Reklama

Reklama

Minister Przemysław Czarnek o minusach nauki zdalnej

- Nauka zdalna jest koniecznością, pojawiła się na masową skalę, bo nie ma innego wyjścia - powiedział w sobotę 21 listopada minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Wyraził nadzieję, że po 18 stycznia, czyli zapowiadanej przerwie zimowej, uczniowie i studenci wrócą do nauki stacjonarnej.

Czarnek wziął udział w panelu nt. nauki zdalnej podczas VI Forum Organizacji Młodzieżowych Wspólnie dla Przyszłości organizowanym przez Fundację Służby Niepodległej. Forum odbyło się w formie online.

Reklama

Podczas panelu szef MEiN został zapytany o to, jakie widzi korzyści związane z wprowadzeniem zdalnego nauczania i jakie zagrożenia związane z jego upowszechnieniem się. Czarnek podkreślił, że nauka zdalna jest koniecznością, jest "protezą nauczania stacjonarnego i taką pozostanie".

- To, że się pojawiła na taką skalę, jest wynikiem tego, że nie ma innego wyjścia. Słyszeliśmy zapowiedzi pana premiera, że na pewno jeszcze w grudniu będziemy na nauczaniu zdalnym z nadzieją, że po tych korektach kalendarza szkolnego, po 18 stycznia będziemy mogli wracać do nauczania stacjonarnego - wskazał minister, nawiązując do ogłoszenia w sobotę przez premiera, że nauka zdalna w szkołach zostanie przedłużona do świąt, a przerwa zimowa dla uczniów ze wszystkich województw potrwa od 4 stycznia do 17 stycznia.

O minusach nauki zdalnej

Czarnek dodał, że choćby włożyć miliardy w udoskonalenie nauki zdalnej, nie zastąpi ona tradycyjnej nauki stacjonarnej. - Pewne elementy nauki zdalnej są dobre dla uczniów, studentów i nauczycieli, ale wynika to tylko z faktu, że jest taka konieczność. Nie wiemy, co się będzie działo w następnych latach, również jeśli chodzi o kwestie zdrowotne, pandemiczne, dlatego te zdobycze nauki zdalnej muszą być rozwijane, żeby być gotowym na nauczanie zdalne - zaznaczył.

Przypomniał, że rząd wygospodarował 1 mld zł na informatyzację szkół i placówek oświatowych, w tym 300 mln zł na refundacje części kosztów, jakie nauczycieli ponoszą podczas nauki zdalnej.

Powtórzył przy tym, że zdalne nauczanie to konieczność, bo "pozbawia nas wspólnoty, bezpośredniego kontaktu między uczniem a nauczycielem, możliwości interakcji na żywo, która jest niezbędna do tworzenia atmosfery nauki".

- Nie możemy dać się scyfryzować. Jesteśmy ludźmi, potrzebujemy wspólnoty, stacjonarnego nauczania. A to zdalne, jeśli już pokonamy epidemię, będzie wykorzystywane tylko pomocniczo i tylko w takim zakresie, w jakim będzie to konieczne - zadeklarował.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne