Reklama

Reklama

"Działaliśmy na oślep". Lekarze komentują działania w czasie pandemii

- Działaliśmy na oślep. W tej chwili minęło już 20 miesięcy. Może powinniśmy pozbierać dane, które dla interwencji niefarmaceutycznych i lockdownów są dość jednoznaczne i okrutne - zastanawiali się lekarze w dogrywce "Gościa Wydarzeń" w Interii. Gośćmi Bogdana Rymanowskiego byli Paweł Basiukiewicz i Bartosz Fiałek.

- Europa Zachodnia, Europa Środkowa, Stany Zjednoczone brały przykład z Chin. Dane na temat skuteczności lockdownu i środków niefarmaceutycznych są bardzo skąpe. Literatura i zalecenia WHO, te wcześniejsze, wskazują że są to środki bardzo szkodliwe i w zasadzie nie powinno się ich stosować - mówił kardiolog i specjalista chorób wewnętrznych Paweł Basiukiewicz, pytany o skuteczność lockdownu.

"Działaliśmy na oślep"

- Jednak zastosowaliśmy je bez żadnych testów. W medycynie opartej na faktach, nasze działanie powinno być oparte o badania najlepiej randomizowane, kontrolowane, z podwójnie ślepą próbą - mówił lekarz. - Losujemy próbki, w jednym miejscu stosujemy interwencję, w innym nie i porównujemy efekty. To się da zrobić - wyjaśnił.

Reklama

- Działaliśmy na oślep. Natomiast w tej chwili minęło już 20 miesięcy. Być może powinniśmy pozbierać dane z piśmiennictwa, które dla interwencji niefarmaceutycznych i lockdownów są dość jednoznaczne i okrutne - dodał Basiukiewicz.

Zamykanie szkół "było błędem"

- Zgadzam się, że lockdowny mają bardzo negatywny wymiar dla całego społeczeństwa. Nauki zdalnej już się nie odrobi. Uczniowie niestety będą mieć ogromne braki w kontekście nauki zdalnej - stwierdził Bartosz Fiałek, reumatolog i popularyzator wiedzy medycznej.

- Widzimy, że rośnie liczba zaburzeń z zakresu psychiatrii. Czyli faktycznie to zamknięcie nie jest naturalne dla człowieka, co sprawia, że niektóre osoby sobie z nim nie radzą i generują wystąpienie objawów lekowych tudzież depresyjnych - mówił dalej.

- Byłem za tym, żeby zamykać szkoły. Wtedy, kiedy była wiedza, wskazująca na to, że będzie miało to pozytywny efekt. Natomiast teraz są badania: Japonia, Norwegia, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, które pokazują, że za wszelką cenę powinniśmy starać się utrzymywać naukę stacjonarną - wyznał Fiałek. - Szczepić dzieci, które mogą być szczepione, nosić maseczki, rozstawiać klasy, ale nie zamykać szkół - dodał.

- Teraz nie będę nigdy za zamknięciem szkół, chociaż przyznaję, że kiedyś, kiedy taka wiedza panowała, byłem za tym i sam byłem zwolennikiem zamykania szkół, co było wówczas błędem - przyznał Bartosz Fiałek.

Skuteczne są dwie drogi

- Ale błędem było też stosowanie takich leków, jak pochodne leków malarycznych. Też działaliśmy "na oślep", bo w badaniach przedklinicznych wyszło, że chlorochina, hydroksychlorochina są skuteczne, a w badaniach randomizowanych są nieskuteczne. Czyli wiele błędów popełniliśmy. Tylko to była sytuacja nowa i tak naprawdę najważniejsze jest, żeby teraz po tych 24 miesiącach skompletować te dane i postępować bezpiecznie, skutecznie - ocenił.

- Wiemy, że skuteczne są dwie drogi. Szczepienia i respektowanie zasad sanitarnych - puentował Fiałek.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje