Reklama

Reklama

Amantadyna a COVID-19. Dr Włodzimierz Bodnar: Mam 500 udokumentowanych wyleczeń

- Mam ponad 500 udokumentowanych przypadków wyleczeń z COVID-19 przy użyciu amantadyny - mówi Interii dr Włodzimierz Bodnar, pediatra i specjalista chorób płuc z Przemyśla. Jego zdaniem rząd powinien już wcześniej zlecić badania skuteczności tego leku. Na konferencji prasowej zapowiedział to minister zdrowia Adam Niedzielski.

Na początku listopada niektórzy lekarze w Polsce twierdzili, że amantadyna jest pomocna w zmaganiach z koronawirusem. Przypomnijmy, to lek stosowany przy schorzeniach neurologicznych. Jest wykorzystywana m.in. w leczeniu choroby Parkinsona, stwardnienia rozsianego i ostrego uszkodzenia mózgu.

Reklama

Pulmonolog z Przemyśla, dr Włodzimierz Bodnar, w listopadzie poinformował, że udokumentował ponad 100 przypadków wyleczeń z COVID-19 przy użyciu tego leku. Stwierdzenie to wywołało jednak wiele kontrowersji w środowisku medycznym. Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych nie umieściło amantadyny w rekomendacjach dotyczących leczenia COVID-19.

Dzisiaj dr Bodnar zapewnia w rozmowie z Interią, że dysponuje już 500 udokumentowanymi przypadkami skuteczności amantadyny w leczeniu pacjentów zakażonych koronawirusem.

Czytaj też: Minister zdrowia zlecił badania kliniczne w sprawie amantadyny

Pulmonolog z Przemyśla przekonuje, że czas trwania terapii przy użyciu tego leku jest uzależniony od etapu choroby pacjenta, który trafia do leczenia. - Jeśli chory trafia do leczenia w pierwszym etapie choroby, terapia trwa od pięciu do siedmiu dni. Kolejne to profilaktyka - mówi nam dr Bodnar. I dodaje: - Jeśli pacjent ma powikłania, jak np. zapalenie płuc, terapia może trwać nawet dwa tygodnie. Przecież samo zapalenie płuc leczy się jakiś czas. W przypadku powikłań nie mówimy jedynie o terapii przeciwwirusowej, ale także o leczeniu objawowym. Oprócz leczenia przyczynowego przeciwwirusowego musimy wyleczyć powikłania, a to czasami trwa długo.

"Praktycznie nie zauważono skutków ubocznych"

W rozmowie z Interią lekarz przekonuje, że podczas leczenia amantadyną "praktycznie nie zauważono skutków ubocznych". - Ciągle o nich słyszę, ale przecież badania neurologiczne pokazują, że w przypadku przyjmowania jej przez pacjentów w ciężkich urazach mózgu albo udarów nic nie odnotowano. Działania pochodnych amantadyny są w granicach placebo, czyli zera - tłumaczy dr Włodzimierz Bodnar.

Przemyski lekarz przypomina, że w przypadku najcięższych przypadków neurologicznych pacjenci otrzymują dawkę 600 miligramów amantadyny. W przypadku wykorzystywania tego leku przy leczeniu pacjentów z COVID-19 dawki są mniejsze. - Przez pierwsze dwa dni pacjenci otrzymują dzienną dawką wielkości 400 miligramów, w najcięższych przypadkach pierwszego dnia może to być nawet 500 miligramów. Potem choremu aplikujemy najczęściej dwa razy dziennie dawkę po 100 miligramów - mówi dr Bodnar.

"To absurd, gdy rząd mówi, że lek nie działa"

Lekarz odniósł się także do krytyki, która spotkała go ze strony części środowiska medycznego. - Mogę to wytłumaczyć jedynie niewiedzą. Jeżeli ktoś nie zna reakcji chemicznej i dynamiki leku, nigdy go nie stosował, nie obserwował efektów, ani sam leku nie przyjmował, to nie ma pojęcia, o czym rozmawiamy. Jest to inny wymiar leczenia wirusów - przekonuje.

Dr Włodzimierz Bodnar w rozmowie z Interią wyraził zdziwienie, że przedstawiciele ministerstwa zdrowia, ani podległych mu służb do dziś nie skontaktowali się z nim w sprawie skuteczności działania amantadyny. - Dla mnie to absurd, gdy rząd mówi, że lek nie działa, kiedy tego nie zbadał - mówi dr Bodnar. I dodaje: - Uważam, że badania skuteczności leku powinny zostać zlecone przez rząd. Tym bardziej, że mam niezbite efekty jego skuteczności - tłumaczy.

Minister: Rekomendacja negatywna, ale badania będą

Przypomnijmy, minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował właśnie, że Agencja Badań Medycznych rozpoczęła badania kliniczne dotyczące zastosowania amantadyny w leczeniu COVID-19.

- Sygnały, które do nas napływały o wykorzystaniu amantadyny w innych celach skłoniły nas do przyjrzenia się zagadnieniu, czy ona w jakikolwiek sposób skutecznie może poradzić sobie z koronawirusem. Dlatego ponad miesiąc temu zleciłem Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, żeby dokonała przeglądu światowej literatury, by w oparciu o dowody i obiektywne badania naukowe mogła wydać rekomendacje, czy ten środek może być również stosowany w procesie terapeutycznym Covid-19 - mówił szef MZ.

Niestety - powiedział Niedzielski - nie ma takiej literatury. - Są raptem trzy pozycje badań naukowych, które prezentują bardzo niepełne dowody, populacja nigdy nie była kompleksowo objęta badaniem i dlatego Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydała rekomendację o niestosowaniu, o braku dowodów naukowych na skuteczność działania amantadyny - podkreślił minister zdrowia. Niezależnie od tej rekomendacji poprosił Agencję Badań Medycznych o przeprowadzenie badań klinicznych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy