Reklama

Reklama

USA walczą z koronawirusem. Brakuje testów

Liczba potwierdzonych przypadków koronawirusa w stanie Nowy Jork w USA wzrosła w środę do 216. Od wtorku zwiększyła się o 43 - poinformował gubernator Andrew Cuomo. Sytuację komplikuje niedostatek testów na wykrywanie zakażenia SARS-CoV-2.

W ciągu doby, najwięcej - 16 osób - zaraziło się w mieście Nowy Jork oraz 13 w powiecie Westchester, gdzie w sumie zakażonych jest 121 osób.

New Rochelle - prawdopodobnie największe skupisko COVID-19

Politycy nowojorscy usiłują uspokoić społeczeństwo. Gubernator Andrew Cuomo zwrócił uwagę, że fakty nie uzasadniają przestrachu. Wskazywał w środę przed południem, że w całym stanie tylko 32 osoby są hospitalizowane.

Także burmistrz Nowego Jorku Bill De Blasio wypowiadał się w podobnym tonie. Zapewniał, że w mieście na razie nie ma konieczności ustanowienia strefy kontrolnej, tak jak to ma miejsce od czwartku w New Rochelle.

Reklama

Miasteczko dzieli od Manhattanu dystans nieco ponad 28 km. Jest uznane za prawdopodobnie największe obecnie skupisko koronowirusa w USA.

Z New Rochelle pochodzi 50-letni adwokat, który pracuje na Manhattanie. 2 marca wykryto u niego obecność koronawirusa. Zaledwie dwa dni później nabyli go 20-letni syn, żona, 14-letnia córka oraz sąsiad, który zawiózł prawnika do szpitala. W ślad za nimi zakażonych zostało w sumie 50 osób. Cuomo przyznał, że nie zdołano ustalić jeszcze źródła infekcji adwokata.

Sytuacja w stanie Waszyngton

W Ameryce najwięcej przypadków choroby odnotowano w stanie Waszyngton. Szacunki wykazują, że w środę ich liczba wynosiła 376. Zmarło tam 31 osób.

We wtorek bił na alarm gubernator stanu Jay Inslee. Jego zdaniem, jeśli nie zdoła się powstrzymać epidemii do maja, liczba przypadków SARS-CoV-2 może osiągnąć 64 tys.

"Zakładając, że wirusa ma 1000 lub więcej osób, to, jak mówią nam eksperci, (...) liczba zarażonych podwoi się w dowolnym miejscu w ciągu pięciu do ośmiu dni. (...) Jeśli wykonasz obliczenia, stanie się to bardzo niepokojące" - konstatował.

Brakuje testów, sprzętu, personelu

Media amerykańskie ostrzegają, że niedobór materiałów laboratoryjnych grozi opóźnieniem przeprowadzania testów na koronawirusa. Z tej przyczyny, podkreślają, pomniejszona jest faktyczna liczba zakażonych Amerykanów.

"Ponieważ nie wystarcza zestawów do testów, ryzyko, że badania zostaną zakłócone, jest ogromne" - przewidywał Michael Mina, dyrektor medyczny diagnostyki molekularnej w Brigham oraz Women's Hospital w Bostonie.

Według administracji prezydenta USA Donalda Trumpa, laboratoria zdrowia publicznego w USA przetestowały dotąd ponad 5000 osób. Do końca tygodnia wydajność amerykańskich laboratoriów w tym zakresie może wzrosnąć o 10 do 20 tys. osób dziennie.

Cuomo zauważył, że tylko w stanie Nowy Jork należałoby poddać testom 1000 osób dziennie. Od końca lutego przeszło przez nie niecałe dwa tysiące.

Reakcję rządu federalnego na wybuch epidemii opóźnił brak funduszy - zauważył dyrektor CDC Robert Redfield. "Prawda jest taka, że nie zainwestowaliśmy w publiczne laboratoria. Nie ma wystarczająco dużo sprzętu, nie ma wystarczająco dużo personelu, nie ma wystarczających zdolności badawczych" - ocenił.

Ponieważ administracja USA nie sprostała zadaniu, pustkę starają się wypełnić m.in. multimiliarderzy i filantropi Mark Zuckerberg i Bill Gates. Pierwszy ma kupić dwa kliniczne urządzenia diagnostyczne, aby czterokrotnie zwiększyć zdolność do testowania i diagnozowania możliwych przypadków choroby w rejonie zatoki San Francisco. Fundacja Billa i Melindy Gatesów przyrzeka sfinansowanie zestawów testów, które mieszkańcy Seattle będą mogli stosować w domu i wysyłać je do analiz.

Szereg decyzji

Aby zapobiec rozprzestrzenianiu wirusa, w USA podejmuje się różnorakie działania. Od wstrzymania przez Trumpa przez miesiąc podróży z Europy (oprócz Wielkiej Brytanii) do USA, poprzez zawieszenie wielu spraw sądowych, po nadawanie w nowojorskim radiu publicznym utworów muzycznych z zachętą do mycia rąk.

Bloomberg News powiadomił o odwołaniu ponad 50 dużych imprez biznesowych. Miało w nich uczestniczyć blisko milion osób.

Przełożono m.in. New York International Auto Show. Anulowano jedną z największych konwencji branży gier wideo ,E3, w Los Angeles. Google zrezygnował z konferencji dla programistów w pobliżu Palo Alto w Kalifornii. Po wycofaniu się firm technologicznych jak Apple, Facebook, Twitter i Tik Tok nie odbędzie się 34. coroczny festiwal South by Southwest w teksaskim Austin.

NBA zawiesiła do końca sezonu rozgrywki w koszykówce po wykryciu wirusa u zawodnika Utah Jazz. Demokratyczni kandydaci na prezydenta USA senator Bernie Sanders i były wiceprezydent Joseph R. Biden Jr. odwołali zapowiedziane w Cleveland spotkania w ramach kampanii wyborczej.

Według ostatnich danych w Stanach Zjednoczonych SARS-CoV-2 zaatakował ponad 1200 osób. Co najmniej 38 osób zmarło.

Według Światowej Organizacji Zdrowia na świecie zmarło już z powodu koronawirusa ponad 4 600 osób.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy