Reklama

Reklama

​USA: Do mikrofonu podchodzi dziennikarka CNN. Donald Trump przerywa konferencję

Poniedziałkowa (11 maja) konferencja, na której prezydent USA Donald Trump przedstawiał stan walki z epidemią koronawirusa, miała burzliwy przebieg.

"Dzięki patriotyzmowi Amerykanów pokonamy tego strasznego wroga, odbudujemy gospodarkę i rozpoczniemy przejście w wielkość ('transition into greatness'). Będziecie słyszeć tę frazę wielokrotnie, bo tak się właśnie stanie" - ogłosił Donald Trump.

Reklama

"Zareagowaliśmy w odpowiednim momencie i ocaleliśmy" - stwierdził prezydent USA.

Dziennikarze zarzucają Donaldowi Trumpowi, że podczas konferencji podawał nieprawdziwe informacje na temat epidemii w USA.

"Jestem szczególnie dumny z faktu, że Niemcy i Stany Zjednoczone to dwa najlepsze kraje pod względem zgonów na 100 tys. mieszkańców" - oznajmił prezydent, choć dane tego nie potwierdzają. USA są w tej klasyfikacji bardzo daleko, m.in. za Polską.

"Już teraz jeśli ktoś chce być przetestowany [na obecność koronawirusa], to zostanie przetestowany" - stwierdził Trump. Tutaj również zarzucono mu, że podał nieprawdę.

Ponadto Trump oświadczył, że nie ma sensu testować osób niewykazujących objawów zakażenia - przeciwnego zdania są eksperci.

Prezydent USA sugerował także w kontekście epidemii, że Barack Obama popełnił przestępstwo. Nazwał tę sprawę "Obamagate", ale nie chciał wyjaśnić, co ma na myśli.

"Jakie przestępstwo popełnił Obama?" - dopytywał reporter.

"Dobrze wiesz, jakie przestępstwo. To jest bardzo oczywiste dla każdego. Wystarczy czytać gazety. No, może poza twoją" - odpowiedział dziennikarzowi telewizji MSNBC.

Gdy do mikrofonu podeszła wskazana przez Trumpa Kaitlan Collins z CNN, prezydent USA próbował przekazać głos komuś innemu, a następnie przerwał konferencję.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy