Reklama

Reklama

Koronawirus w Polsce. Dyrektor szpitala: Kolejne obostrzenia będą skutkowały ubytkiem personelu medycznego

Dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie Marcin Jędrychowski zwraca uwagę, że kolejne obostrzenia wprowadzone przez rząd, oznaczające w praktyce lockdown, będą skutkowały ubytkiem personelu medycznego, zwłaszcza wśród pielęgniarek. - Dla szpitala oznacza to utratę kilkudziesięciu, jeśli nie kilkuset pań pielęgniarek - ocenia dyrektor.

W opinii dyrektora rząd "po raz kolejny" skupia się na mniej istotnych aspektach, pomijając elementy krytyczne - jak np. brak dostępu do leków, w tym Remdesiviru dla pacjentów covidowych czy leków wykorzystywanych przy zwiotczaniu pacjentów leczonych przy pomocy respiratora.

Nauczanie zdalne w klasach I-III

Największe obawy kierującego Szpitalem Uniwersyteckim budzi fakt, że od poniedziałku (9.11) dzieci w klasach od I do III szkół podstawowych przejdą na nauczanie zdalne.

- Dla szpitala oznacza to utratę kilkudziesięciu, jeśli nie kilkuset pań pielęgniarek, które zostaną w domach opiekować się dziećmi - stwierdził dyrektor. Jego zdaniem "przerażające" jest to, że nie wyciągamy doświadczeń z poprzedniego lockdownu.

Reklama

Szkoły dla dzieci medyków

W ocenie Jędrychowskiego rozwiązaniem mogłoby być wyznaczenie w mieście szkół, do których mogłyby uczęszczać dzieci pracowników medycznych. W placówkach takie dzieci, w warunkach świetlicowych, w kilkuosobowych grupach pozostawałyby pod opieką i brały udział w lekcjach.

Dyrektor SU przyznał, że wprowadzone nowe obostrzenia muszą przynieść rezultaty w postaci mniejszej liczby zachorowań, ale - jak zaznaczył - konsekwencje społeczno-ekonomiczne będą dużo bardziej bolesne niż konsekwencje medyczne.

Lockdown

- Jesteśmy na takim etapie, że ten wirus jest wszechobecny. To zamknięcie nie przyniesie bardziej wymiernych skutków - ocenił.

Dyrektor Jędrychowski zwrócił też uwagę, że dotychczasowe dane o liczbie chorych były mocno niedoszacowane. - Ta liczba była nie chcę powiedzieć 'kontrolowana', ale uzależniona od liczby wykonanych testów - powiedział dodając, że szpital w swoich planach na każdy kolejny tydzień brał pod uwagę większą możliwą liczbę pacjentów chorych na COVID-19.

Zapytany o słowa ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, że system opieki zdrowotnej jest na granicy wydolności, Jędrychowski odpowiedział: - Bezdyskusyjnie ta granica wydolności służby zdrowia jest w jakiś sposób przesuwana i nikt się nie przyzna, że my w jakiś sposób już przekroczyliśmy tę granicę; za każdym razem będziemy tę granicę odsuwać i mówić ze jeszcze jest trochę miejsca.

Testy antygenowe

Jak dodał, rzeczywistą skalę pandemii zobaczymy wkrótce, kiedy zaczną obowiązywać testy antygenowe - tańsze, ale możliwe do wykonania w warunkach domowych.

- Po raz kolejny mam żal, że mówimy o służbie zdrowia, która jest na granicy wytrzymałości, a równocześnie nie mówimy o rozwiązaniach, które uratowałyby tę służbę zdrowia - powiedział dyrektor krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego.

Z jego obserwacji wynika, że mimo zapewnień o wystarczającej liczbie łóżek i respiratorów, rzeczywistość szpitalna jest inna. - Największą jednak bolączką jest brak kadr - zwrócił uwagę.

Jego zdaniem należy oczekiwać na rezultaty, jakie przyniesie zaangażowanie studentów i personelu pozamedycznego, ale - jak podkreślił - tu dalej dyskusyjna pozostanie kwestia odpowiedzialności i poziomu leczenia.

Dodatkowe wynagrodzenia

Według dyrektora krakowskiego szpitala, dodatkowe wynagrodzenia należą się nie tylko osobom pracującym bezpośrednio z pacjentem covidowym, ale i wielu innym pracownikom - np. sprzątaczkom, sanitariuszkom - bez których szpital nie mógłby funkcjonować.

Osobny problem - zdaniem Jędrychowskiego - stanowi biurokracja w szpitalach. - Dalej jako szpitale wysyłamy codziennie kilkanaście raportów, dalej nie doczekaliśmy się uproszczenia dokumentacji medycznej - wymieniał.

Nowe obostrzenia

W środę (4.11) rząd ogłosił kolejne zasady bezpieczeństwa, m.in. naukę zdalną dla najmłodszych uczniów i dla studentów, zamknięcie placówek kultury i galerii handlowych, z wyjątkiem punktów spożywczych i aptek. Jeśli obostrzenia nie zmniejszą liczby zakażeń, to rząd wprowadzi kwarantannę narodową, oznaczającą całkowity lockdown i zakaz przemieszczania się. 

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy