Reklama

Reklama

Lockdown w Polsce. Co na to politycy?

"Rozumiemy ogólnopolski lockdown, ale nie zgadzamy się ze sposobem funkcjonowania tych obostrzeń", "Polska radzi sobie tragicznie", "Lockdown nie działa" - to tylko niektóre stwierdzenia, jakie padały w "Śniadaniu Polsat News i Interii" ze strony polityków niezwiązanych z obozem Zjednoczonej Prawicy. Bartosz Kownacki z PiS zaznaczał z kolei, że choć liczba zakażeń rośnie, to "nie oznacza, że rząd przegrywa walkę".

Na czas od 20 marca do 9 kwietnia w całej Polsce wróciły surowsze obostrzenia. Ograniczona została działalność galerii handlowych, zamknięte są kina czy teatry. W poniedziałek najmłodsi z klas 1-3 wracają do nauczania zdalnego. 

Jak na te decyzje resortu zdrowia zareagowali politycy? To był główny temat "Śniadania w Polsat News i Interii"

"Popełniono wiele fatalnych błędów"

Zdaniem posłanki Nowej Lewicy Beaty Maciejewskiej jest zbyt późno "na zmianę kierunku".

Reklama

- Popełniono wiele fatalnych błędów. Przypomnijmy, że w Polsce do tej pory zaszczepiono pięć mln osób. W Stanach Zjednoczonych szczepi się 4,5 mln osób dziennie. To są dane, które są porażające - powiedziała, dodając, by zgodnie z propozycją Lewicy "uwolnić patent na szczepionki".

- Rozumiemy ogólnopolski lockdown, ale nie zgadzamy się ze sposobem funkcjonowania tych obostrzeń. Na przykład nie rozumiemy i nie zgadzamy się z tym, że otwarte są np. kościoły. Rozumiemy, że wynika ona z decyzji politycznych, a nie rzeczowych - wskazywała. 

Jakie stanowisko ludowców?

Urszula Nowogórska z PSL mówiła, że choć ludowcy rozumieją "trudną sytuację", to nie zgadzają się z mechanizmami i obieranymi kierunkami działań. 

- Musimy utrzymać w pełnej wydolności służbę zdrowia, apelujemy o to, by włączyć prywatną służbę zdrowia do systemu publicznej służby zdrowia - podkreślała.

- Dojdziemy do takiego momentu, że okaże się, że nie jesteśmy w stanie nad wszystkim zapanować. To jest ten moment, by włączyć prywatną służbę zdrowia do służby publicznej - zapewniała.

Odpowiedź z PiS

Liczba zakażeń od kilku dni utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Możliwe, że przekroczona zostanie granica 30 tys. nowych zachorowań. 

- To nie oznacza, że rząd przegrywa jakąś walkę - twierdzi Bartosz Kownacki (PiS). - Najważniejszym zadaniem polskiego rządu jest nie zajmować się tym, co będzie za dwa miesiące, za trzy miesiące i przedstawiać takiego rodzaju programy. Dzisiaj musimy się skoncentrować na walce z wirusem. Byłoby to nieuczciwe względem obywateli, a także względem innych partii politycznych, gdybyśmy w sytuacji wojny i kulminacyjnego momentu tej wojny zajmowali się sprawami ważnymi, ale takimi, które mogą poczekać 2-3 tygodnie - wskazywał. 

- Dziwią mnie zarzuty Lewicy. To zarzuty nie w kierunku polskiego rządu, a w kierunku Unii Europejskiej. Jestem zdziwiony, że partia która wprowadzała nas do Unii Europejskiej teraz chciałaby z tej Unii wystąpić, bo tak to zabrzmiało. Bądźmy obiektywni i uczciwi. Na poziomie Unii Europejskiej jesteśmy w czołówce - dodawał.

"Polska radzi sobie tragicznie"

- Niestety Polska radzi sobie tragicznie i to trzeba bardzo jasno powiedzieć. Jeżeli popatrzymy na statystyki, jeśli chodzi o liczbę zachorowań i zgonów, to jesteśmy na czele tabeli. Wyprzedzają nas tylko wielkie kraje, ze względu na wielkość populacji - odpowiedział Marcin Kierwiński z PO. - My dziś płacimy za błędne decyzje ostatnich miesięcy. Lockdown jest ostatecznością, ale do tej ostateczności doprowadza rząd PiS-u - zauważył. 

Głos z Kancelarii Prezydenta

- System działa, system funkcjonuje. Pan prezydent obserwuje i spotyka się z wieloma branżami, rozmawiając na ten temat. Pan prezydent rozmawiał z Radą Przedsiębiorczości, w przyszłym tygodniu odbywa się spotkanie z Radą ds. ochrony zdrowia, na której będzie rozmowa o wsparciu psychologicznym i psychiatrycznym dla dzieci i młodzieży w sytuacji pocovidowej - mówił z kolei Piotr Ćwik, minister w Kancelarii Prezydenta.

"Lockdown nie działa"

- Trzeba powiedzieć jasno - lockdown nie działa - mówił natomiast Robert Winnicki z Konfederacji. - Gdyby lockdown działał, to po czerwcowym ściskaniu się na wiecach wyborczych, mielibyśmy wybuch zakażeń w lipcu. Nie było tak. Gdyby lockdown działał, to w lipcu, po masowych wakacjach w górach, nad morzem w Polsce mielibyśmy wybuch w sierpniu. Nie było tak - wymieniał Winnicki.

- Trzeba stwierdzić, że lockdown nie działa, tylko lockdown zabija. Większość osób, które w tamtym roku umarła ponadnormatywnie, nie umarła na covida, ale na lockdown systemu ochrony zdrowia. Przypomnijmy, że Platforma i Lewica od początku wspierają politykę lockdownową rządu - mówił Winnicki.

Więcej na stronie polsatnews.pl. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje