Reklama

Reklama

Lewica: Powinniśmy pomyśleć o zamknięciu kościołów

Posłowie KO, PSL i Konfederacji oceniają, że działania rządu w sprawie pandemii są chaotyczne i pozbawione strategii. Politycy PiS uważają, że obostrzenia wydają się jedynym wyjściem, a ich rozszerzenie jest zasadne. Według Lewicy rząd powinien pomyśleć o zamknięciu kościołów.

Od najbliższej soboty 20 marca do 9 kwietnia w całej Polsce będą obowiązywać rozszerzone zasady bezpieczeństwa. Zamknięte będą hotele, instytucje kultury, obiekty sportowe; ograniczona będzie działalność galerii handlowych; dzieci z najmłodszych klas wrócą do zdalnej nauki.

Państwo funkcjonuje

Wiceszef sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha (PiS) ocenił, że rozszerzenie obostrzeń, to "na dzisiaj" działanie wystarczające. - Z bólem, ale przyjmuję, że wprowadzone ograniczenia są zasadne i te decyzje musiały być podjęte. Najbardziej boli to, co związane z dziećmi w szkołach, ale sądzę, że nie było wyjścia - mówił Piecha.

Reklama

Ocenił, że rząd "nie najgorzej" radzi sobie z pandemią. - Dla mnie podstawową rzeczą jest zapewnienie funkcjonowania państwa - i ono funkcjonuje. A z drugiej strony jest kwestia ochrony tych zasobów służby zdrowia, które mamy - myśmy z wyprzedzeniem przygotowali szpitale tymczasowe, one w tej chwili są jak znalazł - powiedział poseł PiS. Zaznaczył przy tym, że trzecia fala pandemii "przekracza nasze wyobrażenia".

Ładowanie...


Co z kościołami?

W ocenie wiceprzewodniczącego klubu Lewicy Tomasza Treli, w obecnej sytuacji pandemicznej obostrzenia wydają się jedynym wyjściem. - Wydaje się, że obostrzenia trzeba wprowadzać, ale też trzeba wprowadzać je równomiernie dla wszystkich - podkreślił.

- Jeżeli mówimy o zamykaniu galerii handlowych, mówimy o zamykaniu pływalni, zamykaniu hoteli, to powinniśmy też pomyśleć o zamknięciu kościołów. Nie może być tak, że kościoły są czynne, bo tam koronawirusa nie ma, ale wyjdzie się 100 metrów za kościół i tam koronawirus w sklepie już jest, więc nie powinno być tutaj traktowania nikogo z przymrużonym okiem, tylko powinniśmy do tego podejść poważnie - dodał.

- Pamiętać też należy, że wprowadzając obostrzenia trzeba jednocześnie pomagać wszystkim, których te obostrzenia dotyczą, więc jeżeli zamykamy poszczególne gałęzie gospodarki, to automatycznie te gałęzie gospodarki powinny mieć wsparcie ze strony rządu. Tym bardziej, że trzecia fala, myśmy o tym wielokrotnie mówili, to nie będzie fala, która będzie trwała tydzień, tylko to będzie się rozwijać i rząd powinien być na to przygotowany - powiedział Trela.

Ładowanie...

Zaskoczenie dla rządu

Rzecznik PO Jan Grabiec ocenił, że działania rządu sprawiają wrażenie "kompletnie chaotycznych i pozbawionych strategii". - Jeszcze kilka tygodni temu minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek mówił o powrocie uczniów do szkół w kwietniu. Tymczasem mamy kierunek zupełnie odwrotny. Była mowa o ograniczaniu obostrzeń, a te obostrzenia są zdecydowanie zaostrzane - wskazywał.

Według posła KO, trzecia fala pandemii, podobnie jak druga fala, zaskoczyła rząd. - To dziwne, bo eksperci od dawna informowali, że grozi nam kolejna fala. Jesteśmy w sytuacji, w której ani służba zdrowia nie jest przygotowana do trzeciej fali, ani też społeczeństwo nie jest gotowe się z nią zmierzyć - podkreślił.

Zdaniem Grabca, wprowadzone obostrzenia najprawdopodobniej nie zatrzymają trzeciej fali. Jak ocenił, są to działania, które "mają sprawiać wrażenie, że rząd cokolwiek kontroluje". - Staram się słuchać ekspertów: eksperci mówią, że raczej są to działania pozorne, że do transmisji wirusa dochodzi w miejscach pracy, które funkcjonują, czy w naszych rodzinach - mówił rzecznik PO.

To brak logiki

Wiceprezes PSL, poseł Dariusz Klimczak ocenił, że "gdyby wcześniej ministerstwo zdrowia podeszło do lockdownu regionalnie - nie na województwa, a na powiaty - to moglibyśmy uniknąć sytuacji, która jest dzisiaj". - Dzisiaj brakuje nam planu pandemicznego długofalowego, bo o to dopominają się między innymi przedsiębiorcy - podkreślił poseł PSL.

I czekamy też - jak dodał - "jakie nowe propozycje dla przedsiębiorców ma rząd". - Bo lockdown to jest jedno, a życie to jest drugie i każdy chce funkcjonować. Mamy nadzieję, że wraz z tym lockdownem nastąpi także nowa oferta pomocy dla tych wszystkich, którzy prowadzą działalność gospodarczą - mówił Klimczak.

Krytyczny wobec działań rządu jest również szef koła Konfederacja Jakub Kulesza. - To nie jest rząd. To jest banda szkodników, która od roku, z pełną premedytacją i całkowicie bezprawnie, dewastuje nasze życie społeczno-gospodarcze - stwierdził. Poseł ocenił, że "regionalne lockdowny nie przyniosły efektów, więc rządzący postanowili wprowadzić ogólnopolski lockdown". - To jest dramat, to brak jakiejkolwiek logiki, to covidowy amok w jaki wpadła ta władza. Pokazują, że będą walczyć z Covidem do ostatniego polskiego przedsiębiorcy - zaznaczył.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje