Reklama

Reklama

Koronawirus w Polsce: Szpital Narodowy obłożony w 82 proc.

W Szpitalu Narodowym przebywa aktualnie 46 pacjentów. Od początku jego działania hospitalizowano tam łącznie 117 chorych. Obecnie obłożony jest w 82 proc. swojej obecnej gotowości. Pacjenci korzystają z pełnej obsady personelu przeznaczonego do obsługi 56 gotowych łóżek.

"Obecnie w Szpitalu Narodowym przebywa 46 pacjentów na 56 gotowych łóżek tzn. przy pełnej obsadzie personalnej obejmującej te łóżka. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, w ciągu doby liczba ta może zostać zwiększona do 112 i dalej" - poinformowano na stronie internetowej szpitala tymczasowego.

Reklama

Podano tam, że 25 listopada przyjęto 3 pacjentów, a 26 listopada - 10. Pacjenci do Szpitala Narodowego kierowani są przez szpitale. Pomiędzy 25 a 26 listopada odebrano takich zgłoszeń (telefonicznie) 20.

Placówka podała, że od pierwszego dnia pracy, czyli od 5 listopada, w Szpitalu Narodowym hospitalizowano łącznie 117 pacjentów.

Szpital Narodowy obłożony jest w 82 proc.

W komentarzu dyrektora placówki dr. Artura Zaczyńskiego wskazano, że z danych wynika, że Szpital Narodowy obłożony jest w 82 proc. swojej obecnej gotowości. Pacjenci korzystają z pełnej obsady personelu przeznaczonego do obsługi 56 gotowych łóżek.

"Należy zauważyć, że do szpitala tymczasowego z innych szpitali kierowana jest cały czas nieduża liczba zgłoszeń. Tymczasem Szpital Narodowy gotowy jest na przyjmowanie pacjentów, którzy mają określone przepływy tlenu, mają zapalenie płuc, mają choroby współistniejące, np. nadciśnienie wyrównane, cukrzycę wyrównaną, ale nie mają zaostrzenia tych schorzeń. Przyjmowani pacjenci wymagają hospitalizacji, np. potrzebują podawania leków dożylnych, monitorowania parametrów życiowych czy obserwacji lekarskiej i doraźnego działania w przypadku pogorszenia stanu. Potrzebują tlenoterapii i pielęgnacji" - wskazał Zaczyński.

Przypomniał, że do Szpitala Narodowego, po wprowadzeniu nowych zasad przyjmowania pacjentów do szpitali tymczasowych, mogą być przyjmowani chorzy bez pełnej diagnostyki radiologicznej (nie każdy szpital, który kieruje tu pacjenta, dysponował całodobową obsadą radiologiczną).

Szpital Narodowy apeluje

Z tego powodu część diagnostyki - np. komputerowe obrazowanie płuc - może zostać wykonane na miejscu, wykorzystując sprzęt działający w szpitalu tymczasowym.

Dlatego - jak wskazał - Szpital Narodowy apeluje do innych szpitali o kierowanie pacjentów do szpitala tymczasowego w celu uwalniania ich najważniejszych zasobów i umożliwienia leczenia ciężej chorych.

Na stronie placówki przypomniano, że Szpital Narodowy nie ma oddzielnego zarządu. Jest filią CSK MSWiA. Zaznaczono, że pojawiające się w mediach informacje o "wynagrodzeniu zarządu Szpitala Narodowego" są nieprawdziwe.

Liczba kontaktów telefonicznych z Centrum Koordynacyjnym wyniosła dotychczas średnio 12 dziennie (najwięcej telefonów było 6 listopada - 25). Szpital podnosi, że pojawiająca się w mediach społecznościowych o tym, że "nie można było dodzwonić się przez cały dzień" wydaje się bardzo mało prawdopodobna i wynika najprawdopodobniej z wykorzystywania przez dzwoniących błędnego numeru telefonu.

Na wzór Lombardii i Afryki

Placówka podaje, że obecnie zgodnie z polityką ekonomicznego wykorzystania zasobów zatrudnia kadrę niezbędną do obsługi 56 łóżek (1 unit) i taka liczba łóżek jest rozliczana z NFZ. Liczba pracującego personelu jest na bieżąco dostosowywana do potrzeb - może być zwiększona w ciągu 24 h do poziomu wymaganego do obsługi 112 łóżek.

Szpital wyjaśnia, że kryteria przyjęć wynikają z zarządzania bezpieczeństwem pacjentów. Tak długo, jak mogą oni otrzymać opiekę lekarską w standardowym szpitalu, tak długo należy ich tam kierować, ponieważ szpital standardowy posiada najszersze spektrum możliwości udzielania pomocy (również w sytuacji występowania chorób współistniejących).

Twórcy Szpitala Narodowego - jak wskazano - opierali się na doradztwie Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), gdzie pracują lekarze, którzy uczestniczyli w misjach leczenia chorych zakażonych wirusem w Lombardii, czy w Afryce. "To ludzie z bardzo dużym doświadczeniem w działaniach w sytuacjach krytycznych i zagrożeń masowych. Opierano się na wytycznych m.in. brytyjskich, włoskich" - podkreślono.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy