Reklama

Reklama

Kiedy skończy się pandemia? Prof. Katarzyna Życińska wyjaśnia

- SARS-CoV-2 jest wirusem nieprzewidywalnym, zaskakującym nas, lekarzy. Musimy zachować przed nim respekt - podkreśliła prof. Katarzyna Życińska, szefowa Kliniki Chorób Wewnętrznych i Reumatologii stołecznego szpitala MSWiA w "Gościu Wydarzeń" na antenie Polsat News.

- Musimy pamiętać, że nie żyjemy w hermetycznym otoczeniu. Na pandemię mają wpływ również inne czynniki, w tym chociażby przebieg pandemii w innych krajach europejskich oraz na świecie - powiedziała prof. Życińska na antenie Polsat News. - To WHO zdecyduje o ogłoszeniu końca pandemii - dodała.   

Reklama

- Koniec pandemii będzie bliższy wówczas, gdy co najmniej 60-70 proc. naszego społeczeństwa zostanie zaszczepione - wyjaśniła szefowa Kliniki Chorób Wewnętrznych i Reumatologii stołecznego szpitala MSWiA.

Przerwać szczepienia wśród nauczycieli?

Prof. Życińska odniosła się również do słów głównego doradcy premiera ds. COVID-19 prof. Andrzeja Horbana, który stwierdził w poniedziałek, że należy przerwać szczepienia nauczycieli, co pozwoli przyspieszyć szczepienia seniorów.    

- Istotne jest, żebyśmy w jak najkrótszym czasie wyszczepili newralgiczną grupę społeczną, którą są seniorzy. Jest to podstawa naszego działania. Seniorzy powinni zostać zaszczepieni jak najszybciej, w jak największej liczbie - stwierdziła. 

- Przy układaniu harmonogramu szczepień nie powinniśmy jednak brać pod uwagę tylko kryterium wieku, czy zawodu, ale również musimy zwrócić uwagę, że część pacjentów choruje na liczne choroby przewlekle. Nie są to tylko seniorzy. Powinniśmy uwzględnić wszystkie te czynniki - dodała.

Produkcja szczepionek w Polsce

Prof. Życińska została również zapytana przez prowadzącego program Bogdana Rymanowskiego, czy Polska może być współproducentem szczepionek?

- Biorąc pod uwagę zdolności naszych naukowców i ich wiedzę, wierzę, że mogą włożyć bardzo cenny wkład w opracowanie różnych nowoczesnych szczepionek oraz leków, które będą służyły do walki z koronawirusem oraz innymi wirusami, które być może będą nam zagrażały w przyszłości - stwierdziła.

Co z otwarciem szkół?

Profesor skomentowała również decyzje o zamykaniu szkół. Według niej jest to w obecnej sytuacji konieczne. 

- Sam fakt otwierania, czy zamykania szkół, jest decyzją trudną i musi to być wyważona decyzja. To nie jest zero-jedynkowa sytuacja - powiedziała.

- Jeżeli wskaźniki epidemiczne szybując bardzo wysoko, to niestety te zaostrzenia, takie jak lockdown, czy ograniczenia w edukacji, muszą się pojawiać. Jeśli uda nam się zapanować nad pandemią, będziemy mogli znieść naukę online i wrócić do nauczania stacjonarnego - dodała. 

- Od ponad tygodnia obserwujemy wzrastająca liczbę zgonów z powodu zakażenia koronawirusem. Ma to związek z rosnącą liczbą zakażeń i niestety możemy mówić o kolejnej fali pandemii - dodała. 

- Cały czas żeglujemy po wzburzonym morzu. One się czasami trochę uspokaja, po czym ponownie następuje kolejna fala, która przynosi nam taki efekt, jak widzimy obecnie - przekazała.

Grypa a koronawirus

Jednocześnie prof. Życińska przyznała, że w kształtowaniu liczby zgonów udział mają inne wirusy, m.in. wirus grypy.

- Wiosna, kiedy nasilenie tych wirusów jest duże, może przynieść nam kolejnej wysokie wskaźniki śmiertelności wynikające z faktu, że mogą nakładać się na siebie te dwa mechanizmy zakaźne - wyjaśniła. Podkreśliła jednak, że wirus grypy, różni się od zakażenia koronawirusem. 

- Jest to groźny wirus. W szpitalu MSWiA już od roku pracujemy z pacjentami zakażonymi koronawirusem i przebieg zakażenia w większości przypadków jest odrębny. Nie ma takiego charakteru, jaki obserwujemy u pacjentów zakażonych wirusem grypy - powiedziała. 

- Nie chciałabym nie doceniać wirusa grypy, jednak koronawirus jest wirusem nieprzewidywalnym, nie do końca poznanym, zaskakującym nas lekarzy, dlatego musimy odczuwać przed nim duży respekt - dodała.

Najnowszy bilans epidemii w Polsce

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w poniedziałek o 4786 nowych przypadkach koronawirusa. Zmarły kolejne 24 osoby chore na COVID-19. Od początku pandemii zakażenie wykryto u 1 711 772 pacjentów, z czego 43 793 zmarło.   

Minister zdrowia Adam Niedzielski zwrócił uwagę, że dynamika wzrostu wynosi obecnie ok. 25 proc. W poniedziałek tydzień temu poinformowało o prawie 3,9 tys. nowych przypadkach i śmierci 17 pacjentów.

Rozlicz pit online już teraz lub pobierz darmowy program

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje