Reklama

Reklama

Wielka Brytania: Doradca epidemiologiczny rządu przyłapany na łamaniu restrykcji

Neil Ferguson, czołowy brytyjski epidemiolog doradzający rządowi w czasie epidemii koronawirusa, we wtorek wieczorem (5 maja) zrezygnował ze stanowiska. To efekt publikacji dziennika "Daily Telegraph", który ujawnił, że Ferguson złamał zalecenia dystansu społecznego, spotykając się z zamężną kochanką.

"Zgadzam się, że popełniłem błąd w ocenie i podjąłem złą decyzję. Dlatego wycofałem się z mojego zaangażowania w SAGE (Naukowej Grupie Doradczej ds. Sytuacji Kryzysowych)" - napisał w wydanym oświadczeniu Ferguson, epidemiolog z londyńskiego Imperial College. 

"Działałem w przekonaniu, że jestem uodporniony po tym, jak miałem pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa i całkowicie się odizolowałem przez prawie dwa tygodnie po wystąpieniu objawów. Głęboko ubolewam z powodu podważenia wyraźnych wytycznych o ciągłej potrzebie społecznego dystansu, by zatrzymać tę niszczycielską epidemię. Wytyczne rządowe są jednoznaczne i mają chronić nas wszystkich" - dodał Ferguson. 

Reklama

"Daily Telegraph" podał, że Fergusona dwukrotnie odwiedziła 38-letnia kochanka. Było to równoznaczne ze złamaniem wprowadzonych przez rząd reguł, które mówią, że ludzie mogą wychodzić z domów, aby zrobić niezbędne zakupy, iść do lekarza, pomagać innym, ćwiczyć, lub jeśli wykonują ważną pracę i nie mogą pracować w domu. 

Zespół naukowy Fergusona opracował model prawdopodobnego rozprzestrzeniania się wirusa, który - jak się uważa - odegrał kluczową rolę w zmianie strategii przez premiera Borisa Johnsona i wprowadzeniu, wzorem większości innych państw europejskich, radykalnych restrykcji. Ferguson przewidywał, że jeśli nie podjęte zostaną żadne działania, liczba zgonów może sięgnąć pół miliona, a jeśli będą podjęte na ograniczoną skalę - 250 tys. 

Z Londynu Bartłomiej Niedziński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy