Reklama

Reklama

Ministerstwo Zdrowia płaci 81 zł za wysyłkę pulsoksymetru. Dlaczego tak dużo?

Dlaczego Poczta Polska za wysyłkę pulsoksymetru do pacjenta pobiera 81 zł - o to pytali posłowie podczas posiedzenia Komisji Zdrowia. Resort tłumaczy, że ta kwota obejmuje nie tylko dostarczenie urządzenia w ciągu 24 godzin, ale jego dezynfekcję, przegląd techniczny, wydruk ulotki i magazynowanie.

Sejmowa Komisja Zdrowia po południu w środę dyskutowała na temat Domowej Opieki Medycznej (DOM), czyli systemu zdalnego monitorowania pacjentów z COVID-19, w ramach którego do pacjentów w izolacji domowej wysyłane są pulsoksymetry mierzące saturację, czyli nasycenie krwi tętniczej tlenem. Prawidłowa saturacja u osób zdrowych wynosi około 95-100 proc.

Wiceminister zdrowia Anna Goławska zauważyła, że stan zdrowia osób, które otrzymują pulsoksymetry, nie wymaga pobytu w szpitalu, a urządzenie "pozwala uniknąć śmierci wielu osobom, bo po wczesnym wykryciu obniżonej saturacji trafiają pod fachową opiekę i stosuje się odpowiednie leczenie w zależności od stanu zdrowia pacjenta".

Reklama

Przytoczyła też aktualne dane pokazujące, że do tej pory programem DOM objęto prawie 32,5 tys. zakażonych koronawirusem. Koszt wdrożenia systemu wyniósł 660 tys. zł. Urządzenie jest dostarczane przez Pocztę Polską do pacjenta w ciągu 24 godzin.

Posłowie chcieli wiedzieć, skąd wziął się tak wysoki koszt jego wysyłki, wynoszący 81 zł. Zastępca dyrektora Biura Administracyjnego Ministerstwa Zdrowia Piotr Węcławik tłumaczył, że całkowity koszt stanowi nie tylko koszt szybkiej dostawy, ale dezynfekcji, przeglądu technicznego. - Poczta Polska również w tym koszcie odpowiedzialna jest za magazynowanie pulsoksymetrów i za wydruk ulotki - wyliczył.

Co z osobami wykluczonymi cyfrowo? 


Przedstawiciele resortu pytani byli też o to, jak przebiega realizacja programu u osób starszych, które często są wykluczone cyfrowo. Goławska tłumaczyła, że w takiej sytuacji, gdy pacjent nie ma możliwości pobrania aplikacji, bo nie posiada odpowiedniego telefonu, może samodzielnie wpisywać pomiary poprzez stronę internetową. Od czwartku ma być czynna infolinia, na którą pacjenci będą mogli dzwonić i informować o pomiarach. 

- Pacjent dzwoniąc na telefon z każdego rodzaju telefonu, będzie mógł podać pomiar, który w czasie rzeczywistym będzie przekazywany do centrum monitoringu - powiedział Węcławik. Dodatkowo ratownicy medyczni, udając się do pacjenta, będą też włączeni do programu i na takiej samej zasadzie, jak lekarze POZ, będą kwalifikować pacjenta do programu DOM.

- Wyniki są analizowane przez całą dobę przez konsultantów w centrum monitoringu i gdy następuje pogorszenie stanu zdrowia pacjenta, konsultant ustala, co się wydarzyło i z jakiego powodu wyniki są gorsze. Ustala, czy umówić telewizytę z lekarzem POZ, czy wezwać pogotowie - powiedziała Goławska. 

Lewica: Dlaczego tak mało osób korzysta?


Marcelina Zawisza (Lewica) pytała, jaki odsetek aktywnych zakażonych obejmuje program DOM i jaka jest maksymalna liczba pacjentów, których można objąć docelowo tym programem. Z kolei poseł Lewicy Marek Rutka wskazał na niezadowalające wyniki pokazujące, że tylko co szóste wysłane pacjentom urządzenie zostało aktywowane. Wiceminister tłumaczyła, że resort zadzwonił do wielu takich osób i z rozmów wynika, że pacjenci, którzy nie prowadzą pomiarów twierdzą, "że czują się dobrze" i nie mają potrzeby korzystania z urządzenia.

- Nie mamy możliwości zmuszenia, by te osoby monitorowały saturację. Wychodzimy też aktywnie do tych osób i zachęcamy, by podłączyły się - zapewniła.

W ramach Domowej Opieki Medycznej (DOM) każdy, kto ma pozytywny wynik testu na koronawirusa, może otrzymać pulsoksymetr. Automatycznie objęte taką opieką są wszystkie osoby powyżej 55. roku życia. Gdy pacjent jest młodszy musi wypełnić formularz kontaktowy Pulsocare dostępny na stronie Ministerstwa Zdrowia lub być zakwalifikowany do programu przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, zarejestrowanego w systemie DOM.

Program pozwala ma samodzielny pomiar saturacji oraz tętna przez pacjenta w domu za pomocą pulsoksymetrów oraz pomiar temperatury, zanotowanie liczby oddechów czy objawów chorobowych. Pacjent podłącza pulsoksymetr, wykorzystując bluetooth w swoim telefonie i łączy się z aplikacją PulsoCare. Wyniki może też wpisać w komputerze. Przesyłane są one do systemu. 

Pomiarów dokonuje się co trzy godziny. By były one wiarygodne, należy mieć czyste ręce, nie mieć pomalowanych paznokci, a w czasie pomiaru powinno się siedzieć. Wyniki pojawiają się w aplikacji automatycznie. Konsultanci i lekarze pracujący w Centrum Kontaktu Domowej Opieki Medycznej monitorują je na bieżąco. W razie pogorszenia parametrów umawiają z lekarzem w ramach teleporady lub wzywają pogotowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy