Reklama

Reklama

Kolejka karetek przed szpitalem. Pacjentka z koronawirusem czekała 10 godzin

Pacjentka z koronawirusem przez niemal 10 godzin czekała w karetce na przyjęcie do Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Załoga pogotowia przez prawie cały dzień nie mogła doprosić się o informację, jak długo będzie musiała czekać z chorą. Przed szpitalem zrobił się zator na dziesięć karetek.

Wrocławski szpital tłumaczy się ograniczeniami - zarówno kadrowymi, jak i infrastrukturalnymi. Według przedstawicieli placówki, SOR działa na granicy wytrzymałości. 

Reklama

Jak poinformowano, szpital wojskowy został decyzją wojewody wskazany jako covidowy. Placówka musi także zabezpieczać zdrowie innych, niezakażonych wirusem pacjentów. 

Kumulacja sprawia, że dochodzi do zatorów. Dodatkowo w szpitalu zamknięto dwa oddziały z powodu wykrytego przypadku koronawirusa.

W poniedziałek wszyscy pacjenci, którzy mieli trafić na SOR, czekali na swoją kolej nawet do 10 godzin.

Pogotowie ratunkowe wyjaśnia sprawę

- Niestety, czas oczekiwania wydłużył się do ośmiu godzin. Stało się źle, tak nie powinno być, ale na to nikt z personelu SOR nie miał wpływu - powiedział kpt. lek. Światosław Dałek z Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Ostatecznie wszyscy pacjenci zostali na SOR przyjęci. Pogotowie ratunkowe będzie wyjaśniało całą sytuację.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama