Reklama

Reklama

Lekarz: Zaświadczenie o szczepieniu może być "przepustką" do wielu miejsc i krajów

- Kolejność grup, które będą szczepione przeciw COVID-19, jest dobra, ale obawiam się samej organizacji tego planu - powiedziała o Narodowym Programie Szczepień specjalista chorób zakaźnych dr Lidia Stopyra. Jej zdaniem zaszczepiony personel ma szansę na "nową jakość życia", a dokument poświadczający szczepienie będzie dla ludzi "przepustką" do wielu miejsc i krajów.

Narodowy Program Szczepień zakłada, że w pierwszej kolejności zaszczepieni zostaną pracownicy służb medycznych, domów pomocy społecznej, sanepidów, potem m.in. mieszkańcy domów pomocy społecznej, zakładów opiekuńczo-leczniczych, seniorzy. Celem programu jest doprowadzenie w 2021 r. do odporności populacyjnej.

Reklama

Specjalista chorób zakaźnych dr Lidia Stopyra dobrze oceniła taką kolejność grup wyznaczonych do szczepienia. - To są osoby najbardziej narażone na zakażenie lub na ciężki przebieg zakażenia - zauważyła.

Według niej dla personelu medycznego szczepienia są szansą na "nową jakość życia". Możliwe, że zaszczepieni medycy będą mogli zrezygnować z najbardziej uciążliwych środków ochrony osobistej, przede wszystkim z ciężkich kombinezonów, gogli. - Na początku z powodu pracy na terenie skażonym konieczne będzie zachowanie pewnego reżimu sanitarnego, ale mam nadzieję, że najbardziej uciążliwe środki ochrony, przez które trudno się poruszać, źle się widzi, nie będą już koniecznością - powiedziała dr Lidia Stopyra, która kieruje Oddziałem Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.

"Nie możemy nagle zajmować się tylko szczepieniami"

Oprócz najbardziej oczywistego wyniku programu szczepienia, czyli zakończenia pandemii, lekarz zwróciła uwagę na oszczędności będące wynikiem zakupów mniejszej ilości środków ochronnych.

W jej ocenie, "szczepienia na tak masową skalę wymagają niecodziennych rozwiązań organizacyjnych". - Nie możemy nagle zacząć się zajmować tylko szczepieniami - powiedziała w imieniu personelu medycznego specjalista chorób zakaźnych.

Jak zwróciła uwagę, Polska ma bardzo wysokie wymagania, jeśli chodzi o kwalifikacje personelu, który może szczepić - to może znacznie wydłużyć czas przeprowadzenia szczepień. - Cały czas mamy deficyt lekarzy i pielęgniarek, a przecież masowe szczepienia nie mogą ograniczyć innych działań medycznych, cały czas trzeba leczyć chorych - mówiła dr Stopyra.

Lekarka dodała, że dużym wyzwaniem jest zachowanie łańcucha chłodniczego - szczepionki wymagają ekstremalnie niskich temperatur przechowywania.

"Przepustka" do wielu krajów

Czasochłonna, zdaniem lekarki, może być dokumentacja. - Musimy być przygotowani, że dokument poświadczający szczepienie może być wkrótce "przepustką" do wielu miejsc i do wielu krajów. Konieczne jest przygotowanie specjalnego dokumentu poświadczającego zaszczepienie, gdyż może on w przeszłości być potrzebny w wielu sytuacjach - mówiła ordynator ze szpitala im. Stefana Żeromskiego.

Ekspertka podkreśliła, że poświadczenie zaszczepienia się nie będzie mogło się ograniczać do języka polskiego, a będzie musiało mieć charakter międzynarodowy.

Co ze szczepieniem dzieci?

Specjalista chorób zakaźnych, która jest także pediatrą, poproszona o komentarz na temat szczepień wśród dzieci, podkreśliła, że większość szczepionek przeciw COVID-19 jest rekomendowana dla osób powyżej 16. roku życia.

Zaznaczyła także: - Z racji łagodnego przebiegu COVID-19 dzieci nie są grupą największego ryzyka i nie są kandydatami do szczepienia w pierwszej kolejności.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje