Reklama

Reklama

Węgierski episkopat zezwolił na udzielanie rozgrzeszenia zbiorowego

Aby skorzystać z rozgrzeszenia zbiorowego, wierni muszą postanowić, że indywidualnie wyznają grzechy ciężkie, gdy tylko minie czas zagrożenia - informuje agencja KAI.

Węgierski episkopat zezwolił, aby z powodu nadzwyczajnej sytuacji spowodowanej pandemią koronawirusa,, kapłani udzielali rozgrzeszenia ogólnego, poszczególni biskupi diecezjalni mogą jednak wydać inne postanowienia.

Aby wierni mogli skorzystać z sakramentalnej absolucji udzielonej wielu penitentom jednocześnie, muszą postanowić, że we właściwym czasie wyznają grzechy ciężkie, których teraz wyznać nie mogą. Mają jak najszybciej, przy nadarzającej się okazji, odbyć spowiedź indywidualną.

Biskupi na Węgrzech zdecydowali, że od niedzieli 22 marca zostaną zawieszone liturgie publiczne. Jedynymi wyjątkami są pogrzeby. Biskupi proszą także kapłanów, aby nadal odprawiali mszę świętą w pustych kościołach, "aby zaświadczyć, że celebracja Eucharystii jest "centrum życia Kościoła"". Wierni mogą uczestniczyć w liturgii śledząc transmisje w swoich domach, zaleca się także czytanie Pisma Świętego.

Reklama

Zamówione już intencje mszy mogą być odprawiane bez udziału ludzi  lub przenoszone na inne dni.

Węgierski episkopat zachęca do dostosowania się do wytycznych sanitarnych. "Zachęcamy wspólnoty parafialne i zakonne do organizowania stałej modlitwy za osoby dotknięte epidemią, przy jednoczesnym przestrzeganiu przepisów organów zdrowia publicznego" - piszą biskupi.

Apelują o zaufanie Bogu, o solidarność społeczną, o wielkoduszność, zwłaszcza wobec osób starszych i chorych. "Z szacunkiem prosimy naszych starszych braci w kapłaństwie, aby w tej sytuacji szczególnie chronili swoje zdrowie" - napisali.

Zbiorowe rozgrzeszenie było stosowane w wyjątkowych sytuacjach, także w Polsce.

W sierpniu ubiegłego roku w czasie burzy w Tatrach pewien ksiądz zdążył udzielić ogólnego rozgrzeszenia, zanim część osób zginęła.

- Piorun uderzył w krzyż za mną. Żyję tylko dlatego, że nie zdążyłam dotknąć łańcucha. Pamiętam przerażający krzyk i księdza gdzieś za mną, udzielającego ogólnego rozgrzeszenia - relacjonowała w rozmowie z portalem polsatnews.pl turystka, która przeżyła burzę na Giewoncie.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje