Reklama

Reklama

USA: Różnica w liczbie zgonów na COVID-19

Zgonów 11 tys. osób z powodu COVID-19 nie odnotowały władze stanu Nowy Jork w komunikatach na stronie internetowej - poinformowała telewizja NBC. Liczby podane do publicznej wiadomości różnią się od tych zawartych w raporcie przekazanym rządowi federalnemu.

NBC zwróciła uwagę, że liczba ofiar śmiertelnych wirusa w stanie Nowy Jork od początku pandemii, podana mieszkańcom w oparciu o codzienne informacje ukazujące się na stronie internetowej Departamentu Zdrowia, wyniosła łącznie w około 43 tys. Jednocześnie stan dostarczył rządowi federalnemu dane, z których po podliczeniu wynikało, że zgodnie z aktami zgonu COVID-19 był przyczyną lub czynnikiem przyczyniającym się do śmierci ok. 54 tys. osób. 

- To trochę dziwne. (...) Dostarczają nam informacje na podstawie aktów zgonu, więc je mają. Nie wiem, dlaczego nie mieliby używać tych liczb - mówił cytowany przez NBC Bob Anderson, szef oddziału statystyk ds. zgonów z krajowego ośrodka statystyk zdrowotnych przy Amerykańskich Centrach Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC). 

Reklama

Skąd ta różnica?

Za przyczynę rozbieżności NBC uznała, że na użytek lokalny podawane są statystyki dotyczące zgonów z powodu koronawirusa w szpitalach, ośrodkach opieki i domach seniora. Oznacza to, podkreśla stacja, że nie uwzględniają osób, które zmarły w swych domach, hospicjach, więzieniach stanowych lub ośrodkach dla osób niepełnosprawnych. Oceniła to jako "bardziej konserwatywne" podejście do liczenia zgonów spowodowanych wirusem.

Jak dodała, dane nie uwzględniają również osób, które prawdopodobnie zmarły na COVID-19, ale diagnozy nie potwierdzały testy z pozytywnym wynikiem na obecność wirusa. Ponieważ testy te były w Nowym Jorku rzadkością we wczesnych stadiach epidemii, według szacunków pominięto co najmniej 5 tys. śmiertelnych ofiar wirusa.

Różnica pogłębiła się nawet w miarę jak testy stały się szerzej dostępne. CDC wskazują, że w tym roku do tej pory w stanie Nowy Jork było co najmniej 3200 więcej zgonów z powodu COVID-19 niż głoszą lokalne statystyki. - Musimy się upewnić, że wszystko jest w porządku, a ludzie rozumieją, czym są liczby. I jak ich używamy, aby nie mogły być nadużywane przez ludzi, którzy mają powody do nadużyć - przywołuje NBC wypowiedź Georgesa Benjamina, lekarza i dyrektora wykonawczego Amerykańskiego Stowarzyszenia Zdrowia Publicznego (APHA).

W opinii "New York Timesa" rozbieżności w danych dotyczących zgonów uwydatniają trudności w ocenie pełnego zakresu ofiar. Zdaniem ekspertów może to wzmacniać nieufność społeczeństwa w oficjalne statystyki dotyczące zgonów COVID-19. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje