Reklama

Reklama

​Niesamodzielna 80-latka z koronawirusem. "Jak oddycha, to żyje"

"Jak oddycha, to żyje" - miał usłyszeć od płockiego dyspozytora pogotowia siostrzeniec 80-letniej kobiety. Danuta Woźniakiewicz z silną demencją i depresją jest niesamodzielna, potrzebuje stałej opieki. Jej 80-letni mąż Andrzej Woźniakiewicz trafił do szpitala w ciężkim stanie z powodu COVID-19. Medycy i urzędnicy pozostawili seniorkę, która także ma koronawirusa, samą w jej płockim mieszkaniu - podaje w sobotę (14 listopada) Polsat News.

80-letni Andrzej Woźniakiewicz z Płocka (woj. mazowieckie) źle poczuł się w poniedziałkowy ranek. - Miał problemy z oddychaniem i z trudem zadzwonił do swojej siostry - relacjonuje siostrzeniec chorego seniora, Karol Boruszewski. Siostra emeryta wezwała pogotowie, które mężczyzna do mieszkania wpuścił "na czworakach, bo nie mógł z braku sił ustać na nogach i podjeść".

Reklama

Zespół ratunkowy objawy występujące u seniora określił jako te, które wywołuje zakażenie koronawirusem. Dlatego 80-latek został zabrany na oddział zakaźny płockiego Szpitala Wojewódzkiego na Winiarach. Tam potwierdzono zakażenie u mężczyzny.

Wówczas, jak twierdzi rodzina, lekarze pozostawili niepełnosprawną umysłowo kobietę samą w mieszkaniu, nie informując krewnych, ani nie zapewniając jej opieki.

"Sanepid nie istnieje"

Zaniepokojona rodzina szukała rozwiązania. Jak przyznaje Boruszewski, "obawialiśmy się, że skoro Andrzej trafił do szpitala z podejrzeniem, to i Danuta może być zakażona". Rodziny początkowo nie poinformowano o pozytywnym wyniku testu jej krewnego. 

- Tę informację wyciągnąłem od doktora z oddziału zakaźnego - mówi Boruszewski, dodając, że lekarz udzielił mu informacji półlegalnie, z racji, że nie był on osobą upoważnioną do uzyskania informacji o stanie zdrowia chorego.

Niepełnosprawna 80-letnia kobieta od czterech lat nie opuszczała mieszkania i znajdowała się pod stałą opieką męża. Jak dodaje Boruszewski, kobieta nie jest w stanie zadbać o siebie. Obawiając się o jej zdrowie, rodzina kontaktowała się z płockim sanepidem, by zapewnić 80-latce test.

Czytaj również: Zmarł noworodek z COVID-19. "Olbrzymi obrzęk mózgu"

- Tam dowiedzieliśmy się, że on (sanepid - red.) tak naprawdę nie istnieje, bo pracują cztery z 40 osób, reszta jest chora lub na kwarantannie - mówi siostrzeniec. Jego zdaniem cały powiat muszą obsługiwać cztery osoby. Jest to spowodowane pojawieniem się ogniska koronawirusa w oddziale sanepidu. O tej sytuacji wcześniej informował polsatnews.pl.

Rozmówca polsatnews.pl kontaktował się także z pogotowiem w Płocku, tam usłyszał od dyspozytora, że jeśli "nie ma objawów, to nie przyjadą". Dzwoniąc ponownie, dyspozytor miał odpowiedzieć: "jak oddycha, to żyje".

"Może wysadzić mieszkanie"

Pozostawiona w mieszkaniu kobieta nie potrafi obsługiwać telefonu, "nie ma z nią żadnego kontaktu". Obawy rodziny dotyczyły też tego, że kobieta może nieświadomie doprowadzić do tragedii. - Przecież może wysadzić mieszkanie - wyjaśniał Boruszewski.

Informował również, że kontaktował się w tej sprawie z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej. Instytucja odpowiedziała jednak, że może zapewnić kobiecie opiekę w postaci przeniesienia jej do ośrodka lub wyznaczenia opiekuna, lecz niezbędne jest wcześniej uzyskanie wyniku testu na COVID-19, który potwierdziłby, że kobieta jest zdrowa.

- Bez tego nic nie mogą, musiałby być test - powiedział Boruszewski.

Pozytywny wynik

Zdradził także, że odwiedził pozostawioną dwa dni bez opieki kobietę. - W maseczce, przyłbicy i rękawiczkach poszedłem, no trudno - powiedział. Zastał kobietę w zabrudzonym i zabałaganionym mieszkaniu.

- Nakarmiłem, podałem witaminy i musiałem iść - mówi. W tym czasie starał się o test dla kobiety. Boruszewski zaznacza, że jedynym sposobem na uzyskanie skierowania jest teleporada. Jednak 80-latka nie jest w stanie obsłużyć telefonu, a w prawidłowej diagnozie przeszkadza jej choroba psychiczna, gdyż "nie wiadomo, jak się naprawdę czuje - mówi jedno, a jest drugie".  

Stacjonarna wizyta w przychodni okazała się możliwa, ale termin oczekiwania był długi. - Poszedłem do laboratorium, by zrobić test prywatnie - powiedział Boruszewski i dodał, że pobierająca wymazy kobieta kazała mu przywieźć chorą na test.

Mężczyzna wyjaśnił, że nie jest to możliwe. Pracownica laboratorium - według Boruszewskiego, naginając zasady - przekazała mu sprzęt do pobrania wymazu i instruując, jak to zrobić, kazała pobrać wymaz samodzielnie. Wynik okazał się pozytywny. - Wówczas MOPS okazał się bezradny i zasugerował odesłanie chorej. Dodatni wynik uniemożliwił także sprawowanie opieki rodzinie. 

Czytaj również: Walczyła z wirusem. Teraz sama leży nieprzytomna

Brak miejsc i karetek

Karol Boruszewski uzyskał skierowanie do szpitala, niezbędne, jak tłumaczy, w tym przypadku. Skontaktował się ze szpitalem w Płocku i poprosił o karetkę covidową do transportu chorego. Od Szpitala Wojewódzkiego dowiedział się jednak, że nie ma ani miejsc, ani żadnej wolnej karetki. Po czym, jak twierdzi, szpitalny dyspozytor rozłączył się. Telefonując ponownie i pytając, "co teraz ma zrobić", usłyszał od dyspozytora: "jest pan skazany na łaskę Bożą".

Mężczyzna został odesłany do szpitala w Sierpcu, kolejnego w regionie z oddziałem covidowym. W sierpeckim szpitalu także nie było miejsc, a "ostatnia karetka covidowa pojechała do Warszawy". 

Do tej pory 80-letniej kobiecie z pozytywnym wynikiem testu instytucje nie udzieliły pomocy. Niesamodzielna i psychicznie chora Danuta Woźniakiewicz przebywa w mieszkaniu sama - ustalił polsatnews.pl.

- Gdybyśmy się nie zainteresowali, to by zmarła, nie miałaby co jeść, co pić, nie odebrałaby telefonu, bo nie jest w stanie - wyjaśnił Boruszewski. - To osoba starsza z dodatnim wynikiem testu na COVID-19, niesamodzielna, na pewno osłabiona, odwodniona - dodał.

Przypomniał także, że wcześniej jego ciotka przez wiele lat pracowała w służbie zdrowia jako pielęgniarka. - A teraz przez kolegów jest wystawiana do wiatru - stwierdził.

Koronawirus w Polsce

518
31
823
42
1494
65
257
39
844
54
387
8
1577
56
276
25
1013
31
1626
71
1240
32
393
5
785
31
1060
46
751
24
759
49
Ładowanie...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne