Reklama

Reklama

Koronawirus w Polsce. Szpital tymczasowy w Białymstoku wznowił działalność

Z dnia na dzień rośnie liczba nowych przypadków koronawirusa w Polsce. W związku z sytuacją epidemiczną szpital tymczasowy w hali sportowej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku wznowił w piątek przyjmowanie pacjentów z COVID-19. Do szpitala tymczasowego mają trafiać głownie pacjenci covidowi z klinik zakaźnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego (USK) w Białymstoku na doleczenie.

Podlaskie niezmiennie od tygodni utrzymuje się w grupie regionów, gdzie jest potwierdzanych najwięcej zakażeń koronawirusem, a co za tym idzie, przybywa pacjentów w szpitalach.

Szpital tymczasowy w Białymstoku. 56 łóżek dla pacjentów

- Szpital w hali UMB zaczął pracę rano. Pierwsi pacjenci mogą być przyjęci około południa - poinformowała rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Katarzyna Malinowska-Olczyk.

- Od piątku do dyspozycji pacjentów z COVID-19 w lżejszych stanach jest w hali 56 łóżek - poinformował dyrektor USK dr hab. Jan Kochanowicz. Finansowanie na początek tylu miejsc jest uzgodnione z NFZ. - Docelowo w hali jest 80 miejsc i jeśli zajdzie taka potrzeba, będą uruchomione wszystkie - wyjaśnił.

Reklama

Szpital w hali jest jednym z dwóch szpitali tymczasowych działających w Podlaskiem w związku z pandemią. Oba są w Białymstoku i prowadzi je Uniwersytecki Szpital Kliniczny.

Szpital tymczasowy nr 1 działa w kompleksie klinik zakaźnych przy ul. Żurawiej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, gdzie - aby powstał - zakończono trwające modernizacje w części budynku i to tam głównie byli i są kierowani pacjenci. Drugi szpital tymczasowy powstał w hali UMB, przyjmował pacjentów przez około dwa miesiące wiosną 2021 r.

- W hali były dotąd łącznie hospitalizowane 54 osoby, które trafiły tam w marcu, kwietniu i maju - poinformowała rzeczniczka szpitala USK Katarzyna Malinowska-Olczyk.

Liczba pacjentów skokowo wzrosła

Dyrektor Jan Kochanowicz mówił w czwartek na konferencji prasowej u wojewody podlaskiego, że w ostatnich dniach liczba pacjentów z COVID-19 w tym szpitalu skokowo wzrosła, kończą się miejsca na Żurawiej, dlatego ruszył szpital w hali. Ocenił, że hala to "bufor", który pozwoli zapewniać opiekę pacjentom głównie w specjalistycznych klinikach, gdzie będzie można zwalniać miejsca.

Kochanowicz mówił w czwartek dziennikarzom, że trwają ustalenia z kierownictwem klinik zakaźnych w sprawie przenoszenia na halę pacjentów w lżejszych stanach, aby zwolnić miejsca na Żurawiej, bo tam jest możliwe leczenie chorych w ciężkich stanach, a takich możliwości nie ma na hali.

Podał także, że przed otwarciem hali, przez kilka dni służby techniczne szpitala tymczasowego przygotowywały to miejsce do ponownego otwarcia i bezpiecznego przyjmowania tam pacjentów.

Dyrektor USK wyraził także satysfakcję, że nie ma problemów z zapewnieniem personelu do pracy w szpitalu w hali. - Zgłaszają się osoby, które wiosną tam pracowały - poinformował. Dziękował m.in. rezydentom z USK za zaangażowanie w pracę.

- Ten zespół ma wyćwiczone, przetrenowane zasady opieki nad pacjentami, ponieważ musimy zdawać sobie sprawę, że to nie jest oddział szpitalny, my pracujemy troszeczkę w takim rzeczywistym szpitalu polowym, który powstał na hali sportowej - dodał Kochanowicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL