Reklama

Reklama

Koronawirus w Polsce. Diagności alarmują

- Czasem dochodzimy do sytuacji, w której więcej czasu poświęcamy na papierologię badań, niż na samo ich wykonanie - mówi na antenie Polsat News Matylda Kłudkowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.

- 60 tys. testów dziennie to bezpieczna granica. Niekiedy dojeżdżamy do 70 tys., rzadko przekraczamy 80 tys. To jest sytuacja absolutnie idealna, gdzie wszystkie składowe procesu są zapewnione - nie brakuje nam ludzi, odczynników, sprzęt działa poprawnie, nie brakuje nam zwykłych materiałów zużywalnych - ocenia Kłudkowska.

Zdarzają się braki w materiałach

Reklama

Matylda Kłudkowska ostrzegła jednak, że zdarzają się sytuacje, gdy brakuje niezbędnych materiałów, które warunkują prawidłowe przeprowadzenie badań. - Nigdy nie przypuszczałam, że jako diagnosta dożyję czasów, że takich prostych rzeczy będzie nam brakowało. Dożyłam - dodała.

Zapytana przez Przemysława Białkowskiego, czy testy antygenowe są wparciem badań molekularnych tzw. PCR, odpowiedziała: - Testy antygenowe mają swoje wady i zalety.

Potwierdzenie testem PCR

 - Są (testy antygenowe - red.) proste do wykonania, tańsze, czas oczekiwania na wynik jest krótszy, przy czym algorytm diagnostyczny zaproponowany przez ministerstwo zdrowia zakłada, że jeśli rozpoznamy przypadek przez test antygenowy, to traktujemy go na równi z PCR. Różnica jest taka, że jeśli mamy pacjenta objawowego, który ma negatywny wynik antygenowy, to musimy go potwierdzić testem PCR - wyjaśniła.

 - Testy antygenowe na pewno będą wsparciem dla metod molekularnych - podkreśliła.

Niszcząca papierologia

Na pytanie o obowiązki związane z raportowaniem działań, z którym także muszą zmagać się diagności, Kłudkowska odpowiedziała: - To jest worek kamieni, które ministerstwo rzuciło nam na plecy.

- Próbowałam wytłumaczyć kilku osobom, w ile systemów, aplikacji, tabelek my musimy wpisywać nasze wyniki. Czasem dochodzimy do sytuacji, w której więcej czasu poświęcamy na papierologię badań, niż na samo ich wykonanie - powiedziała.

Praca byłaby łatwiejsza

- Gdyby ministerstwu udało się ujednolicić zasady sprawozdawania badań, to znacząco ułatwiłoby nam pracę i uwolniłoby część zasobów ludzkich od zdawania sprawozdań w 15 różnych miejsc - dodała Kłudkowska.

Jak podkreśliła, "mamy w Polsce 15,5 tys. diagnostów". - To nie jest liczba imponująca. Obarczeni papierologią i sprawozdawczością, my już jesteśmy tym etapem wykończeni - mówiła rozmówczyni Polsatu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje