Reklama

Reklama

Akcja, która przetrwa koronowirusa

Pełnowartościowe, całodniowe wyżywienie, trafiające bezpiecznie i nieodpłatnie pod drzwi najbardziej potrzebujących osób starszych - taką możliwość dostało codziennie, odkąd trwa pandemia, 150 warszawskich seniorów. Twórcą projektu #PosiłekDlaSeniora są restauracje Grupy Warszawa.

Ewa Wysocka: Wasza przygoda z seniorami zaczęła się zanim przyszły czasy pandemii?

Norbert Redkie, współzałożyciel i prezes Grupy Warszawa: Tak, w naszym najnowszym projekcie Syreni Śpiew Koneser, który w nowej formule jest także restauracją, ruszyliśmy z tzw. Obiadem Międzypokoleniowym. Pomysł miał za zadanie "wyciągnąć" seniorów z domów i łączyć ich z młodszymi pokoleniami - studentami i uczniami. Chcieliśmy przełamać utarte schematy i pokazać, że restauracja to miejsce, które jest dla każdego, niezależnie od wieku i zasobu portfela.

Reklama

- Od poniedziałku do piątku w godzinach obiadowych, 2 piętra naszego lokalu zamieniały się bufet, z którego bez ograniczeń, za 7 złotych, mógł skorzystać każdy senior, student, bądź uczeń. Nawiązaliśmy współpracę ze stowarzyszeniami seniorów, a nasi goście cieszyli się, że stać ich, żeby wyjść do restauracji. W planach były "Dancingi Pokoleniowe", jednak nie zdążyliśmy, bo otaczający nas świat dramatycznie się zmienił i przyszedł moment na refleksję: Co zrobić, jak pomóc, będąc samemu w trudnej sytuacji?

I tak powstał rozwożony po Warszawie #PosiłekDla Seniora?

- Właśnie tak. Teraz zamiast wyciągać seniorów z domów, staramy się, żeby nie wychodzili. Posiłki dostarczamy pod same drzwi i to z samego rana (między 7:00, a 10:00). Rozwożą je kurierzy - wolontariusze. Nie tylko po to, żeby nie przekraczali progu ale też dlatego, żeby nawiązać międzyludzką relację, żeby porozmawiać, zapytać o samopoczucie, o pogodę. Te z pozoru błahe pytania doprowadzają do nawiązania bardzo silnej więzi. Seniorzy mówią, że mają teraz prawdziwą restaurację, która codziennie przyjeżdża do nich pod drzwi.

Zestaw to cztery posiłki: śniadanie obiad, podwieczorek i kolacja?

- Z dokładnym opisem każdego dania i rozpiską dotyczącą użytych składników. Bardzo ważne jest dla tych osób, by dokładnie wiedziały, co jedzą, by zapobiec uczuleniom pokarmowym.

- To była dla nas duża lekcja, by nauczyć się gotować dla osób 60+. Ich gusta często się różnią. Niektórzy z nich to osoby, które pamiętają II wojnę. Dlatego, opracowując menu zbieramy od nich "feed backi", słuchamy, co zmienić, jakie są ich oczekiwania.

Jakieś wnioski po pierwszych tygodniach akcji?

- Przekonaliśmy się, że największą radość sprawiają im smaki, które pamiętają z dzieciństwa, na przykład ryż z mlekiem czy rozgotowane jabłka z cynamonem. Okazało się też, że od granoli wolą zwykłą owsiankę.

- Seniorzy preferują proste potrawy, które znają. Kochają jednak jak nasi kucharze zrobią przy tradycyjnym daniu "nowoczesny twist" i dodadzą jakiś nieoczywisty składnik. Wtedy często słyszymy: "Nigdy o takim połączeniu smaków nie pomyśleliśmy, a to jest genialne".

Całodzienne wyżywienie jednej osoby kosztuje 25 złotych.

 - Kwota zawiera nie tylko rację żywieniową na jeden dzień, ale też wynagrodzenie dla pracowników, koszty marketingu, obsługi prawnej, a nawet benzyny, by rozwieść te posiłki. To jest bardzo dokładnie skalkulowane, abyśmy pomagali seniorom, ale też mogli udźwignąć całą maszynę.

Ile osób korzysta z waszej pomocy?

- Dziennie wydajemy około 150 zestawów. Posiłki w większości trafiają do tych najbardziej potrzebujących z Miejskich Ośrodków Pomocy Społecznej, czy instytucji, które opiekują się seniorami, jak Armia Zbawienia.

- Potrzebujących zgłasza się coraz więcej, zgłaszają się też kolejne instytucje, a także dostajemy po prostu adresy, pod którymi mieszkają ci, którzy wymagają pomocy. Niestety, na daną chwilę nie jesteśmy już w stanie wziąć wszystkich pod nasze skrzydła. Musimy być bardzo ostrożni, by któregoś dnia nie musieć powiedzieć: "Jutro nas nie będzie, musicie sobie państwo radzić sami".

Wszyscy, którzy chcą was wesprzeć mogą to zrobić za pośrednictwem "zrzutki.pl"?

- Tak, tam prowadzimy akcję i pracujemy już nad jej rozwojem w kolejnych miastach. Walczymy także o wsparcie sponsorów, by pomóc jak największej liczbie osób. Póki co, ciężko określić, kiedy skończy się pandemia, a my musimy być gotowi i zabezpieczeni na każdy czas.

- Można też dokonać wpłaty wskazując konkretny adres i liczbę opłaconych dni z posiłkami.

Co potem, po zakończeniu pandemii? 

- Akcja pokazała jak duża jest potrzeba, ale też potencjał. Jestem w trakcie rozmów z partnerami w innych miastach i szczerze wierzę, że #PosiłekDlaSeniora przetrwa koronawirusa i będziemy mogli dalej dostarczać zestawy. Ci ludzie nie przestaną być w potrzebie. Od wielu słyszymy, że oni będą się już cały czas bali wyjść ze swoich domów.

- Nawiązaliśmy też współpracę z jednym domem softwarowym, żeby napisać aplikację, dzięki której kurierzy będą mogli łatwiej docierać do seniorów. Ona też ułatwi dokonywanie wpłat. Prace nad aplikacją już się rozpoczęły. 

Każde doświadczenie czegoś nas uczy. Czego uczy, pana zdaniem, to doświadczenie?

- Pokazuje dobrą stronę człowieka, jego hojność, wrażliwość, poświęcenie. To jest niesamowite, że w tak ciężkich chwilach potrafimy się dzielić - czasem, pieniędzmi, umiejętnościami - i nie myśleć tylko o sobie.

Rozmawiała Ewa Wysocka


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy