Reklama

Reklama

Dr Lidia Stopyra: Infekcje były, ale taka zajętość łóżek była rzadkością

Pediatra i specjalista chorób zakaźnych dr Lidia Stopyra, zaapelowała do rodziców, aby dzieci z infekcjami nie puszczać do szkoły. W Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego w Krakowie, gdzie dr Stopyra kieruje Oddziałem Chorób Infekcyjnych i Pediatrii, obecnie zajęte są 24 z 25 łóżek covidowych dla dzieci.

Dr Lidia Stopyra podkreśla, że do szpitala, w którym pracuje, każdego dnia przyjmowanych jest po kilku nowych pacjentów, dzieci są wypisywane najszybciej, jak to możliwe.

"Taka zajętość łóżek była rzadkością"

Do szpitala trafiają także mali pacjenci z RSV, grypą, zapaleniem opon mózgowych i innymi chorobami typowymi dla wieku dziecięcego.

Dr Stopyra zwróciła uwagę, że przed pandemią o tej porze roku nie było takiej liczby hospitalizacji dzieci. - Infekcje były, ale taka zajętość łóżek była rzadkością - powiedziała.

W szpitalu jest wiele dzieci z wirusem RSV, podczas gdy wcześniej szczyt infekcji, spowodowanych tym patogenem, przypadał na grudzień i styczeń. Do placówki trafia także coraz więcej dzieci z grypą. Zdaniem pediatry przed epidemią grypy w tym roku mogą ochronić szczepionki, które są dopuszczone już dla dzieci powyżej sześciu miesięcy. Na RSV nie ma szczepionki. Wciąż jednak najliczniejszą grupą chorych w tym szpitalu są pacjenci z COVID-19.

Reklama

Lekarz zapytana o to, czy to dzieci mają słabszą odporność z powodu izolacji podczas ubiegłorocznego lockdownu, podkreśliła, że nie chodzi tu o osłabienie odporności, tylko o późniejszy, niż zwykle, kontakt części dzieci z RSV.

Wirus RSV groźny dla najmłodszych

Teraz skumulowały się dwie grupy chorych z RSV - chodzi o te najmłodsze dzieci, które w tym roku chorują oraz o te nieco starsze, które zachorowałyby rok temu, gdyby nie lockdown.

RSV najczęściej dotyka małe dzieci, najbardziej zagrożone hospitalizacją z jego powodu są dzieci poniżej szóstego miesiąca życia. Pierwsze zakażenie RSV organizm przechodzi najciężej, kolejne już łagodniej. Do szpitala trafiają przede wszystkim dzieci, które po raz pierwszy zetknęły się z tym wirusem.

- Najczęściej najmłodsze dzieci zarażają się RSV od rodzeństwa w wieku przedszkolnym lub szkolnym - powiedziała lekarz.

Dr Stopyra zapytana o rolę szkół w rozprzestrzenianiu się infekcji odpowiedziała: - Gdyby zamknięto szkoły i przedszkola, to w ciągu dwóch tygodni w szpitalach zwolniłaby się znaczna liczba łóżek.

Lekarka przypomina o szczepieniach

Poproszona o rady dla rodziców powiedziała, że jeśli w domu jest noworodek, to w okresie epidemii RSV warto nie puszczać starszego dziecka do przedszkola; tym bardziej, że matka jest na urlopie macierzyńskim w domu i może zaopiekować się dziećmi.

- Bardzo ważne jest, aby chorzy nie chodzili w miejsca publiczne. Niedopuszczalne jest, by dziecko z infekcją szło do szkoły lub przedszkola. W innych krajach to oczywiste, że dziecko z infekcją zostaje w domu - powiedziała dr Lidia Stopyra.

Przypomniała też o konieczności szczepień i przestrzegania podstawowych zasad: dystans, dezynfekcja, maseczka.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy