Reklama

Reklama

Częstochowa: Policja przerwała nielegalną imprezę w klubie

Kilkaset osób zlekceważyło epidemiczne obostrzenia i w ostatni weekend bawiło się w klubie nieopodal klasztoru jasnogórskiego w Częstochowie. Zabawę przerwała interwencja policji, która spisała dane części imprezowiczów i pod nadzorem prokuratora prowadzi postępowanie wobec właściciela lokalu. Za naruszenie rządowych restrykcji grożą mu nawet trzy lata więzienia.

Informacje o nielegalnych dyskotekach, które pod hasłem "imprezy zamkniętej" organizowano w częstochowskim klubie Don Kichot docierały do policjantów od pewnego czasu. Lokal mieści się przy alei Najświętszej Marii Panny, nieopodal klasztoru na Jasnej Górze.

Reklama

Ostatnie takie wydarzenie zorganizowano z 10 na 11 października. Tamtej weekendowej nocy czujność zachował jeden z mieszkańców miasta, który powiadomił funkcjonariuszy o zabawie niezgodnej z rządowymi rozporządzeniami. Osobne zgłoszenie otrzymała także straż miejska. 

Prokurator dowiedział się, kto bawił się w klubie

Mundurowi pojechali do klubu, gdzie od razu zauważyli, że limit 75 osób mogących uczestniczyć w imprezie jest znacznie przekroczony. Taka maksymalna liczba obowiązuje w tzw. żółtej strefie, którą w zeszłym tygodniu objęto całą Polskę.

- Nie wiadomo, ile dokładnie osób bawiło się wtedy w Don Kichocie, ale było ich około kilkuset - powiedziała w rozmowie z Polsat News asp. szt. Marta Kaczyńska z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

Policjantka dodała, że część uczestników wylegitymowano, a informacja, gdzie i w jaki sposób spędzili noc, trafiła do prokuratora. - Dalej to on będzie decydował, w jakim kierunku potoczy się postępowanie - uściśliła Kaczyńska. 

Właściciel może odpowiedzieć za narażenie na utratę życia

Portal Polsat News ustalił, że weekendowa interwencja była pierwszą tego typu w Częstochowie od czasu wprowadzenia epidemicznych restrykcji. 

Właściciel klubu nie został zatrzymany, bo - jak tłumaczy policja - nie było ku temu podstaw. Nie oznacza to jednak, że uniknie odpowiedzialności.

- Wstępnie ustalono, że czynności służb będą prowadzone pod kątem złamania art. 160 Kodeksu karnego - powiedziała asp. szt. Marta Kaczyńska. 

Przepis ten dotyczy "narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu". Za jego naruszenie grożą nawet trzy lata więzienia. 

Informacja o nielegalnej imprezie trafiła także do sanepidu, który może nałożyć na przedsiębiorcę wysokie kary administracyjne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy