Reklama

Reklama

Prof. Andrzej Horban w "Gościu Wydarzeń": Brytyjski wariant koronawirusa na pewno jest w Polsce

- Przy zachowaniu rygoru uda nam się normalnie żyć - mówił w środę w programie "Gość Wydarzeń" na antenie Polsat News prof. Andrzej Horban, główny doradca premiera do spraw COVID-19 i przewodniczący Rady Medycznej. W rozmowie z Dorotą Gawryluk przyznał, że brytyjski wariant koronawirusa "na pewno jest już w Polsce".

Prof. Horban mówił w "Gościu Wydarzeń", że z jednej strony rozumie Polaków, którzy mają już dość lockdownu, ale jednocześnie zwrócił uwagę, że "nie siedzimy w zamknięciu". - Jesteśmy na świeżym powietrzu - podkreślił. 

Pytany o przedsiębiorców, którzy zamierzają otworzyć swoje restauracje, ocenił, że "to jest trochę dziwne", ponieważ za kilka tygodni rozpoczną się masowe szczepienia Polaków. 

Reklama

- Proszenie ludzi, żeby przyczynić się do wzrostu zakażeń, jest, delikatnie mówiąc, nierozsądne - dodał. 

Sytuacja w Wielkiej Brytanii

- Przy zachowaniu rygoru uda nam się normalnie żyć. Zaczynamy powolutku uruchamiać różne dziedziny życia. Dlaczego tak ostrożnie? Proszę zwrócić uwagę na to, co dzieje się w Wielkiej Brytanii. Emigranci, którzy tam żyją, odwiedzili rodziny w święta i istnieje uzasadniona obawa, że mamy w Polsce brytyjski wariant koronawriusa, który jest łatwiej transmitowany. W Wielkiej Brytanii mają olbrzymi wzrost zachorowań - tłumaczył prof. Horban. W dalszej części rozmowy główny doradca premiera ds. COVID-19 przyznał, że brytyjska odmiana koronawirusa "na pewno jest już w Polsce".

- Brytyjczycy rozpoczęli dramatyczną walkę o życie obywateli - zaznaczył. Jak mówił, stąd takie tempo szczepień w Anglii. 

"Jesteśmy tuż przed rozwiązaniem problemu"

Prof. Horban przyznał, że liczba zakażeń zaczęła w Polsce spadać i się "wypłaszczać", ale może to się zmienić. 

- Jeżeli utrzyma się tendencja, że będziemy mieli mniej zakażeń lub tyle samo, na pewno nie więcej, to zaczniemy proponować rozluźnienie rygorów - mówił. - Wiadomo, że sytuacja wielu branż jest trudna - przyznał. - Ale trudno utopić się u brzegu. Jesteśmy tuż przed rozwiązaniem problemu - podkreślał.

- Mamy szczepienia, fakt, że zaczynające się, fakt, że liczba szczepionek nie jest i nie będzie taka, żeby od razu zaszczepić 30 mln ludzi. W związku z tym zdecydowaliśmy się na wariant maksymalnie oszczędzający życie ludzkie, zaczynamy szczepienia od osób najstarszych - wyjaśniał prof. Horban, zaznaczając, że 20 proc. z osób zakażonych powyżej 80. roku życia umiera. 

Zdaniem prof. Horbana nauczyciele nie są szczepieni w pierwszej kolejności, ponieważ są "młodzi i inteligentni". - Nauczyciel wie, jak się chronić, po drugie dajemy mu metody diagnostyczne - przekonywał, mówiąc o testowaniu nauczycieli. 

"Trzymamy się solidarności"

Prof. Horban, pytany o wspólne zakupy szczepionek w ramach UE, ocenił, że "wydawało się to bardzo rozsądne". 

- Po pierwsze, bardzo skracamy sobie czas oceny produktów leczniczych - robi to jedna komisja. Zasada, że szczepionka jest rozdzielana proporcjonalnie do liczby ludności też jest uczciwa. A szczepimy już zgodnie z naszym harmonogramem. Nasz schemat jest bardzo zbliżony do tego, co robią Niemcy - wyjaśniał. 

- O ile mi wiadomo, oficjalnie nie prowadzimy negocjacji z producentami szczepionek, trzymamy się solidarności (z UE - red.), a co zrobi premier i minister Dworczyk, to już jest ich tajemnica. Starają się, ale "z pustego i Salomon..." - podsumował, zaznaczając, że produkcja szczepionek będzie się zwiększała.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy