Reklama

Reklama

Kalisz: Szpital nie udostępnił 150 łóżek dla pensjonariuszy DPS

Kaliski szpital odmówił udostępnienia 150 łóżek dla pensjonariuszy DPS. "To dla mnie nie do przyjęcia" - oświadczył prezydent miasta Krystian Kinastowski. Zdaniem dyrekcji szpitala prezydent próbuje odsuwać od siebie odpowiedzialność za prowadzenie DPS.

Kinastowski wystąpił w ubiegłym tygodniu do miejscowego szpitala z pismem o zapewnienie 150 szpitalnych łóżek dla pensjonariuszy kaliskiego DPS-u. 

Reklama

W odpowiedzi szpital stwierdził, że "prośba jest zaskakująca", biorąc pod uwagę fakt, że pensjonariusze DPS-u wymagają opieki pielęgniarskiej, a nie leczenia szpitalnego.

"To nie do przyjęcia"

"Twierdzenie, że kaliski szpital nie jest miejscem dla chorych ludzi w podeszłym wieku - którzy w czasie epidemii, jak nikt inny potrzebują profesjonalnego wsparcia medycznego - jest dla mnie nie do przyjęcia" - powiedział prezydent miasta.

Rzecznik prasowy kaliskiego szpitala Paweł Gawroński oświadczył, że szpital nie pełni funkcji opiekuńczej, tylko leczniczą. "Wszystkich pacjentów, którzy są kierowani do szpitala z niepokojącymi objawami przyjmujemy, diagnozujemy a następnie kierujemy do odpowiedniego miejsca. Jeżeli pacjent DPS wymaga opieki a nie leczenia, to wraca do ośrodka" - powiedział Gawroński.

"Osoba, która odpowiada za prowadzenie tego ośrodka próbuje zrzucać odpowiedzialność za swoją, nazwijmy to wprost - nieudolność, na jednostkę, która jest powołana do innych zadań" - dodał rzecznik.

Szpital nie wyśle pielęgniarek

Po decyzji szpitala prezydent Kalisza zawnioskował o wydelegowanie do DPS kadry pielęgniarskiej. "Placówka nie może oddelegować pielęgniarek, ponieważ boryka się z niedoborem kadr medycznych" - oświadczył rzecznik szpitala.

Prezydent Kalisza wystąpił wówczas z apelem o pomoc do środowiska medycznego w Kaliszu, w którym m.in. podkreślił, że "nie możemy udawać, że sytuacja, która w tej chwili dotknęła DPS nie dotyka nas wszystkich. Jest to okres taki, w którym środowisko lekarskie i pielęgniarskie powinno pokazać, że nie zostaną te osoby tam same, że personel nie zostanie pozbawiony pomocy a pensjonariusze opieki".

Na miejscu pomagają zakonnice

W kaliskim Domu Pomocy Społecznej było trzydziestu pracowników, którzy opiekowali się ponad 160 mieszkańcami. W piątek DPS opuściła z przemęczenia jedyna pielęgniarka, która ma uprawnienia do podawania leków pensjonariuszom. "Na teren weszło 5 sióstr zakonnych" - podał urząd miasta Kalisza. Podano też, że w kaliskim domu pomocy społecznej zmarło 7 osób, z czego 5 pensjonariuszy przed wykonaniem badań na obecność koronawirusa.

Z pomocą przyszedł wojewoda wielkopolski Łukasz Mikołajczyk, który podjął decyzję o przetransportowaniu 28 zakażonych koronawirusem pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej w Kaliszu do szpitala zakaźnego w Poznaniu.

Wojewoda wydał też decyzję o skierowaniu dodatkowego personelu do pracy w kaliskim ośrodku. "Podjęliśmy szereg działań, które pozwolą ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa na terenie placówki. Kluczowe jest przede wszystkim zapewnienie odpowiedniej liczby personelu medycznego" - oświadczył Mikołajczyk.

"W chwili, gdy szpital znajdował się w największej potrzebie, miasto Kalisz przekazało 100 tys. złotych wsparcia na zakup sprzętu. 17 kwietnia podpisałem dyspozycję na kolejnych 30 tys. złotych na środki ochrony osobistej dla pogotowia ratunkowego" - powiedział prezydent Kinastowski

Dodał, że miasto pomaga jak może, ale tego samego oczekuje od szpitala. "Mam nadzieję, że pomimo różnic kompetencyjnych, w miarę dynamicznej sytuacji w DPS, dyrekcji szpitala uda się stworzyć warunki do pomocy personelowi i pensjonariuszom placówki przy ul. Winiarskiej" - powiedział Kinastowski. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje