Reklama

Reklama

Lekarz: Sytuacja jest trudna. Nie przyjmujemy pacjentów lżej chorych

- Od dłuższego czasu nie przyjmujemy do szpitala pacjentów lżej chorych. Hospitalizowane są osoby średnio lub ciężko chore - wymagające tlenoterapii lub z ciężkimi chorobami współistniejącymi - powiedział specjalista chorób zakaźnych prof. Miłosz Parczewski.

- Sytuacja w szpitalu (przy ul. Arkońskiej w Szczecinie - red.) jest stabilnie trudna. Od kilku-kilkunastu dni, kiedy tylko wypiszemy pacjentów, na te miejsca przyjmujemy kolejnych. Wypełniamy pobliskie szpitale. Codziennie jakoś sobie radzimy, z trudem, na granicy wydolności - powiedział wojewódzki konsultant ds. chorób zakaźnych prof. Miłosz Parczewski.

Reklama

Dodał, że gdy szpitale przygotowują kolejne łóżka dla pacjentów z COVID-19, są one zajmowane na bieżąco.

- Boimy się, że dojdziemy do takiej chwili, gdy tych chorych znów będzie więcej niż możliwość "obrotowa" (rotacji pacjentów wyleczonych i nowych, wymagających hospitalizacji - red.) systemu covidowego, który stworzyliśmy teraz - wskazał prof. Parczewski.

Zaznaczył, że do szpitala nie są przyjmowani pacjenci, których określa się jako lżej chorych.

- Przyjmujemy osoby, które średnio lub ciężko chore - prawie wyłącznie są to pacjenci, którzy wymagają albo tlenoterapii, albo też mają ciężkie choroby współistniejące, które źle rokują w kontekście progresji zakażenia, lub chorują bardzo krótko z szybkim pogorszeniem stanu ogólnego - powiedział specjalista chorób zakaźnych.

Dodał, że tlenoterapii wymaga 70-80 proc. pacjentów przyjmowanych do szpitala. - Część pacjentów trafia na OIOM, niektórzy z nich przyjmowani są z bardzo głębokimi spadkami saturacji, czyli utlenowania krwi - zaznaczył lekarz.

Jak szybko stan pacjenta może się pogorszyć?

Zapytany o to, jak szybko stan osoby chorej na COVID-19 może się pogorszyć, wskazał, że może to następować dynamicznie.

- Stan na przykład starszej osoby może się pogorszyć nie nagle, nie z minuty na minutę, ale raczej z godziny na godzinę. Może być tak, że ktoś na początku odczuwa mniejsze duszności, po kilku godzinach cięższe, a w miarę upływu czasu jeszcze cięższe - wyjaśnił prof. Parczewski.

Zaznaczył, że mogą zdarzyć się przypadki bardzo nagłego pogorszenia stanu pacjenta ze względu na prozakrzepowe działanie wirusa SARS-CoV-2, powodujące zwiększone ryzyko zatorów, zawałów czy udarów.

Dodał, że młodsze osoby zwykle łagodniej przechodzą chorobę, zazwyczaj nie wymagają hospitalizacji nawet wtedy, gdy ich stan się pogorszy.

Ładowanie...


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje