Reklama

Mazowieckie: Kobieta zakażona koronawirusem wybrała się na zakupy

54-latka z powiatu wyszkowskiego na Mazowszu, która jest zakażona koronawirusem, złamała zakaz wychodzenia z domu i wybrała się z mężem na zakupy. Sąd ukarał ją dwumiesięcznym aresztem. Kobieta usłyszała zarzut przestępstwa, za które grozi do ośmiu lat więzienia.

Jak podała policja, 54-latka, mimo że wiedziała o zakażeniu, w czwartek (23 kwietnia) pojechała do sklepu, znajdującego się w sąsiednim powiecie ostrołęckim. Informacja na ten temat trafiła do policjantów, którzy zatrzymali ją w drodze powrotnej.

Kobieta została osadzona w policyjnym areszcie, przystosowanym do przebywania w nim osób z koronawirusem.

Grozi jej do ośmiu lat więzienia

Jak poinformował rzecznik ostrołęckiej policji, podkom. Tomasz Żerański, 54-latka usłyszała już zarzut dotyczący sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób. Grozi jej za to kara do ośmiu lat pozbawienia wolności. Sąd został wobec niej surowy środek zapobiegawczy - została tymczasowo aresztowana na okres dwóch miesięcy.

Reklama

"Po raz pierwszy wszystkie wykonywane czynności z osobą zarażoną koronawirusem łącznie z posiedzeniem sądu, dzięki systemom teleinformatycznym policji, były prowadzone w formie wideokonferencji z siedziby ostrołęckich policjantów" - wskazał rzecznik.

54-latkę czeka też kara administracyjna nakładana przez sanepid, która może wynieść nawet 30 tys. zł.

Miała kontakt z siedmioma osobami

W związku tym, że istniało ryzyko, iż kobieta mogła zarażać koronawirusem podczas zakupów, policjanci ustalili wszystkie osoby, z którymi miała kontakt w sklepie. Według funkcjonariuszy, przebywało tam siedem osób. Informacje na ten temat przekazano do stacji sanitarno-epidemiologicznej.

"Zero tolerancji"

Policja apeluje o rozsądne i odpowiedzialne zachowanie oraz współpracę i realizowanie poleceń służb. "Nasza samodyscyplina i odpowiedzialność pomoże na zahamowanie rozprzestrzeniania się koronawirusa" - podkreśla.

"Informujemy także, że w każdym takim przypadku będziemy działać stanowczo, stosując zasadę zero tolerancji" - zaznaczają funkcjonariusze.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy