Reklama

Reklama

W Szwecji i Danii najwyższe dobowe przyrosty zakażeń koronawirusem

W Szwecji oraz w Danii potwierdzono w piątek najwyższe dobowe przyrosty zakażeń koronawirusem - odpowiednio 4697 oraz 1427. O ile władze Szwecji wciąż stosują przede wszystkim zalecenia, o tyle rząd Danii zaostrza restrykcje.

W ciągu ostatniej doby w Szwecji potwierdzono 20 zgonów wśród osób zakażonych koronawirusem, łączna liczba ofiar śmiertelnych to 6022. Oznacza to, że ponownie zaczyna przybywać zgonów spowodowanych COVID-19. W szybkim tempie rośnie również liczba pacjentów na oddziałach intensywnej terapii. W piątek leczono na nich 92 chorych na COVID-19, o 34 więcej niż przed tygodniem. Ogółem w kraju wykryto dotąd 146 461 zakażeń.

Reklama

W Danii w ciągu ostatniej doby o pięć, do 738, wzrosła liczba zgonów na COVID-19. Na oddziałach intensywnej terapii przebywa 23 pacjentów, ale systematycznie rośnie przede wszystkim liczba osób hospitalizowanych na innych oddziałach. W piątek było ich 191, o dziewięciu więcej niż dzień wcześniej. Łączna liczba zakażeń wykrytych w Danii od wybuchu pandemii wynosi 53 180.

"Nie ma konieczności podejmowania radykalnych działań"

Szwedzka minister ds. socjalnych Lena Hallengren uważa, że mimo pogarszającej się sytuacji epidemicznej w Szwecji nie ma konieczności podejmowania radykalnych działań. - W mojej ocenie już teraz w dużej mierze nasze społeczeństwo jest zamknięte - oceniła w rozmowie z telewizją SVT, odnosząc się do tego, że Szwedzi stosują się do zaleceń o unikaniu kontaktów.

Z kolei Dania w ostatnich dniach wprowadziła szereg obostrzeń, m.in. limit zgromadzeń do 10 osób, a także zakazała sprzedaży alkoholu po godz. 22. W komunikacji miejskiej, a także w innych miejscach, gdzie trudno zachować odstęp, należy zasłaniać usta oraz nos. Szczególna sytuacja panuje w Północnej Jutlandii, która decyzją rządu zostanie odcięta, aby przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się zmutowanego koronawirusa, jaki wykryto na licznych na tym obszarze fermach norek.

W piątek na konferencji prasowej zorganizowanej w Kopenhadze przez duński MSZ poinformowano, że dotychczas zmutowanym koronawirusem pochodzącym od norek zakaziło się 214 osób. W 12 przypadkach chodzi o transmisję wirusa (wariant 5) uważanego przez służby epidemiologiczne za szczególnie niebezpieczny.

Na radykalne środki zdecydowała się również Norwegia

Przedstawicielka duńskiej agencji kontroli chorób zakaźnych (SSI) Tyra Grove Krause uważa, że decyzja o wybiciu 15 mln norek jest konieczna z powodu ryzyka, jakim jest nieskuteczność przyszłej szczepionki przeciwko Covid-19.  - Warto podjąć takie działania prewencyjne - przekonywała.

Z decyzji o konieczności uśmiercenia zwierząt futerkowych nie są zadowoleni ich hodowcy, którzy uzyskali wsparcie polityków centroprawicowej opozycji. Obawiają się oni, że odszkodowania od państwa będą zbyt małe, a likwidacja hodowli odbije się na duńskim eksporcie.

Na radykalne środki zdecydowała się również Norwegia. Burmistrz Oslo Raymond Johansen w związku ze znacznym przyrostem zakażeń (rekord w czwartek 162 przypadki) ogłosił w piątek społeczne zamknięcie miasta. Od poniedziałku nie będą czynne kina, teatry oraz obiekty sportowe oraz rekreacyjne. Wprowadzony zostanie zakaz sprzedaży alkoholu w restauracjach. Szkoły będą mogły podjąć decyzję o przejściu na nauczanie zdalne.

Chcesz wiedzieć więcej na temat pandemii koronawirusa? Sprawdź statystyki:

Polska na tle świata

Sytuacja w poszczególnych krajach

Wskaźniki w przeliczeniu na milion mieszkańców

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje