Reklama

Reklama

Ekspertka ostrzega przed "efektem świąt" oraz możliwością ponownego zakażenia koronawirusem

Eksperci ostrzegają przed tzw. "efektem świąt". - Spotkania rodzinne należy ograniczyć do absolutnego minimum - podkreśla prof. Joanna Zajkowska z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

W Polsce zdiagnozowano ostatniej doby 30 546 nowych przypadków zakażenia koronawirusem, najwięcej na Śląsku - 4713 - poinformowało w piątek Ministerstwo Zdrowia. Zmarło 497 osób. Łączna liczba zakażonych koronawirusem od początku wykrycia pierwszego przypadku w Polsce wyniosła tym samym 2 387 511, z czego 54 165 chorych zmarło.

Ograniczyć spotkania

- W obecnej sytuacji epidemicznej, przy takim dużym wzroście zachorowań i idącym za tym konsekwentnie dużym odsetku zgonów, należy zachować bardzo dużą ostrożność w kontaktach między sobą - bo to jest droga transmisji koronawirusa - powiedziała ekspertka od chorób zakaźnych prof. Joanna Zajkowska z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Reklama

Zaapelowała o ograniczenie do minimum spotkań z rodzinami, szczególnie wizytowanie bliskich z innej części kraju. - Spotkania należy też ograniczyć do jak najmniejszej liczby osób - dodała.

- Przy zakupach zachowajmy szczególną ostrożność - wybierzmy takie godziny, gdy jest mniej osób w sklepie. Zachowajmy dystans od innych osób i często myjmy ręce i pamiętajmy o noszeniu maseczki - dodała. Podkreśliła, że wszędzie tam, gdzie w zamkniętych pomieszczeniach możemy spotkać inne osoby o nieznanym statusie zakażenia, należy szczególnie być ostrożnym.

Co z udziałem we mszy?

Zaleciła ostrożność w miejscach kultu religijnego - "osoby starsze powinny zostać w domu i wziąć udział w mszy za pośrednictwem mediów" - powiedziała.

Prof. Zajkowska zauważyła, że szczególnie w małych miejscowościach święta są ważnym dla ich społeczności wydarzeniem i wówczas dochodzi do większych zgromadzeń.

- Jednak można to zorganizować w taki sposób, by było to bezpieczne - na zewnątrz kościoła, nie dopuszczając do kumulacji ludzi. Święcenie pokarmów można rozciągnąć w czasie - np. przez cały dzień, a nie przez np. tylko jedną godzinę. To wysiłek dla księży, ale mamy szczególną sytuację - podkreśliła.

Jakie maseczki?

Zapytana, czy warto nosić maski o wyższym standardzie bezpieczeństwa, klasy FFP2 stwierdziła, że zwłaszcza w czasie zakupów czy w kościele jest to wskazane - bo w takich miejscach jest sporo ludzi i często trudno zachować wystarczający dystans między sobą.

"Trudniej się w nich oddycha i dłuższe noszenie nie jest zalecane, ale są skuteczne, więc w takich sytuacjach - na pewno warto je założyć" - dodała.

Można ponownie zachorować

Ekspertka powiedziała, że ryzyko transmisji wirusa jest zdecydowanie mniejsze w przypadku np. spotkania osoby, która przeszła COVID-19 z osobą zaszczepioną, "chociaż istnieje" - dodała. Stwierdziła, że w takim przypadku spotkanie wchodzi w grę, chociaż lepiej na świeżym powietrzu.

Natomiast nie rekomenduje ona spotkania osoby, która przechorowała z taką, która jeszcze nie chorowała, bo wyższa jest możliwość zarażenia, niż w tym pierwszym przypadku.

Prof. Zajkowska przypomniała, że większość osób, która wyzdrowiała ma przeciwciała - ich organizmy generują przeciwciała i inne elementy układu odpornościowego - komórki pamięci czy komórki cytotoksyczne, które biorą udział w eliminacji zakażenia.

"Jednak ta odpowiedź organizmu u osób bezobjawowych i skąpoobjawowych szybko się wytraca i poziom przeciwciał szybko spada. Można ponownie zachorować. Ta możliwość jest większa z powodu pojawienia się kolejnych wariantów koronawirusa" - przestrzegła prof. Zajkowska.

Ekspertka powiedziała, że obawia się "efektu świąt" - tego, że mimo apeli część Polaków jednak spotka się z bliskim. W takim przypadku efekty tych zgromadzeń zobaczymy za tydzień, dwa - dodała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje