Reklama

Reklama

Pierwszy pacjent na Stadionie Narodowym

W nocy do szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym trafił pierwszy pacjent. - Wiemy, że wczoraj szpital osiągnął gotowość operacyjną. Dwa autobusy miejskie będę przystosowane do transportu chorych, żeby odciążyć karetki pogotowia - relacjonuje reporterka Polsat News Monika Miller.

Na Stadionie Narodowym został uruchomiony pierwszy szpital tymczasowy, oddział stołecznego szpitala MSWiA. Docelowo szpital tymczasowy na PGE Narodowym ma dysponować 1200 łóżkami.

Reklama

W nocy w czwartku na piątek (5/6 listopada 2020) trafił tam pierwszy pacjent. W transporcie chorych na koronawirusa mają pomóc władze Warszawy. Miasto przygotowuje w tym celu dwa autobusy miejskie, które mają odciążyć karetki.

Pierwszy pacjent w szpitalu

Premier Mateusz Morawiecki w czwartkowym oświadczeniu wygłoszonym na stadionie zaznaczył, że takich szpitali tymczasowych powstaje kilkanaście w całej Polsce, a być może będzie ich więcej.

- Cały czas myślimy o tworzeniu nowych jednostek. Nie żałujemy sił i środków. Cały budżet państwa nakierowany jest na pomoc obywatelom, na wyjście z tych tarapatów. Dlatego raz jeszcze: apel o solidarność - podkreślił szef rządu. Prezes Rady Ministrów mówił też, że rząd przeznaczył wszystkie siły i środki, które są niezbędne do tego, aby zwiększać bazę szpitalną i łóżkową.

- Z tego miejsca można powiedzieć, że nigdy, w historii ostatnich lat przynajmniej, tak wiele osób nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym - medykom, lekarzom, pielęgniarkom, diagnostom, ratownikom i wszystkim pracownikom służby zdrowia - dodał.

"Dzięki wam czujemy się bezpiecznie"

Morawiecki podziękował też wszystkim medykom za to, że są przy pacjentach. - Dzięki wam czujemy się bezpiecznie. Przejdziemy razem przez tę trudną pandemię, przez ten trudny czas - zapewnił.

Premier przypomniał także o ogłoszonych w środę ograniczeniach związanych z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Jak mówił, te nowe ograniczenia to "hamulec bezpieczeństwa wciśnięty bardzo mocno", który ma ograniczyć kontakty.

- Przed nami ostatni krok, który, jeśli będzie konieczny, wdrożymy za 7 do 14 dni - narodowa kwarantanna - powiedział.

Zaznaczył, że jest szansa, by tego uniknąć, ale zależy to od tego czy będziemy utrzymywali dyscyplinę i stosowali się do podstawowych zasad: dystans, maseczki, dezynfekcja.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne