Reklama

Reklama

Proboszcz z Nowego Targu: W naszym kościele nie można się niczym zarazić

Proboszcz nowotarskiej parafii miał poinformować wiernych, że w kościele zainstalowano "nowoczesny system sanitaryzacji stworzony przez NASA, który ma sprawiać, że wewnątrz świątyni nie można zarazić się żadnym wirusem". "To wszystko sprawia, że w liturgii można uczestniczyć bez maseczki" - miał przekonywać duchowny. - To tak nie działa i ten "system" nie pozwoli uniknąć zakażenia - ostrzega biolog i dziennikarz technologiczny Interii Marcin Powęska.

Serwis "nowytarg24.tv" podaje, że w niedzielę (4 października) proboszcz parafii pod wezwaniem Jana Pawła II na Równi Szaflarskiej w Nowym Targu (woj. małopolskie) miał poinformować wiernych, że w kościele zainstalowano specjalny system, który ma niszczyć wirusy unoszące się w powietrzu, m.in. w czasie nabożeństw. 

Reklama

"W tym momencie to wszystko pracuje. Proszę się nie martwić, w tym momencie nikt w naszym kościele nie może się zarazić ani grypą, ani COVID-em, ani żadną inną bakterią czy wirusem" - miał powiedzieć podczas ogłoszeń duszpasterskich ks. kan. Jan Karlak, cytowany przez serwis "nowytarg24.tv".

"To są technologie kosmiczne. Obecnie Boeing montuje te urządzenia w nowych samolotach, które produkuje. To wszystko sprawia, że w liturgii można uczestniczyć bez maseczki. Ale jeśli ktoś chce być w maseczce, to proszę bardzo, ja mu tego nie zabronię. Natomiast tak, jak mówiłem, nie można się w naszym kościele niczym zarazić" - miał mówić podczas mszy ks. Karlak.

Proboszcz opublikował też na stronie internetowej parafii "certyfikat". Wynika z niego, że zainstalowany system oparty jest "o technologię fotokatalizy (promieniowanie UV-C) i utleniania tlenkiem tytanu (Tio2), w wyniku którego powstaje nadtlenek wodoru (H2O2), pracujący podczas użytkowania obiektu przez ludzi oraz system do ozonowania (O3) przeznaczony do dezynfekcji pomieszczeń poza użytkowaniem obiektu przez ludzi".

"Zastosowane systemy skutecznie usuwają bakterie, wirusy (grypa, COVID-19), pleśnie, alergeny oraz nieprzyjemne zapachy" - czytamy na stronie parafii.

W "certyfikacie" podkreślono dodatkowo, że system ma także zabezpieczać przed "zakażeniami pomiędzy ludźmi". Wystawiła go firma Alfa-Went z Trzebini.

Biolog: To tak nie działa

- Do rewelacji księdza należy podchodzić z dużą rezerwą - ostrzega Marcin Powęska, biolog i dziennikarz naukowy z działu Interia Nowe Technologie.

Jak wyjaśnia, promieniowanie UV-C faktycznie zabija 99,9 proc. wirusów i bakterii - tak sterylizuje się choćby sale operacyjne - ale to jest sterylizacja "na chwilę".

- Nawet jeżeli wysterylizujemy w ten sposób kościół, to w momencie, gdy wkroczą do niego ludzie bez maseczek, automatycznie go zanieczyszczą. Aby ten "system" był skuteczny, musiałby działać cały czas, także podczas mszy. Nie jest to możliwe, bo promienie UV-C są rakotwórcze. Co więcej, można wysterylizować pokój czy mieszkanie, ale znacznie trudniej świątynię o dużej powierzchni - tłumaczy.

***

Właściciel wyjaśnia

W odpowiedzi na tę publikację skontaktował się z nami Piotr Czech, właściciel firmy ALFA-WENT. - Lampy promieniowej jonizacji katalitycznej zamontowane są w centrali wentylacyjnej i pracują razem z wentylacją w sposób ciągły - wyjaśnia.

- W Polsce z takiego systemu korzysta wiele placówek,  mi. n. Centralny Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie - dodaje. Właściciel odcina się także od słów księdza. - Nadmieniam, że żaden z tych systemów nie zwalnia wiernych z obowiązku noszenia maseczek zakrywających nos i usta lub stosowania przyłbic zgodnie z obowiązującymi przepisami - podkreśla.

Liczne badania naukowe wskazują, że najlepszymi i najprostszymi metodami uniknięcia zakażenia są: dystans społeczny, regularne mycie rąk mydłem i noszenie maseczek ochronnych, zasłaniających usta i nos.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL