Reklama

Reklama

Duże różnice w stawkach w szpitalach tymczasowych i zwykłych. Arłukowicz alarmuje

Europoseł PO Bartosz Arłukowicz zwrócił uwagę na różnice w stawkach, jakie NFZ ma płacić za konkretne świadczenia związane z COVID-19 w szpitalach tymczasowych i w zwykłych placówkach. - Dlatego napisali, że nie przyjmują pacjentów na respirator. Wolą stać w gotowości - stwierdził były minister zdrowia.

Zgodnie z zapisami nowelizacji zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawie zasad sprawozdawania oraz warunków rozliczania świadczeń opieki zdrowotnej związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, szpitale tymczasowe otrzymują zupełnie inne stawki niż zwykłe placówki. Zarządzenie to opublikowano 4 listopada.

Reklama

Dzień hospitalizacji w szpitalu tymczasowym wyceniono na 1024,20 zł, a w zwykłym szpitalu 330 zł lub 630 zł w zależności od kryterium saturacji. To kryterium nie obowiązuje w szpitalach tymczasowych.

Z dobową dostępność jednego łóżka szpital tymczasowy ma dostawać 822,42 zł, a zwykły szpital - 100 zł.

Z kolei dobowa dostępność jednego respiratora wyceniona jest na 3773,70 zł w szpitalu tymczasowym i 200 zł w zwykłym.

Za hospitalizację jednego pacjenta wymagającego respiratora, szpital tymczasowy ma dostawać 4321,14 zł, a zwykła placówka - 1154 zł.

Opłata za gotowość punktu przyjęć to w szpitalu tymczasowym 18299 zł, a w zwykłym to stawka ryczałtu dobowego, na który składa się stawka bazowa, wskaźnik dostępu, składowa ryczałtu za funkcję. Stawki bazowe określane są osobno przez dyrektorów OW NFZ.

"Opłaca się leczyć, czy stać na pusto?"

"Porównajcie stawkę 3,7 tys. dziennie za gotowość użycia respiratora w szpitalu narodowym i zwykłym szpitalu 200 zł! Dlatego napisali w regulaminie, że nie przyjmują pacjentów na respirator. Wolą stać w gotowości" - skomentował europoseł PO.

Jak stwierdził Arłukowicz, "miesięcznie szpital narodowy inkasuje około 12 mln zł - jeśli stoi pusty bez pacjentów. Jeśli pracuje cały miesiąc przy 100 proc. zajętych łóżek, dostanie około 14 mln zł. Zagadka. Opłaca się leczyć, czy stać na pusto? A zwykłe szpitale w tym czasie zapełnione" - stwierdził Arłukowicz w poprzednim wpisie.

Eurodeputowany zwrócił się także do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego: "Nie mi proszę tłumaczyć. Proszę wytłumaczyć lekarzom i pielęgniarkom w setkach zwykłych szpitali, dlaczego za puste łóżka płacicie 800 zł za dzień w szpitalu narodowym, a zwykłym szpitalom 100 zł. Za respirator w narodowym 3,7 tys. zł w zwykłym szpitalu 200zł?".

O różnice i to, z czego one wynikają dziennikarze Polsat News zapytali w NFZ. Czekają na odpowiedź.

Kto jest przyjmowany?

Funkcjonujący od początku listopada na PGE Narodowym szpital tymczasowy jest filią Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. Jak informowano, od niedzieli szpital ma dysponować 500 łóżkami dla chorych na COVID-19.

- Do szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym trafiają pacjenci, którzy są zdiagnozowani jako wymagający hospitalizacji, ale przebieg ich choroby jest lekki albo średni - tłumaczył w "Graffiti" szef KPRM Michał Dworczyk. Jak dodał, najciężej chorzy są transportowani do placówek stacjonarnych.

Szef KPRM mówił, że do Szpitala Narodowego przyjmowani są pacjenci dwóch kategorii. Pierwsi - w sytuacji, gdy system służby zdrowia "ugina się pod napływem osób chorych", a drudzy - "kiedy można zwolnić miejsce w szpitalach tradycyjnych, by trafili tam pacjenci przechodzący chorobę najciężej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje