Reklama

Reklama

W Sejmie o koronawirusie. Specjalna ustawa

W poniedziałek (2 marca) minister zdrowia Łukasz Szumowski przedstawił posłom informację o podjętych działaniach w związku z epidemią koronawirusa z Chin. Sejm zajmuje się także specustawą dotyczącą tej sprawy. W posiedzeniu uczestniczył prezydent Andrzej Duda. - Wiem, że jest "lek" na koronawirusa. To nieskomplikowana mikstura. Tworzymy ją we własnych głowach. To odpowiedzialność, wiedza, dostęp do informacji - oświadczył z mównicy sejmowej szef GIS Jarosław Pinkas.

O zwołanie pilnego posiedzenia Sejmu zwrócił się wcześniej do marszałek Elżbiety Witek prezydent Andrzej Duda.

Reklama

Jako pierwszy na mównicę wszedł Grzegorz Braun z Konfederacji, który chciał uzupełnienia porządku obrad o wystąpienie prezydenta. Braun domagał się, by prezydent wyjaśnił, dlaczego posłowie się zebrali. - Czy mamy potępić wirusa przez aklamację? A może chodzi o tę ustawę (specustawę dot. koronawirusa - przyp. red.)? To jest ustawa "stan wojenny plus", stan wojenny plus koronawirus - krytykował Braun, zwracając uwagę na daleko idące środki bezpieczeństwa przewidziane w projekcie.

Informacja ministra zdrowia

- Od tego, co przekażecie ludziom, którzy wam ufają i wam wierzą, zależy, czy będziemy mieli epidemię koronawirusa, czy epidemię wirusa i epidemię paniki. Od tego, czy przekażecie rzetelną informację, zależy bezpieczeństwo i zdrowie Polaków - zwrócił się do posłów minister zdrowia Łukasz Szumowski, który zaapelował, by nie wykorzystywać tego tematu w bieżącej walce politycznej.

Jak poinformował Szumowski, w Polsce nie ma ani jednego potwierdzonego przypadku koronawirusa. W szpitalach znajduje się obecnie 121 osób, 237 jest objętych kwarantanną domową, a ponad 3600 nadzorem epidemiologicznym.

Szumowski podkreślił, że koronawirus jest groźny przede wszystkim dla osób starszych i w połączeniu z innymi problemami zdrowotnymi.

- Dezinformacja i chaos [związane z koronawirusem] mogą zagrażać bezpieczeństwu kraju - zaznaczył minister zdrowia, powołując się na przykład Stanów Zjednoczonych.

Szef resortu przedstawił w Sejmie kalendarium związane z epidemią koronawirusa.

- Pierwsze informacje o zagrożeniu w Chinach dotarły do nas 9 stycznia. W Głównym Inspektoracie Sanitarnym powstała specjalna komórka monitorująca ryzyko w sposób ciągły - wyjaśnił Szumowski.

- Dopiero 23 stycznia pojawiła się informacja o możliwości przenoszeniu wirusa z człowieka na człowieka - dodał szef resortu zdrowia. - 30 stycznia ta informacja została potwierdzona - wskazał Szumowski.

Minister zdrowia poinformował, że dla ewentualnych zarażonych koronawirusem w Polsce przygotowanych jest 79 oddziałów oraz 2900 łóżek "zakaźnych". 

- Dodatkowo laboratoria mają teraz pełną przepustowość, mogą wykonywać ponad 1200 testów na dobę - podał Szumowski.

Szef resortu powtórzył, że jak tylko potwierdzony zostanie przypadek koronawirusa w naszym kraju, opinia publiczna zostanie o tym "natychmiast" poinformowana.

- Leczenia bezpośredniego nie ma. Szczepionki nie ma. Leczenie objawowe prowadzone jest u tych pacjentów, którzy tego potrzebują - zakończył Łukasz Szumowski.

Morawiecki: Wyprzedziliśmy wiele krajów UE

Po ministrze zdrowia głos zabrał premier Mateusz Morawiecki.

- W najlepszy możliwy sposób przygotowujemy się na nadejście epidemii - podkreślił szef rządu. - Od samego początku, a nawet wyprzedzając wiele krajów UE, wprowadzaliśmy rozwiązania, które teraz są wdrażane przez inne kraje - dodał.

- Cały świat zajmuje się koronawirusem i my również poświęcamy temu wiele uwagi - oświadczył Morawiecki. - To minister Szumowski jako pierwszy wnioskował o zwołanie specjalnego posiedzenia Rady Europejskiej - zaznaczył premier. 

