Reklama

Reklama

Dostał decyzję o kwarantannie, ale poszedł na wesele. Mężczyzna jest zakażony

W tym samym dniu, w który dostał informację, że ma się udać na kwarantannę, nie zmienił swoich planów i poszedł na wesele, na którym bawiły się 93 osoby. Dzisiaj wiadomo już, że ponad 30-letni mężczyzna z Nowego Dworu Gdańskiego ma dodatni wynik testu na koronawirusa.

- Za złamanie kwarantanny z premedytacją i narażenie tylu osób nie zawaham się nałożyć najwyższej kary 30 tys. zł - zapowiada inspektor sanitarny Tomasz Bojar-Fijałkowski na łamach "Dziennika Bałtyckiego". Przyznaje, że nie wyklucza złożenia doniesienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. - Z tym jednak wstrzymam się aż do otrzymania wyników testów pozostałych weselników.

Reklama

- Jak tylko zakończy się izolacja mężczyzny, będę wszczynał postępowanie administracyjne za złamanie kwarantanny - mówi inspektor.

Jak doszło do tej sytuacji?

Mężczyzna pracuje w Gdańsku, w zakładzie, w którym zostało wykryte ognisko koronawirusa.

Gdy tylko wyszło to na jaw, nałożono na niego kwarantannę z rygorem natychmiastowej wykonalności. Decyzję otrzymał 8 sierpnia, ale tego samego dnia - już po wizycie policji - pojechał do Malborka na wesele.

To, że mężczyzna ma koronawirusa zostało potwierdzone 14 sierpnia. Wtedy też osoby będące na weselu zostały skierowane na kwarantannę.

Ładowanie...

- Pobranie wymazów od tak sporej grupy osób, a następnie zrobienie testów musi chwilę potrwać. Wierzę, że uda się domknąć wszystko w ciągu najbliższych dni - mówi powiatowy inspektor Tomasz Bojar-Fijałkowski.

W związku z całą sytuacją w ostatnich komunikatach sanepid używał określenia "ognisko związane z weselem w powiecie malborskim i zakładem pracy w Gdańsku".

Chcesz wiedzieć więcej na temat pandemii koronawirusa? Sprawdź statystyki:

Polska na tle świata

Sytuacja w poszczególnych krajach

Wskaźniki w przeliczeniu na milion mieszkańców

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje