głowy utrzymujące się do pół roku po infekcji leczy się wyłącznie objawowo, wskazał profesor.

"Przeczulica mija samoistnie"

Wielu pacjentów po przebyciu COVID-19 odczuwa bóle mięśni. Może wskazywać to na zaburzenia czucia i przeczulicę. - Przeczulica, czyli nadwrażliwość na bodźce dotykowe i nadmierne odczuwanie bólu zwykle mija samoistnie. Powoduje ją uszkodzenie nerwów przez wirusa i podrażnienie receptorów bólowych - powiedział ekspert.

Ustąpieniu objawów pocovidowych sprzyja umiarkowana aktywność fizyczna. Zalecane są np. spacery na świeżym powietrzu.

- Podejdźmy spokojnie do okresu rekonwalescencji po chorobie, dajmy sobie dłuższy czas na to, żeby dojść do siebie - zalecił prof. Kuchar.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje