Reklama

Reklama

Koronawirus w Polsce. Szumowski: Należy spodziewać się dalszych wzrostów liczby zakażeń

W najbliższych dniach należy spodziewać się dalszych wzrostów potwierdzonych przypadków zakażeń koronawirusem. Ma to związek z wykonaniem 4,7 tys. wymazów w zakładach pracy w Małopolsce. Wyniki będą raportowane w weekend - mówił w piątek (7 sierpnia) w Polsat News minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Resort podał w piątek, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 809 osób. To najwyższa od początku epidemii liczba przypadków potwierdzonych w ciągu doby. W czwartek MZ informowało o 726 nowych zakażeniach, w środę o 640, we wtorek o 680, a w poniedziałek o 575.

Reklama

Szef resortu zdrowia powiedział na antenie Polsat News, że w najbliższych dniach należy spodziewać się dalszych wzrostów liczby zakażeń koronawirusem.

"Ponad 4700 wymazów w dużych zakładach pracy w Małopolsce"

"Mamy wzrost. Jutro będziemy mieli pewnie jeszcze większy wzrost i pojutrze jeszcze większy. Wyjaśnię dlaczego - dzisiaj zrobiliśmy ponad 4700 wymazów w dużych zakładach pracy w Małopolsce i one będą zaraportowane przez weekend" - poinformował.

"To lepiej, że mamy bardzo dużo wyników z ogniska, niż gdybyśmy mieli nie robić tych przesiewów i pozwolić tym ludziom chodzić i zarażać innych. Wtedy mielibyśmy dopiero katastrofę" - stwierdził. 

Ładowanie...

Minister odpowiada samorządowcom

Szef resortu zdrowia był pytany na antenie Polsat News o protesty części samorządowców z powiatów, które znajdą się w czerwonej bądź żółtej strefie w związku ze zwiększoną liczbą przypadków koronawirusa. Jako przykład podano list, jaki do ministra wystosował prezydent Rybnika Piotr Kuczera. Wyraził w nim m.in. żal wobec braku konsultacji działań z samorządami.

"Konsultacje trwają, ale trudno decyzje o regulacjach związanych z epidemią uzależniać od tego, czy prezydent, czy samorząd się zgodzi" - powiedział minister. "To jest kwestia zdrowia ludzi. Nawet jeżeli samorządy nie byłyby przychylne tym decyzjom, (...) to jednak regulacje powinny być" - dodał.

Zauważył, że nawet w przypadku decyzji o zamykaniu całego kraju konsultacje były "ostrożne". "Decyzja i odpowiedzialność jest po stronie władz centralnych i rządu. Decyzje, bardzo trudne niestety i bolesne, musimy podjąć" - zaznaczył Szumowski, akcentując, że ograniczenia to nie specyfika Polski, ale konieczność stosowana w wielu krajach.

"Takie jest niestety życie w epidemii. To trudne decyzje, ale niezbędne. Jeśli widzimy osoby chodzące w sklepach bez maseczek, wesela na 300 czy 400 osób, (...) to znaczy, że obostrzenia są konieczne" - dodał.

"Nie sposób jest narzucić dzieciom maseczek"

Szumowski odniósł się w Polsat News do decyzji Sądu Rejonowego w Kościanie, o której pisała piątkowa "Rzeczpospolita", o odmowie wszczęcia postępowania wobec mężczyzny, który w kwietniu bieżącego roku nie przyjął mandatu za jazdę na rowerze bez maseczki. Jak podała gazeta, mężczyzna otrzymał wezwanie na komisariat i "tam dowiedział, się, że usłyszy zarzut złamania zakazu przemieszczania się". Sąd, powołując się na konstytucję, stwierdził jednak, że "rozporządzenie nie może być podstawą ograniczenia wolności poruszania się i należy to uczynić ustawowo".

"Rozumiem, że sąd ma swoje zdanie i, oczywiście, będzie się proces toczył w wyższych instancjach. Z naszej strony prace legislacyjne również trwają, ale epidemia ma to do siebie, że nie czeka na prace Sejmu, parlamentu. Proces legislacyjny trwa ok. miesiąca, a przypominam, że wzrosty są w ciągu kilku dni i te regulacje naprawdę mają za zadanie chronić ludzi, a nie uprzykrzać życie ludziom" - podkreślił.

Na uwagę prowadzącego, że rząd z jednej strony wprowadza obowiązek noszenia masek w sklepach i innych pomieszczeniach zamkniętych, a z drugiej - decyduje, że od 1 września uczniowie wrócą do szkół i nie będą tam nosić maseczek, Szumowski odparł, że "logika jest bardzo prosta".

"Jeżeli widzimy raporty kanadyjskie, raporty z Niderlandów, które mówią, że transmisja wirusa wśród dzieci jest znacznie niższa niż wśród dorosłych, jeżeli wiemy, jak wyglądają szkoły, jak wyglądają klasy to należy też być racjonalnym. Nie sposób jest narzucić dzieciom maseczek" - zwrócił uwagę.

Dodał, że "po to też jest regionalizacja obostrzeń". "W powiatach, które będą miały bardzo wysokie stopnie i liczby osób chorych, samorządy i dyrektorzy szkół będą mogli wprowadzić różne inne formy nauczania, również mieszane, zdalne. Mam nadzieję, że liczba zielonych powiatów, która teraz jest na poziomie blisko 460 (...) do 1 września będzie co najmniej taka, jak nie większa" - podsumował minister zdrowia.

Kolejny rekordowy dzień

Resort podał w piątek, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 809 osób. To najwyższa od początku epidemii liczba przypadków potwierdzonych w ciągu doby. W czwartek MZ informowało o 726 nowych zakażeniach, w środę o 640, we wtorek o 680, a w poniedziałek o 575.

Zgodnie z zapowiedziami resortu zdrowia od soboty w 19 powiatach z największym wzrostem zakażeń koronawirusem wrócą niektóre obostrzenia. Projekt rozporządzenia w tej sprawie zakłada wyodrębnienie dwóch stref: czerwonej i żółtej, w zależności od liczby nowych zachorowań na 10 tys. mieszkańców.

Ładowanie...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje