Reklama

Reklama

Adam Niedzielski o sytuacji epidemicznej w kraju. Złe wieści z Lubelszczyzny

- Sytuacja w województwie lubelskim bardzo odstaje na tle kraju i to na poziomie różnych parametrów - i liczby zakażeń, i odsetka pozytywnych testów - powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski, który przebywa z wizytą w regionie. Minister odniósł się także do kwestii ewentualnych zmian w obostrzeniach.

Liczba nowych zakażeń w województwie lubelskim rośnie z dnia na dzień. W najnowszym raporcie MZ informowało o 274 nowych zakażeniach SARS-CoV-2 w regionie, w czwartek o 241, w środę o 220, we wtorek o 198.

Woj. lubelskie i czwarta fala

Skąd takie mocne uderzenie czwartej fali akurat w woj. lubelskim? - Na Lubelszczyźnie trzecia fala miała stosunkowo łagodny przebieg, więc niewiele osób przechorowało COVID-19. Dodatkowo stosunkowo niski jest tam odsetek szczepień - wyliczał Niedzielski. Wskazał także na konieczność stosowania zasad bezpieczeństwa, przede wszystkim DDM - dystans, dezynfekcja, maseczka. - Musimy wrócić do konsekwentnego przestrzegania zasad sanitarnych - podkreślił.

Jak powiedział minister, powołując się na informacje od lokalnych ekspertów, u osób zakażonych na Lubelszczyźnie zaobserwowano, że choroba przebiega szybciej. To ogranicza możliwości podawania części leków. Ponadto to szpitali trafiają osoby niezdiagnozowane. - Trzeba się testować na skalę masową, nie unikać tego - zaapelował szef resortu zdrowia.

Reklama

Prognoza 5 tys. nowych zakażeń. Co z obostrzeniami?

Minister pytany był o możliwe zmiany w obostrzeniach. Te - jak powiedział - na razie nie są planowane

- Przewidujemy, że na koniec października średni dobowy przyrost zakażeń będzie wynosić 5 tys. Uwzględniając fakt, że dzięki szczepieniom mniej osób trafia do szpitali, pod koniec miesiąca będziemy mieli około 3,5 - 4 tys. hospitalizacji - przekazał Niedzielski.

Jak dodał, na razie te parametry nie wskazują na konieczność zaostrzenia restrykcji na poziomie ogólnokrajowym. Zmiany - jeśli nastąpią - wprowadzane będą regionalnie. - Zaczniemy jednak od egzekucji dotychczasowych obostrzeń - powiedział minister. Jak wyjaśnił, chodzi o dodatkowe patrole, które będą pilnowały m.in. obowiązku zasłaniania ust i nosa. 

"Jest źle, a będzie gorzej". Apel o szczepienia

W czasie konferencji prasowej wypowiadali się też lekarze. - Jest źle, a będzie gorzej. Nie można mieć nadziei na to, że będziemy potrafili skutecznie leczyć pacjentów, którzy będą chorować na najcięższe postaci COVID-19, bo wyniki tego leczenia - pomimo postępu nauki i wprowadzaniu nowych metod, są po prostu złe. To oznacza tyle, że jeśli ktoś ma pecha i będzie chorował ciężko, to ryzyko zgonu takiego pacjenta jest bardzo wysokie - mówił prof. Mirosław Czuczwar. 

- To nie są tylko pacjenci w wieku podeszłym z wieloma chorobami towarzyszącymi. To często są ludzie bardzo młodzi, którzy do końca wierzyli, że nic im nie jest, odmawiali testów i szczepienia się. Kiedy do nas trafiają, naprawdę nie mamy już jak im pomóc. To jest najgorsze - mówił lekarz. - Każdy zgon osoby niezaszczepionej był do uniknięcia - dodał i zaapelował o szczepienia.

Utrzymane aktualne obostrzenia

Obecne zasady bezpieczeństwa zakładają m.in. obowiązkowe zasłanianie ust i nosa w przestrzeniach zamkniętych i utrzymywanie minimum 1,5-metrowej odległości między pieszymi czy uczestnikami spotkań. Szkoły, kina, teatry, domy i ośrodki kultury funkcjonują w reżimie sanitarnym, a w miejscach kultu religijnego obowiązuje maksymalnie 75 proc. obłożenia. Limity maks. 150 uczestników obowiązują na weselach i klubach nocnych, w liczbę te nie wlicza się osób w pełni zaczepionych. Szczegóły obowiązujących restrykcji dostępne są na stronach rządowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL