Reklama

Reklama

Michał Sutkowski: Obserwujemy wyraźny wzrost zakażeń

Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych dr Michał Sutkowski stwierdził, że mamy do czynienia z początkiem czwartej fali. - Wzrost jest wyraźnie zauważalny statystycznie. To potwierdzałoby pewną tendencję, która będzie powodowała coraz nasilającą się liczbę potwierdzonych zakażeń głównie wirusem Delta, który stanowił blisko 70 procent wszystkich przypadków - podkreślił.

- Obserwujemy wyraźny wzrost zakażeń o około 20-30 procent przypadków tydzień do tygodnia. To jest zapewne początek czwartej fali, która mam nadzieję jednak nie będzie aż tak duża, jak te najbardziej alarmistyczne prognozy - powiedział prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych dr Michał Sutkowski.

"Wzrost jest wyraźnie zauważalny"

We wtorek resort zdrowia poinformował o potwierdzeniu 200 nowych przypadków SARS-CoV-2. Tydzień wcześniej 3 sierpnia, było ich 164, a dwa tygodnie temu 27 lipca - 106.

Ładowanie...

Dr Sutkowski zwrócił uwagę, że wzrost zakażeń jest wyraźny i wynosi około 20-30 proc. lub więcej przypadków tydzień do tygodnia. - Oczywiście to są wzrosty na małych liczbach, one nie są jeszcze widoczne w przebiegu normalnego procesu leczniczego szczególnie w takich miejscach jak przychodnie POZ, tam w placówkach lekarze jeszcze takiego wzrostu nie zauważają - powiedział.

Reklama

- Ale ten wzrost jest wyraźnie zauważalny statystycznie. To potwierdzałoby pewną tendencję, która będzie powodowała coraz nasilającą się liczbę potwierdzonych zakażeń głównie wirusem Delta, który stanowił blisko 70 procent wszystkich przypadków. To jest zapewne początek czwartej fali, która mam nadzieję jednak nie będzie aż tak duża, jak te najbardziej alarmistyczne prognozy. Aczkolwiek dużo zależy jeszcze od okresu 3-4 tygodni, które przed nami, od tego jak się będziemy zachowywać w czasie powrotu z wakacji, szczególnie tych egzotycznych, oraz oczywiście od rzeczy najważniejszych, czyli przystąpienia szeregu osób do szczepień - powiedział.

Co z obostrzeniami?

Zdaniem eksperta jeszcze około 20 procent społeczeństwa to osoby, które nadal nie są przekonane do szczepień, ale jednocześnie nie są ich przeciwnikami.

- I do nich należy permanentnie apelować, ich przekonywać racjonalnymi metodami medycznymi, a także działaniami o charakterze administracyjnym, gdzie zaszczepienie się będzie pewnym profitem. Oczywiście te profity muszą być ograniczone, one nie mogą być dramatycznymi obostrzeniami wobec praw podstawowych osób niezaszczepionych - powiedział.

Zdaniem dra Sutkowskiego obecnie nie ma potrzeby wprowadzania dodatkowych obostrzeń związanych z pandemią. - Wydaje się, że te rzeczy, które są wymagane dzisiaj, powinny być może tylko lepiej kontrolowane i egzekwowane i to wydaje się takim najistotniejszym elementem. Wydaje się że na dzisiaj więcej w tej materii nie potrzeba - ocenił.

- Natomiast regulacje administracyjne, które by były nakreślone przez polityków w pewnym konsensusie, wydają się bardzo wskazane i one by pewnie uaktywniły tę grupę osób niekoniecznie chcących się zaszczepić z własnej woli, ale (...) którzy by rozważali to szczepienie wtedy, kiedy będą ograniczenia dotyczące podróżowania lub dostępu do obiektów sportowych albo miejsc kultury. Myślę, że takie osoby skłoniłaby do szczepień regulacja administracyjna i sądzę, że prędzej czy później do takich drobnych regulacji w tym zakresie zapewne dojdzie - powiedział dr Sutkowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy