Reklama

Reklama

Koronawirus w Polsce. Konferencja szefa KPRM Michała Dworczyka i ministra zdrowia Adama Niedzielskiego

- Mamy pewną stabilizację, jeśli chodzi o dynamikę zachorowań. Za wcześnie jednak, by mówić, że sytuacja się poprawia. Stabilizacja pozwala nam jednak być optymistami – powiedział szef kancelarii premiera Michał Dworczyk dodając, że to efekt wprowadzonych obostrzeń i "samodyscyplina Polaków". W konferencji wzięli również udział minister zdrowia Adam Niedzielski oraz Główny Doradca Prezesa Rady Ministrów do spraw COVID-19 prof. Andrzej Horban.

- Żadne decyzje rządu nie zadziałałyby gdyby nie samodyscyplina i odpowiedzialność społeczeństwa. I za tę dyscyplinę chcemy państwu jako rząd podziękować, bo tylko wspólnie jesteśmy w stanie wygrać z epidemią - powiedział Dworczyk.

Szef kancelarii premiera poinformował również, że w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym przekazano kolejnych 200 łóżek dla zakażonych pacjentów.

- Do przyjęcia pacjentów będzie w sumie gotowych 500 łóżek, w tym 60 respiratorowych. W kolejnych dniach będziemy oddawać kolejne szpitale tymczasowe w różnych częściach Polski - dodał Dworczyk. - Mamy nadzieję, że te szpitale nigdy nie będą wykorzystane. Zawsze mówiliśmy, że to nasza 4. linia obrony. Budujemy bufory na ten czas, kiedy szpitale stacjonarne nie będą już mogły przyjmować pacjentów.

Reklama

Niedzielski: Sytuacja się stabilizuje

- Rzeczywiście, sytuacja się co najmniej stabilizuje. Sytuacja stabilizuje się w bardzo różnych wymiarach, ale najważniejszy to dzienna liczba zachorowań i zajętość infrastruktury. Zachorowalność spadła poniżej 20 tysięcy, a przebieg pandemii w ostatnich tygodniach nie rozwijał się wykładniczo. To informacje bardzo pozytywne - powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski.

- Teraz w zasadzie jesteśmy w takiej fazie, gdzie stabilizacja następuje i chyba powoli możemy troszeczkę się uśmiechnąć i stwierdzić, że to co jest najgorsze, mamy w pewnym sensie za nami - dodał szef resortu zdrowia.

- Nasz system testowania jest oparty przede wszystkim na lekarzach POZ - to oni decydują o tym, ile badań w Polsce jest wykonywanych. Najważniejsze jest utrzymanie buforu bezpieczeństwa pomiędzy liczbą zachorowań a dostępnością infrastruktury - tłumaczył Niedzielski.

"Postawa odpowiedzialności była postawą dominującą"

Podczas konferencji prasowej Niedzielski wskazał, że wprowadzone przez rząd ograniczenia wpłynęły na mniejszą aktywność i mobilność społeczeństwa, mierzoną telefonami komórkowymi. - Mieliśmy do czynienia co prawda z sytuacjami, które ograniczyły ten spadek (mobilności - red.), protesty czy zgromadzenia, jak Marsz Niepodległości, ale na szczęście oddziaływanie tego nie przełożyło się na wzrost liczby zachorowań - powiedział.

Zaznaczył, że czas spędzany w domu systematycznie rośnie. - To też oznacza, że mobilność i postawa odpowiedzialności była postawą dominującą - zauważył.

- Mamy do czynienia ze stabilizacją dziennej liczby zachorowań, ale nie jest to jedyny wskaźnik, który nam mówi o trendzie, który oznaczałby, że pandemia zwalnia. Widać to w innych sygnałach, liczbie badań, zleceniach na przeprowadzone testy, które pochodzą z systemu POZ. Widać to również po naszej mobilności, która jest w gruncie rzeczy odzwierciedleniem tego, co wprowadzaliśmy jako regulacje ograniczające - podkreślił szef resortu zdrowia.

- Najważniejsze, że infrastruktura szpitalna, łóżkowa cały czas gwarantuje bezpieczeństwo Polakom - dodał.

"To jest to zdecydowany spadek"

Minister na konferencji prasowej zwrócił uwagę, że ostatnia stabilizacja liczby zachorowań jest m.in. efektem testowania społeczeństwa. Jak wyjaśnił, system badań opiera się przede wszystkim na lekarzach rodzinnych.

- Od 1 do 27 października mieliśmy do czynienia, tak naprawdę co tydzień, z podwajaniem zleceń wystawianych przez lekarzy rodzinnych - wskazał minister.

Zauważył, że od 27 października liczba ta zaczęła nieznacznie maleć. - W tej chwili, jeżeli porównamy sobie poniedziałki, kiedy mieliśmy te największe liczby zleceń wystawianych przez POZ, liczba ta spadła poniżej 50 tys., czyli patrząc na to, gdzie byliśmy jeszcze dwa, trzy tygodnie temu, to jest to zdecydowany spadek, praktycznie o połowę - mówił Niedzielski.

Podkreślił, że zlecenia lekarzy na testy są odzwierciedleniem liczby pacjentów, którzy się zgłaszają. - Ta malejąca liczba badań jest też swego rodzaju sygnałem, że sytuacja się poprawia - ocenił.

Zaznaczył, że ważne są też działania ukierunkowane na to, żeby utrzymać bufor bezpieczeństwa m.in. w zakresie łóżek covidowych.

- Ten bufor bezpieczeństwa na przełomie października i listopada był stosunkowo najmniejszy (...). Teraz ta sytuacja się zdecydowanie poprawia - powiedział minister.

Zwrócił uwagę, że w zeszłym tygodniu zanotowano dwa dni, kiedy ogólna liczba hospitalizacji z powodu COVID-19 zmalała.

- Czyli jest to kolejny sygnał, kolejny znak, że troszeczkę bardziej optymistycznie możemy patrzeć w przyszłość - dodał 

Co z restrykcjami?

Szef resortu zdrowia, pytany o możliwość zaostrzenia lub poluzowania obecnie obowiązujących restrykcji, odparł, że obecne restrykcje obowiązują do 29 listopada.

- Ostatnie regulacje, które wprowadziliśmy, dotyczyły okresu do 29 listopada i do tego czasu na pewno żadnych zmian ani obostrzających, chyba że mielibyśmy do czynienia z pogorszeniem, ale nic na to nie wskazuje, ani też luzujących na pewno nie będzie - powiedział Niedzielski.

Podkreślił, że wynika to zarówno z doświadczeń okresu wakacyjnego, jak i z konieczności analizy obecnej sytuacji po wprowadzeniu nowych restrykcji 1,5 tygodnia temu.

- Nie ma przestrzeni na poluzowanie, jest przestrzeń na wnikliwe analizowanie, na jakim jesteśmy poziomie i przede wszystkim podejmowanie bardzo ostrożnych decyzji - zaznaczył szef Ministerstwa Zdrowia.

"Każdy chętny obywatel będzie mógł się zaszczepić"

Dworczyk podkreślił natomiast, że obecnie pracuje zespół roboczy powołany przez premiera Mateusza Morawieckiego, którego zadaniem jest opracowanie procesu logistycznego związanego z zaszczepieniem Polaków przeciw koronawirusowi.

- Jestem przekonany, że w perspektywie kilku, kilkunastu dni będziemy gotowi do precyzyjnego zaprezentowania całego procesu tej wielkiej operacji, żeby w krótkim czasie każdy chętny obywatel mógł się zaszczepić - powiedział szef KPRM.

Minister zdrowia pytany o możliwość dystrybucji szczepionek firmy Pfizer, odparł, że rząd jest w intensywnym procesie przygotowywania obywateli do masowego zaszczepienia.

Zapewniał, że nie będzie przymusu szczepienia, ale rząd będzie do tego namawiał.

Niedzielski przywoływał warunki, w których musi być transportowana i przechowywana szczepionka, czyli temperaturę -70 lub -80 stopni Celsjusza.

- Jeśli opracujemy sieć punktów, w których będą się odbywały szczepienia, ale raczej pójdziemy w kierunku regionalnych centrów dystrybucji, to tutaj logistykę będzie zapewniał producent - poinformował szef MZ.

Dodawał, że będzie można wykorzystać m.in. wojewódzkie struktury sanepidu i regionalne centra krwiodawstwa i krwiolecznictwa.

- Szczepionka nie wymaga już przed podaniem takich warunków, o których mówiłem, czyli -70 lub -80 stopni Celsjusza - tutaj już przez tydzień może to być w warunkach nieco lepszych trzymanych, czyli przed podaniem można sobie pozwolić na transport w warunkach nieco mniej ekstremalnych - powiedział Niedzielski.

Koncern Pfizer podał tydzień temu, że szczepionka na COVID-19, nad którą pracuje wraz z niemiecką firmą biotechnologiczną BioNTech SE, ma ponad 90 proc. skuteczności.

W środę Komisja Europejska zatwierdziła umowę z BioNTech i Pfizerem przewidującą zakup do 300 mln dawek szczepionki. Środowy kontrakt z konsorcjum jest czwartym, który zawiera Komisja. Do tej pory podpisano umowy z firmami AstraZeneca, Sanofi-GSK i Janssen Pharmaceutica NV. Zakończono też wstępne rozmowy z CureVac i Moderną.

Co z feriami?

Niedzielski podczas konferencji prasowej był pytany o możliwy termin powrotu uczniów do szkół i o ferie zimowe. Szef MZ ocenił, że "dywagacje czy analizy, które dotyczą okresu feryjnego są zdecydowanie przedwczesne".

- My jesteśmy w takiej sytuacji, że generalnie mamy zdefiniowane bardzo wyraźnie progi, które będą powodowały luzowanie obostrzeń. Z tym może jednym zastrzeżeniem, że do 29 listopada uzgodniliśmy sobie, że żadnych kroków nie będziemy podejmowali. I tak naprawdę te kryteria też są dla nas pewnego rodzaju umową czy punktem orientacyjnym, względem którego będziemy podejmowali decyzję albo o luzowaniu, albo o wprowadzanych obostrzeniach - powiedział.

Dodał, że "pandemia już kilka razy nas zaskoczyła". - Miejmy nadzieję, że teraz nas zaskoczy pozytywnie, to znaczy, że te spadki rzeczywiście będą miały miejsce w najbliższym czasie i będzie to systematyczne zmniejszanie liczby (zakażeń - red.), szczególnie biorąc pod uwagę, że w zasadzie ten czas obowiązywania regulacji, które wprowadziliśmy tydzień temu, tak naprawdę wskazuje, że dopiero teraz one powinny przekładać się na spadek liczby zachorowań - powiedział.

Podkreślił, że "w tej chwili jest za wcześnie, żeby stanowczo wypowiadać się o planach na ferie".

Niedzielski: Hasło "zostań w domu" nie dotyczy wizyt lekarskich

Niedzielski pytany był, czy Ministerstwo Zdrowia monitoruje skalę odwoływania m.in. planowanych zabiegów lekarskich lub wizyt kontrolnych.

- Każde ograniczenie dostępności - w tym przypadku w zakresach chorobowych niecovidowych - również ma negatywny wpływ na zdrowie publiczne - stwierdził Niedzielski i dodał, że zadaniem ministra zdrowia w tej sprawie jest "pilnowanie, o tyle, o ile jest to możliwe, pewnego balansu".

- Jeżeli mamy do czynienia z pewną stabilizacją czy nawet zelżeniem tempa rozwoju (pandemii), to natychmiast trzeba dbać, żeby przywracać funkcjonalność w innych zakresach niż leczenie covidu - mówił Niedzielski.

Minister zapewnił też, że resort za pośrednictwem NFZ "bardzo dokładnie monitoruje tę sytuację". Dodał, że przygotowywany jest "recovery plan" (z ang. plan naprawy), którego szczegóły mają zostać przedstawione w środę na konferencji w ministerstwie.

- Bo nasze hasło "zostań w domu" dotyczy wszystkiego oprócz tego, żeby chodzić do lekarza. Proszę o tym pamiętać - podsumował. 

"Nie jesteśmy w stanie przetestować 38 mln ludzi bezobjawowych"

Szef MZ był pytany na konferencji prasowej, czy rząd rozważa zmianę strategii testowania na obecność koronawirusa, np. według rekomendacji prof. Krzysztofa Pyrcia z Polskiej Akademii Nauk, który postuluje testowanie grup osób bezobjawowych, gdyż - jak twierdzi - wielu obecnie testowanych ma objawy, więc można założyć, że są to osoby zakażone koronawirusem.

Niedzielski przyznał, że strategia testowania jest cały czas modyfikowana i dopasowywana do etapu pandemii, na którym się znajdujemy.

- W sytuacji, gdzie mieliśmy do czynienia z kumulacją zachorowań, czyli gdy ta pandemia rozwijała się najbardziej dynamicznie, przestawiliśmy się przede wszystkim na testowanie osób objawowych, bo odcinanie łańcucha zakażeń było priorytetem - tłumaczył minister.

Zapowiedział, że jeśli sytuacja będzie się stabilizowała, to w większym stopniu będą wprowadzane testy antygenowe, które obecnie wykonuje się m.in. na SOR-ach.

- Stopniowo będziemy wykonywali kolejne kroki, żeby te badania wprowadzać, np. do karetek czy w inne miejsca, gdzie testowanie personelu powinno odbywać się w regularnym trybie - dodał.

Szef MZ zaznaczył jednocześnie, że rządowa strategia nie ma na celu testowania wyłącznie objawowych pacjentów. Podkreślił, że lekarze rodzinni, którzy kierują na testy, "decydują nie tylko na podstawie objawów, tylko pewnej analizy ryzyka".

Z kolei główny doradca premiera ds. COVID-19 prof. Andrzej Horban dodał, że strategia testowania jest bardzo podobna do strategii dotyczącej szpitalnictwa i ma kilka etapów.

- Nie jesteśmy w stanie przetestować 38 mln ludzi bezobjawowych, bo to nie ma żadnego sensu ani możliwości technicznych. Natomiast wszyscy, którzy są bezobjawowi, powinni pamiętać starej zasadzie - maski, dystans, mycie rąk - podkreślił.

Epidemia koronawirusa w Polsce

We wtorek, 17 listopada, Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 19 152 nowych przypadkach koronawirusa w Polsce. W ciągu doby zmarło kolejnych 357 osób. To trzeci kolejny dzień ze spadkiem dobowej liczby nowych zakażeń. Liczba przypadków spadła poniżej 20 tys. po raz pierwszy od 3 listopada.

Łącznie, od początku epidemii w Polsce zakaziło się 752 940 osób, z czego 10 848 zmarło, a 324 282 osoby wyzdrowiały.

Obecnie mamy w naszym kraju 417 810 aktywnych przypadków zakażenia.

Koronawirus w Polsce

Zakażenia i zgony. Dane dzienne

2329
26
4001
20
6442
12
1000
5
3644
11
495
3152
15
688
14
2387
19
7120
14
1404
11
818
6
1169
12
2857
10
1367
8
1800
10

Zajęte łóżka i respiratory

Jak podał resort zdrowia, obecnie zajęte są 23 033 łóżka "covidowe" na 36 730 dostępnych. Liczba zajętych łóżek wzrosła o 575 w ciągu doby.

2114 chorych na COVID-19 podłączonych jest do respiratorów. Liczba zajętych urządzeń wzrosła o 11, a do dyspozycji dla zakażonych - według ministerstwa - jest łącznie 2815 respiratorów.

415 174 Polaków jest obecnie objętych kwarantanną, a 25 618 nadzorem epidemiologicznym. 

Ładowanie...

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje