Reklama

Reklama

Adam Niedzielski: Sytuacja jest niebezpieczna, zbliża się apogeum

W tym lub przyszłym tygodniu liczba dziennych zakażeń koronawirusem podczas czwartej fali pandemii osiągnie apogeum. Może ono sięgnąć 30-35 tys. przypadków - poinformował w środę minister zdrowia Adam Niedzielski. Jak wyjaśnił, jeżeli jednak nie będzie sygnałów, że apogeum się zbliża i "nie będziemy mieli do czynienia z perspektywą spadków, wdrażane instrumenty będą przywidywać zwiększanie restrykcji". Niedzielski wymienił też sumy, jakie rząd przeznaczył na ochronę przed skutkami koronawirusa.

W środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 28 380 nowych zakażeniach koronawirusem SARS-CoV-2, z czego 5277 odnotowano w samym województwie mazowieckim. Wiadomo również, że zmarło kolejnych 460 osób chorych na COVID-19, a w szpitalach jest ponad 18 tys. zakażonych pacjentów. Do tych danych odniósł się minister zdrowia na konferencji prasowej. Jego zdaniem są to "duże liczby, które wzbudzają niepokój" oraz "wkraczają w sferę testowania wydolności systemu opieki zdrowotnej".

- Sytuacja jest rzeczywiście niebezpieczna. W najbliższym czasie - w tym lub przyszłym tygodniu - będziemy mieli do czynienia z apogeum czwartej fali zakażeń. Jeśli wystąpi ono w tym tygodniu, sięgnie poziomu 25 tys.; jeśli w przyszłym - dzienne poziomy zakażeń będą z przedziału 30-35 tys. - wyliczył. 

Reklama

Niedzielski nie wyklucza ostrzejszych limitów osób

Jak wyjaśnił Niedzielski, przedstawione przez niego scenariusze oznaczają, że w kolejnych tygodniach "będziemy obserwowali spadki". Zastrzegł jednak, że pandemia nauczyła, iż potrafi "zaskoczyć", dlatego resort nie wyklucza również innych możliwości - wśród nich jest ewentualny brak spadków zakażeń.

- W zależności od wariantu przebiegu epidemii będziemy stosowali różne środki. Jeżeli nie będzie sygnałów, że osiągamy apogeum i mamy do czynienia z perspektywą spadków, wdrażane instrumenty będą przywidywać zwiększanie restrykcji, a limity miały bardziej dolegliwą postać. Być może na początku grudnia musielibyśmy podejmować takie decyzje - mówił minister zdrowia.

Niedzielski potwierdził tym samym informacje Interii. We wtorek informowaliśmy, że od 1 grudnia możliwe jest zaostrzenie limitów osób m.in. w sklepach czy restauracjach.

Minister zdrowia: Stosowanie urządzeń tlenowych jest na coraz większą skalę

Minister zdrowia zapewniał również na konferencji, iż rządzący są przygotowani "do takiej rozbudowy bazy łóżkowej, która byłaby w stanie przyjąć wszystkich pacjentów". - Szczepienia powodują, że mamy stosunkowo mniej hospitalizacji w porównaniu z liczbą zakażeń. Możemy sobie pozwalać, aby nie wprowadzać dolegliwych restrykcji - wyjaśnił. 

Następnie Niedzielski przytoczył kwoty, jakie wydano na walkę z pandemią w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Jak wyliczał, 1 mld zł ze środków unijnych przeznaczono na 133 projekty obejmujące m.in. zakupy ambulansów oraz środków ochrony indywidualnej. Kolejne 350 mln zł, pochodzących z budżetu krajowego, wydano np. na sprzęt medyczny oraz instalacji tlenowych. 

- Każda kolejna fala czy mutacja oznacza stosowanie coraz bardziej zaawansowanych technik klinicznych; stosowanie urządzeń tlenowych jest na coraz większą skalę - powiedział szef MZ. Jak kontynuował, resort przeznaczył około 4,5 mln zł na szkolenia z obsługi respiratorów oraz wykonywania szczepień.

ZOBACZ: Branże są gotowe na zaciśnięcie pasa, ale nie na zamknięcie

Molnupiravir - lek na COVID-19. Niedzielski nazwał go "obiecującym"

Podał, że w 2021 r. pula środków na walkę z pandemią wyniosła 30 mld zł. Uściślił, ze te pieniądze pochodzą z funduszu covidowego, a nie składek płaconych przez obywateli, a przeznaczane są np. na organizację szpitali tymczasowych i realizowane tam świadczenia, jak ii wypłatę tzw. dodatków covidowych dla lekarzy. - Dzięki temu środki na leczenie innych chorób niż covid nie są pomniejszane - zapewnił.

Jak przekazał, wstępny plan na przyszły rok zakłada, iż rząd na zapobieganie skutkom koronawirusa przeznaczy 21 mld zł. Niedzielski stwierdził także, że podczas pandemii rząd "poprawił jakość wyposażenia szpitali na skalę niespotykaną w ostatnich latach". - To pozwala radzić sobie ze wznoszącą falą zakażeń, ale gdzieś istnieje granica wydolności systemu ochrony zdrowia - według nas to pułap 40 tys. zakażeń dziennie - powiedział.

Poinformował, że obecnie dostępnych jest ok. 24 tysiące łóżek - w tym 2200 respiratorowych - a do końca listopada ich baza ma się zwiększyć o 2 tys. - To odpowiada naszym prognozom zapotrzebowania na łóżka, które opracowujemy w Ministerstwie Zdrowia - uznał.

Na pytanie, czy szpital tymczasowy na PGE Narodowym zostanie uruchomiony w czwartek i ilu pacjentów zostanie tam przyjętych, odparł, że "proces jego przygotowania trwa już od jakiegoś czasu, a sygnał dotyczący uruchomienia został wydany dwa tygodnie temu".
- W tej chwili nie wiem, czy zaawansowanie prac pozwala na uruchomienie go jutro, ale jest to kwestia dni i wbrew pozorom nie jest to problem związany z infrastrukturą stadionu, ale największym problemem jest znalezienie personelu - powiedział.

Niedzielski wspomniał także o informacjach nt. leku molnupiravir, który wkrótce może być stosowany w Polsce przy leczeniu COVID-19 w ramach "wczesnej interwencji". Europejska Agencja Leków najpewniej wkrótce zgodzi się, by go stosować; ponadto wydała zalecenia, w jaki sposób powinien być używany.

Minister wyjaśnił, że dostęp do leczenia molnupiravirem - nazwanym przez niego "obiecującym" lekiem, może pojawić się w naszym kraju w grudniu. Zgodę na jego przyjmowanie będzie wydawał lekarz.

NOP-y wśród zaszczepionych dzieci - 0,004 proc.

Adam Niedzielski przypomniał także, że "jesteśmy w przeddzień bardzo ważnej decyzji ws. możliwości szczepienia dzieci" w wieku 5-11 lat. - Mamy zapowiedziane, że Europejska Agencja Leków wyda rekomendację (ws. podawania preparatów przeciw COVID-19 w tej grupie wiekowej - red.), więc będziemy chcieli przedstawić szczegółowe informacje o bezpieczeństwie - powiedział. 

Obecny na środowej konferencji Grzegorz Cessak, szef Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, w Polsce przeciw koronawirusowi zaszczepiono 1,6 mln dzieci w wieku 12-17 lat.

Odnosząc się do liczby niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) zaznaczył, że dotąd zgłoszone do Państwowej Inspekcji Sanitarnej odczyny poszczepienne wynosiły 0,004 proc. w stosunku do wszystkich zaszczepionych dzieci, czyli 1,6 mln. Miały one zazwyczaj łagodny i przejściowy charakter.

- NOP to zaburzenie stanu zdrowia, które wystąpiło w okresie czterech tygodni po podaniu szczepionki - przypomniał. 

Dodał, że wśród zaszczepionej grupy najpoważniejsze odczyny poszczepienne, to reakcje anafilaktyczne, które wystąpiły w 0,0002 proc. osób zaszczepionych - były to trzy zgłoszenia. Natomiast reakcje neurologiczne - jak powiedział - stanowiły 0,0036 proc., tj. ok. 58 zgłoszeń; drgawki 0,0008 proc. - 13 zgłoszeń. 

Zaznaczył, że stosunek korzyści wynikających ze szczepień do związanego z nimi ryzyka "jest ocenianie nieustannie przez europejską agencję EMA". Według Cessaka w Polsce zgłoszenia o tzw. NOP-ach (niepożądanych odczynach poszczepiennych) trafiają do stacji sanepidu, a ich oceny dokonuje "przede wszystkim lekarz". 

- Tu mamy reakcji neurologicznych sześć zgłoszeń, tj. 0,0004 proc. tych dzieci zaszczepionych, drgawki stanowiły 0,00006 proc., reakcje anafilaktyczne to było 0,00006 proc. - wskazał. Zaznaczył, że te działania niepożądane są "niezwykle rzadkie".

Wiceminister: Szczyt IV fali możliwy w przyszłym tygodniu

O wysokiej liczbie zakażeń mówił w środę także wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. W rozmowie z Interią uściślił, że ostatniej doby wykonano również rekordowo dużo testów (107 tys.), co przełożyło się na wynik. - Z naszych obserwacji wynika, że zbliżamy się do szczytu czwartej fali. Wzrosty, które obserwujemy tydzień do tygodnia wyhamowują - powiedział.

Kraska przypomniał, że na oddziałach intensywnej terapii przebywa 1613 osób chorych na COVID-19, spośród których "wielu przegrywa". Dodał jednocześnie, że w dwóch województwach - podlaskim i lubelskim - widać "zdecydowane wyhamowanie czwartej fali". 

- Obserwujemy tam mniej nowych zakażeń niż tydzień temu, a współczynnik reprodukcji wirusa "R" jest poniżej 1. To wyraźny symptom, że czwarta fala w tych regionach jest już po szczycie. Natomiast jeśli spojrzymy na województwo mazowieckie, widzimy znaczny spadek wzrostów nowych zakażeń - na poziomie około 21 proc. - przekazał.

Zapytany przez Interię o możliwość wprowadzenia obostrzeń od 1 grudnia, odparł, że "sytuacja jest dynamiczna" lecz "na dziś takich rozwiązań nie rozważamy".

Całą rozmowę z Waldemarem Kraską przeczytasz tutaj.

Reklama

Reklama

Reklama