- To również z naszej inicjatywy nastąpiło przesunięcie 250 mln euro z budżetu UE na walkę z koronawirusem - przekonywał szef rządu.

- Jako jedno z pierwszych państw w Europie monitorowaliśmy sytuację - dodał.

Morawiecki zapowiedział dyskusję na temat koronawirusa na forum Grupy Wyszehradzkiej.

- W Czechach są trzy pierwsze przypadki zarejestrowane koronawirusa, więc jest wysoce prawdopodobne, a niemal pewne, że i taki przypadek się u nas pojawi - przyznał.

Premier zaapelował o "rozwagę i powagę w tej sytuacji". - Wszyscy jesteśmy na froncie walki, ale niech to będzie front walki z koronawirusem, a nie politycznej - mówił Morawiecki.

- Lotniska to są takie okna na świat. Wprowadziliśmy tam szczególne procedury. Często są one niesłusznie wyśmiewane - zwrócił uwagę premier.

Morawiecki przestrzegł przed wybuchem paniki, który może utrudnić dostęp do opieki zdrowotnej tym, którzy będą tego naprawdę potrzebować. - Dlatego Główny Inspektorat Sanitarny z całą mocą walczy z fake newsami - zaznaczył. Szef rządu powołał się na informacje Amerykanów, wedle których nastroje niepokoju są podsycane w internecie przez rosyjskie konta.

Premier przestrzegł przed "epidemią nieodpowiedzialności". Po raz kolejny skrytykował "spekulacje internetowe".

- Nie ma szczepionki na fake newsy. Ale jest test, któremu wszyscy możemy się poddać. To test odpowiedzialności, test zgody - oświadczył Mateusz Morawiecki.

Po wystąpieniu premiera rozpoczęły się oświadczenia klubów (po 15 minut) i kół poselskich (po siedem minut).

W trakcie wystąpienia przedstawiciela PiS doszło do spięcia między marszałek Sejmu Elżbietą Witek a jedną z posłanek PO. Marszałek Sejmu zwróciła jej uwagę, zarzucając, że notorycznie zakłóca wystąpienia. Później kamery wychwyciły jak odpowiada na to Izabela Leszczyna.

Kidawa-Błońska: Musi być informacja na lotniskach

W imieniu PO głos zabrała Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka tej partii na prezydenta.

- Polacy chcą się czuć bezpiecznie i chcą wiedzieć, że rząd jest dobrze przygotowany na wypadek sytuacji kryzysowej i na wypadek epidemii. Rozumiem, że minister i rząd się do tego przygotowują, ale informacja dla pacjentów jest bardzo nikła - zarzuciła.

- Wiemy, jak trudny jest dostęp pacjentów do lekarza. Musi być prosta droga. Musi być informacja na lotniskach - dodała Kidawa-Błońska, podając przykład jednej z pasażerek na lotnisku, która zgłaszała gorączkę.

Małgorzata Kidawa-Błońska zwróciła się do obecnego na sali prezydenta, by przypomnieć, że "w jego rękach" są dwa miliardy złotych przewidziane jako rekompensata dla mediów publicznych.

Budka oskarża: Szumowski wyjechał na narty

Po Kidawie-Błońskiej głos zabrał przewodniczący PO, Borys Budka.

- 14 lutego złożyliśmy projekt ustawy, który dawał możliwości zarządzenia kwarantanny w sytuacjach, kiedy będzie to potrzebne. Oczywiście z pogardą i butą mówiliście, że nic takiego nie jest potrzebne, bo państwo działa świetne" - wytknął lider Platformy.

- Państwo rzeczywiście "działało świetnie", kiedy pan prezydent z panem ministrem jeździli na narty zamiast zająć się tym problemem - krytykował Budka.

Szef klubu PO zarzucił ministrowi zdrowia nieścisłości w przedstawionym kalendarium, zwłaszcza w odniesieniu do sytuacji we Włoszech. Budka stwierdził, że obóz rządowy zajmował się "wojnami gangów" zamiast przygotowaniem do epidemii koronawirusa.

- Dzisiaj pan premier mówił, żeby walczyć z "fake newsa". Panie prezydencie, dwa miliardy pieniędzy polskich podatników mogą iść na zwiększenie nakładów na służbę zdrowia, a nie na produkcję "fake newsów" w publicznych mediach. To jest ten test, panie prezydencie - Budka, podobnie jak Kidawa-Błońska, nawiązał do ustawy o dwóch miliardach na media publiczne.

- Jeszcze w zeszłym tygodniu broniliście się przed debatą w Senacie o sytuacji związanej z koronawirusem. Co się zmieniło od tego czasu? Chcieliście to wpisać w kampanię wyborczą? - pytał Borys Budka.

- Pacjentka jednego ze szpitali, pani Ania z Krotoszyna, obnażyła całą prawdę. Przyznał to nawet minister - stwierdził szef PO.

Budka zarzucił ministrowi zdrowia, że udał się na narty do Włoch. - Mam nadzieję, że to nieprawda, bo aż chce mi się wierzyć. Na Boga, są pewne granice hipokryzji i tego, jak państwo powinno działać - oświadczył Budka i zapowiedział, że przeprosi, jeśli te informacje są nieprawdziwe. Budka zarzucał w ten sposób, że politycy obozu rządzącego wypoczywają, zamiast zajmować się palącymi problemami.

Przewodniczący PO wielokrotnie wracał w swoim wystąpieniu do dwóch miliardów złotych na media publiczne.

Zawisza: Czy jest ryzyko, że zabraknie leków?

Stanowisko klubu Lewicy przedstawiła Marcelina Zawisza. Zwróciła uwagę, że 45 proc. pracowników przychodzi do pracy, gdy są chorzy. - Ani w projekcie specustawy, ani w dzisiejszych wypowiedziach nie widzą państwo tego problemu - zarzuciła.

- Projekt pomija osoby zatrudnione na podstawie umów cywilno-prawnych. Powinni mieć możliwość pracy zdalnej, ale jak zwykle dla polskiego państwa są niewidzialni - mówiła Zawisza. Posłanka zwracała uwagę, że niejasna jest kwestia, czy osoby skierowane na kwarantanną mają prawo do zwolnienia chorobowego.

Zawisza pytała też, czy jest ryzyko, że w Polsce zabraknie leków. - Obecnie duża część substancji czynnych, z których tworzy się leki, produkowana jest w Chinach - mówiła.

Kosiniak-Kamysz deklaruje współpracę

Stanowisko Koalicji Polskiej PSL-Kukiz'15 przedstawił z kolei kandydat na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz.

Polityk podziękował służbom sanitarnym za "wielki wkład pracy" w ostatnim czasie.

- Chcę zadeklarować pełną współpracę ze wszystkimi środowiskami politycznymi w obliczu zagrożenia zdrowotnego Polaków - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

- Nie obrażajcie się na słowa krytyki ze strony opozycji, bo one mogą nas uchronić przed katastrofą - zaapelował do obozu rządzącego lider PSL.

Kosiniak-Kamysz zarzucił, że telewizja publiczna w obecnym kształcie zajmuje się dezinformacją, co może być szczególnie niebezpieczne w chwilach kryzysu.

- Śmiertelność wirusa jest wysoka, bo często słyszymy, że jest odwrotnie - zwrócił uwagę Kosiniak-Kamysz, porównując koronawirusa z wirusem grypy.

Szef PSL zarzucił rządowi brak współpracy z samorządami w sprawie koronawirusa.

- Od dawna powinny być ulotki w aptekach z informacjami dla pacjentów - zarzucił Kosiniak-Kamysz. Lider ludowców uważa, że działania rządu są spóźnione i nieskoordynowane.

- Panie ministrze, ile oddziałów zakaźnych zostało zlikwidowanych w ostatnich latach? Słyszymy, że dzisiaj jest gotowych do pracy 79 oddziałów. Ile było, jak przejmowaliście władzę, czy nie było 119 oddziałów zakaźnych? Ile jest specjalistów od chorób zakaźnych? Dlaczego ich liczba spadła o 200 osób? - pytał Kosiniak-Kamysz. - Jeden lekarz chorób zakaźnych przypada na 40 tys. osób w Polsce. To pokazuje skalę zaniedbań - stwierdził szef PSL.

Kosiniak-Kamysz pytał o tysiące Polaków wracających z Włoch samochodami. - Do kogo mają się zwracać? - pytał.

Szef ludowców mówił też o ryzyku niedostępności ponad 300 leków.

Bosak skrytykował prezydenta i opozycję

W imieniu Konfederacji przemawiał Krzysztof Bosak - również kandydat na prezydenta.

- Chciałbym wyrazić zdumienie, że posiedzenie zostało zwołane na wniosek pana prezydenta i pan prezydent nie zabrał głosu - oświadczył polityk.

Bosak wytknął Andrzejowi Dudzie, że nie zwołał Rady Gabinetowej, by domagać się szczegółowych informacji od rządu. Z kolei opozycji Bosak zarzucił, że ulega teoriom spiskowym. - Powtarzała plotki, domysły - zarzucił. - Proszę nie grać nastrojami społecznymi. Spróbujcie choć przez to jedno posiedzenie być opozycją merytoryczną - dodał.

Korwin-Mikke ostro

Później głos zabrał Janusz Korwin-Mikke z Konfederacji.

- Hieny dziennikarskie sieją panikę, bo mają z tego wierszówkę. Ale jakim prawem wy straszycie ludzi? - pytał posłów Korwin-Mikke.

- Po co pan zwołuje Sejm? Żebyśmy uchwalili ustawę, że nie lubimy koronawirusa? - zwrócił się do prezydenta.

Z kolei Robert Winnicki (Konfederacja) mówił w Sejmie o "utopii świata bez granic".

Sienkiewicz cytuje szefa GIS

- Koronawirus to nie tylko choroba ludzi, ale także choroba państw - stwierdził Bartłomiej Sienkiewicz z Koalicji Obywatelskiej.

Sienkiewcz cytował wywiad z głównym inspektorem sanitarnym Jarosławem Pinkasem, który w "Dzienniku Gazecie Prawnej" zalecał, by robić maseczki z biustonoszy. - Tak wygląda komunikacja z obywatelami? - pytał.

- Zrobiliście państwo z dykty i jak chłopaki z zapałkami podpalacie to państwo - oskarżyła Barbara Nowacka z KO. - Znowu robicie kampanię, opamiętajcie się - dodała.

Pinkas: Jest "lek" na koronawirusa

Głos w Sejmie zabrał także główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas.

- Jestem lekarzem od 37 lat. Myślę, że mam bardzo duże doświadczenie zawodowe. Wiem, że jest "lek" na koronawirusa. To nieskomplikowana mikstura. Tworzymy ją we własnych głowach. To odpowiedzialność, wiedza, dostęp do informacji - oznajmił szef GIS.

- Mam przed sobą dokumenty. Nie będę tego czytał. Prawdopodobnie nie zdążylibyśmy do jutra. Wszystko jest na stronie GIS. Stale aktualizujemy 37 komunikatów. Proszę nas sprawdzić - zwrócił się do posłów Pinkas.

- Służymy jak tylko możemy służyć najlepiej. 16 tys. pracowników wymaga spokoju. Pracują dzień i noc - podkreślił główny inspektor sanitarny.

- Nic nas nie powinno zaskoczyć - zapewnił.

Szef GIS uważa, że Polska będzie wzorem dla innych krajów, jak postępować w takich sytuacjach.

- Proszę nie deprecjonować pracy polskich diagnostów laboratoryjnych - tymi słowami Pinkas zwrócił się do Sławomira Nitrasa (KO), który wdał się w polemikę z ław sejmowych.

- Zasięg naszej strony jest monstrualnie wielki. Przepraszam pana premiera, ale mamy większy zasięg niż strona KPRM - pochwalił się Pinkas.

Ustawa pojawiła się w niedzielę wieczorem

Projekt "ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych" został opublikowany na stronie Sejmu w niedzielę późnym wieczorem. Dwa poselskie projekty ustawy w sprawie zapobiegania rozprzestrzenianiu się koronawirusa złożyli także posłowie Koalicji Obywatelskiej oraz Lewicy.

Tutaj można zapoznać się ze szczegółami rządowego projektu

W Polsce nie ma jeszcze koronawirusa

Choroba zakaźna COVID-19, wywołana przez koronawirusa SARS-CoV-2, pojawiła się w grudniu w Wuhanie w środkowych Chinach. Od 31 grudnia 2019 r. do 1 marca br. zanotowano 87 tys. 24 potwierdzonych przypadków COVID-19, w tym 2 tys. 979 zgonów - podał w niedzielę Główny Inspektorat Sanitarny. GIS nie zaleca podróżowania m.in. do Chin, Hongkongu oraz Korei Południowej, Włoch, Iranu, Japonii, Tajlandii, Wietnamu, Singapuru i Tajwanu.

Jak poinformowano, w Polsce nie ma żadnego potwierdzonego przypadku zakażenia koronawirusem z Chin.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy