Reklama

Reklama

Koronawirus w Polsce. Władze Sopotu krytykują decyzję w sprawie żołnierzy WOT

Prezydent Sopotu Jacek Karnowski powiedział, że dziwi się kierowaniu żołnierzy WOT do liczenia rzekomo wolnych łóżek covidowych ukrywanych przez lekarzy. To fatalny sygnał braku zaufania do personelu medycznego - dodał podczas konferencji prasowej.

Władze Sopotu zorganizowały w niedzielę konferencję przed Sopockim Sanatorium "Leśnik", które przyjmuje pacjentów chorych na COVID-19, bo został przekształcony w izolatorium na 120 osób.

Brifing został poświęcony sytuacji personelu medycznego oraz skierowaniu żołnierzy WOT na oddziały covidowe.

Reklama

Od soboty, około 70 żołnierzy Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej wspiera w aktualizacji informacji o wolnych łóżkach 21 szpitali z województwa pomorskiego zajmujących się leczeniem pacjentów zakażonych koronawirusem.

Wiceprezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim powiedziała, że na jednej zmianie w sopockim izolatorium musi być co najmniej sześć osób (m.in. pielęgniarki i lekarz). "Izolatorium funkcjonuje od soboty i już przebywa tam 20 osób. W niedzielę zostanie tam przewiezionych kolejne 20 osób. Trochę ubolewamy, że rząd nie wykorzystał czasu wakacji, żeby przeszkolić personel. Problemem nie są łóżka. (...) Problem są ludzie, którzy tymi chorymi muszą się zająć" - powiedziała Czarzyńska-Jachim.

"Apelujemy o cofnięcie tej głupiej i bezdusznej decyzji"

Prezydent Sopotu Jacek Karnowski powiedział, że dziwi się kierowaniu przez ministra zdrowia żołnierzy WOT do liczenia rzekomo wolnych łóżek ukrywanych przez lekarzy.

"To fatalny sygnał braku zaufania do personelu medycznego. Tacy żołnierze w sobotę zgłosili się do Pomorskiego Centrum Reumatologicznego z prośbą o udostępnienie pokoju, spania. Jak sobie to wyobrażają, że będą wchodzili w ten oddział zamknięty? Niszczyli sprzęt ochronny i łóżka, czy też pobierali oświadczenie od dyrekcji szpitala? Takie oświadczenie można wysłać mailem" - powiedział Karnowski.

Prezydent Sopotu dodał, że we wszystkich szpitalach samorządowcy przyjmą pomoc wojska.

"Nie rozumiemy braku zaufania do lekarzy i Polaków. Apelujemy o cofnięcie tej głupiej i bezdusznej decyzji" - dodał Karnowski.

Władze Sopot wydały w tej sprawie oświadczenie: "w naszej opinii niedopuszczalne jest obarczanie dodatkowymi obowiązkami walczącego o ludzkie życie personelu, pracującego na tzw. oddziałach covidowych, w postaci konieczności organizowania stanowiska pracy i wyznaczenia osoby odpowiedzialnej za koordynację zadań dla żołnierzy monitorujących liczbę wolnych łóżek dla pacjentów z COVID-19" - czytamy w piśmie.

"Obarczanie obecnie szpitali walczących z COVID-19 dodatkowymi zadaniami, zajmowanie im pomieszczeń, uważamy za wysoce nieodpowiedzialne. Świadczy to o skandalicznym braku zaufania do lekarzy, których obowiązuje przecież Przysięga Hipokratesa" - piszą władze Sopotu.

150 tys. zł czynszu

Włodarze Sopotu zwrócili też uwagę, że wiosną tego roku, w czasie pierwszego ataku pandemii, sopockie Sanatorium "Leśnik" prowadzone przez Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Miasta Sopot zostało oddane do dyspozycji wojewody pomorskiego na rezerwowy obiekt do odbywania kwarantanny. Dodano, że działalność uzdrowiskowa nie mogła być tam prowadzona, a  obiekt nie został zwolniony z czynszu.

"Pomimo wielokrotnych próśb skierowanych do Lasów Państwowych - właściciela obiektu -  nie obniżyły one nawet o 1 zł należności, proponując ich odroczenie. Interwencje u Premiera RP nie przyniosły skutku. Kwota należności to obecnie blisko 150 tys. złotych. Tyle musimy zapłacić za obiekt, który przekazaliśmy do dyspozycji wszystkich Polaków, państwa polskiego" - podkreslono.

We wtorek minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że poprosi wojsko o wsparcie w zakresie administrowania informacją o wolnych łóżkach covidowych. Jak dodał, pomoc wojska wynika z potrzeb sygnalizowanych często przez same szpitale. "Trudno im znaleźć personel, który mógłby uzupełniać dane (dotyczące łóżek covidowych), a my nie chcemy pozwolić na to, by takie zadania sprawowały osoby, które mogą sprawować opiekę nad pacjentami" - powiedział Niedzielski.

Minister obrony poinformował w piątek, że w 405 szpitalach jest uzgodnienie odnośnie prośby ministra zdrowia, aby żołnierze sprawowali część funkcji administracyjnych w szpitalach. Jak dodał Mariusz Błaszczak, "niestety, mamy pięć szpitali, które odmówiły sprawowania tego zadania".

Szef MON ocenił, że to jest zadanie ważne z punktu widzenia opieki zdrowotnej, realizowane w łączności między dowódcami brygad WOT a dyrektorami oddziałów NFZ.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje