Reklama

Reklama

Minister zdrowia: Stan zagrożenia epidemicznego w Polsce. Rozporządzenie

W czwartek zostanie wydane rozporządzenie ministra zdrowia dotyczące wprowadzenia w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego - poinformował szef MZ Łukasz Szumowski. Jak mówił, oznacza to, że minister zdrowia będzie mógł m.in. ograniczyć "specyficzny sposób przemieszczania się".

"Wczoraj WHO ogłosiło stan pandemii. Chciałem poinformować, że dzisiaj zostanie wydane rozporządzenie ministra zdrowia dotyczące wprowadzenia w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego, zgodnie z ustawą o chorobach zakaźnych" - oświadczył Szumowski w czwartek na konferencji prasowej.

"To oznacza, że w kolejnych rozporządzeniach minister zdrowia może czasowo ograniczyć specyficzny sposób przemieszczania się, może zakazać i ograniczyć czasowo obrót i używanie określonych produktów, może czasowo ograniczyć funkcjonowanie określonych instytucji lub zakładów pracy i może wprowadzić zakaz organizowania widowisk i wszelkich zgromadzeń określonych co do liczby w rozporządzeniu" - tłumaczył Szumowski.

Reklama

"Również może nakazać udostępnienie nieruchomości, lokali, terenów, na poczet działania i w planach przeciwdziałania epidemii" - dodał minister.

Szumowski podał też, że minister zdrowia może kierować do pracy przy zwalczaniu epidemii "pracowników podmiotów leczniczych, osoby wykonujące zawody medyczne". "W związku z tym będziemy mogli zgodnie z prawem prosić o pracę w poszczególnych jednostkach, które są istotne" - zapowiedział minister zdrowia.

Kwarantanna przestrzegana

Łukasz Szumowski przypomniał na konferencji prasowej, że funkcjonariusze policji odwiedzają osoby objęte kwarantanną i sprawdzają, czy przestrzegają jej zasad.

Powiedział, że w Polsce jest ponad 1200 osób objętych kwarantanną. "Na 1200 osób jedynie 16 w całej Polsce miało absencję w miejscu kwarantanny" - poinformował szef MZ.

Podziękował jednocześnie Polakom "za to, że czują się odpowiedzialni za zdrowie innych". "Dziękuję też policji i służbom sanitarnym za tę ciężką pracę" - dodał.

Szumowski poinformował również, że "osiem osób objętych kwarantanną zgłosiło policjantom potrzeby z zakresu produktów żywieniowych i osobistych". "To pokazuje, że to działanie - pukanie przez policję do drzwi ma sens i że Polacy są odpowiedzialnym narodem w zakresie przestrzegania zaleceń i dbania o swoich bliskich, swoich sąsiadów i innych, którzy mogą być zarażeni" - przekonywał. 

Co z zabiegami planowymi?

"Co do zabiegów planowanych, analizujemy tę sytuację. Pamiętajmy, że mamy sytuację zagrażającą epidemią. Natomiast oprócz tego pacjenci mają inne choroby, w związku z tym, decyzje o odwoływaniu planowych zabiegów muszą być podejmowane bardzo ostrożnie" - powiedział Łukasz Szumowski.

Wyjaśnił, że w takich decyzjach należy brać pod uwagę stan zdrowia pacjenta, który ma wyznaczony zabieg planowy. Zastanowić się, czy jego stan się nie pogorszy, jeśli zabieg zostanie odłożony. Z drugiej strony należy brać pod uwagę cel odwołania zabiegu.

"Tym celem nadrzędnym może być na przykład taka sytuacja, że po operacjach planowych pacjent musi być przez dłuższy czas na respiratorze. Wiemy, że tych respiratorów będziemy potrzebowali dużo. W związku z tym analizujemy, które rodzaje zabiegów, w jakich miejscach, w jakich obszarach mogą dać największą korzyść tym pacjentom, którzy będą potrzebowali respiratora" - wyjaśnił.

"Uruchamiamy produkcję sprzętu ochronnego"

"Uruchamiamy produkcję sprzętu ochronnego w zakładach, które do tej pory w ogóle nie produkowały takiego sprzętu; we wszystkich możliwych zakładach produkcyjnych w Polsce" - oświadczył Łukasz Szumowski.

Jak zaznaczył minister zdrowia, w związku z tym, że ceny masek i sprzętu ochronnego wzrosły i dlatego zgodnie z zapotrzebowaniem szpitali przekazane zostały dodatkowe środki - 100 mln zł - by pokryć tę różnicę w cenie. "Szpitale powinny zaopatrywać się w takim samym trybie, jak dotychczas; nie zmienia się ich plan działania" - podkreślił szef MZ.

Szumowski przyznał, że mają też miejsce problemy na rynku, co wynika z tego, że epidemia dotyczy całej Europy. 

Jak dodał, została uruchomiona produkcja płynu dezynfekcyjnego, który w najbliższych dniach będzie dostarczany do wszystkich szpitali, POZ-ów, AOS-ów. "Również dostarczamy te najprostsze maseczki do wojewodów, będą do dyspozycji dla lekarzy POZ głównie" - dodał.

Wsparcie dla szpitali

Minister pytany na czwartkowej konferencji prasowej, czy będzie jakieś wsparcie finansowe dla szpitali odparł: "Tak, będzie wsparcie finansowe. Na to zezwala nam specustawa".

Według niego, "wszystkie działania, które służą do wprowadzania obostrzeń, do wprowadzania działań, które zmierzają do ograniczenia i przeciwdziałania epidemii będą finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia"

"Nawet jeżeli stoi pusty szpital, to on i tak będzie finansowany" - zapowiedział Szumowski. "Wiemy, że ograniczenie zabiegów planowych niesie ze sobą skutki finansowe. I oczywiście będziemy w tym zakresie działali" - dodał minister.

W jego ocenie, "na pewno koszty będą". "Już widzimy je w globalnych wskaźnikach i tego nie unikniemy, ale tutaj priorytetem jest zdrowie i życie Polaków" - podkreślił Szumowski.

2 tys. testów dziennie

Szumowski odniósł się do kwestii wykonywania testów na obecność wirusa. Jak mówił, aby wykonywać testy wymagane są laboratoria wirusologiczne, które mają ochronę, dlatego nie można ich wykonywać w POZ czy przychodniach. "W tej chwili mamy laboratoria, które mogą wykonać ok. 2 tys. testów dziennie, czyli mniej więcej tyle, ile Wielka Brytania" - mówił Szumowski.

"Będziemy rozszerzali tę bazę o laboratoria uniwersyteckie, te, które mają odpowiednie zabezpieczenia" - zapowiedział.

Jak tłumaczył, podyktowane jest to z tym, by w związku z zwiększającą się liczbą testów nie wydłużał się czas ich przeprowadzania. 

Miasta nie będą zamykane

"Apeluję o rozważny przekaz [o rozporządzeniu]. Nikt nie planuje zamykania miast, nikt nie planuje ograniczenia przemieszczania się. To nie jest wymagane" - powiedział Szumowski.

"Rozważamy i analizujemy ograniczenie zgromadzeń, wszelakich zgromadzeń i to będziemy wiedzieli w najbliższym czasie. Tutaj już decyzja jest formalnie ministra zdrowia, ale oczywiście musimy zanalizować, które zgromadzenia, gdzie i jakie, oraz jakie liczby wprowadzimy do rozporządzenia" - dodał minister.

"Będziemy testowali wszystkich na kwarantannie"

"Zmieniamy tryb postępowania i będziemy testowali wszystkich, którzy idą do kwarantanny" - poinformował Szumowski. Jak dodał, każdy pacjent, który wymaga testu, będzie jednocześnie poddany 14-dniowej domowej kwarantannie.

Jak mówił, oznacza to, że liczba testów, a także liczba pacjentów wzrośnie w sposób wykładniczy "i będziemy mieli za chwilę tyle testów, ile się wykonuje w Europie Zachodniej".

Szumowski zaznaczył, że mamy w tej chwili kilkadziesiąt tysięcy testów oraz podpisane umowy na dostawę kolejnych. Zaznaczył, że do tej pory WHO dopuszczała do badania obecności koronawirusa tylko testy PCR; w tej chwili trwają analizy, czy mogą być wykorzystywane także testy szybkie, przesiewowe. "Jak tylko taka możliwość się pojawi, natychmiast będziemy je kupowali i wdrażali do powszechnego użycia" - oświadczył szef MZ.

19 szpitali zostanie przekształconych

Szef resortu zdrowia poinformował, że organizowana jest obecnie sieć szpitali jednoimiennych zakaźnych. Jak zaznaczył, podczas środowej wideokonferencji z wojewodami została im przekazana decyzja o tym, że w Polsce ma zostać przekształconych 19 szpitali, które będą mogły hospitalizować zakażonych koronawirusem.

"Te szpitale będą do poniedziałku w gotowości na przyjmowanie chorych, zarażonych koronawirusem. W każdym województwie co najmniej jeden szpital, w niektórych województwach, tam, gdzie jest większa liczba ludności, tych szpitali będzie więcej" - zapowiedział minister.

Jak zaznaczył, taki szpital ma też możliwość leczenia chorych na różne inne schorzenia. "Pacjenci wymagają działań różnych, choćby mogą mieć urazy, złamania itd. Musi być tam sala operacyjna i sala zabiegowa" - wyjaśnił.

Takie szpitale - dodał - mają obowiązek zabezpieczyć miejsca, izby i sale porodowe dla zarażonych kobiet w ciąży.

Szumowski zaznaczył, że w każdym szpitalu ma być co najmniej 10 procent łóżek respiratorowych, gdzie można będzie pomóc pacjentom w najcięższym stanie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy