Reklama

Reklama

USA: ​Byli razem 73 lata. Zmarli w odstępie kilku godzin. Jedno na COVID-19

Wilford i Mary byli małżeństwem przez 73 lata. Para ze Stanów Zjednoczonych w ostatnich dniach życia trafiła do wspólnej szpitalnej sali. Zmarli w odstępie kilku godzin - relacjonuje The Independent.

Wilford i Mary ukończyli tę samą szkołę średnią w odstępie kilku lat. W 1943 roku, jeszcze przed końcem szkoły, Wilford został powołany do wojska. Walczył między innymi na Okinawie. Gdy mężczyzna przebywał na froncie, przyjaciółka zachęciła Mary, by zaczęła do niego pisywać. Tak rozpoczął się ich związek.

Reklama

Rok po zakończeniu wojny Mary i Wilford wzięli ślub. Po kilku przeprowadzkach osiedli w Wauwatosa stanie Wisconsin, gdzie on przepracował 35 lat jako mechanik, a ona została pierwszą kobietą na stanowisku wiceprezesa przedsiębiorstwa US Steel Supply. Oboje angażowali się w życie lokalnej społeczności.

U starszego małżeństwa wykonano test na koronawirusa, który w obu przypadkach dał wyniki pozytywny. U Wilforda poważniejszym problemem okazał się jednak uraz głowy, jakiego nabawił się, upadając w Wielkanoc. W ostatnich dniach życia zarówno Wilford, jak i jego żona Mary znaleźli się w szpitalu Froedtert. Sześć dni po tym, jak trafili do placówki, oboje zmarli. Odeszli w odstępie sześciu godzin.

Jak poinformowali najbliżsi pary w nekrologu, personel szpitala postawił ich łóżka blisko siebie, tak że w ostatnich chwilach mogli trzymać się za ręce i byli świadomi, że są razem. 

"Byli świadomi, co się dzieje i byli z tym pogodzeni" - poinformowała wnuczka pary. Dzień przed śmiercią pozwolono na odwiedziny ich bliskich, którzy na tę okoliczność zostali wyposażeni w środki odzieży ochronnej. Według informacji podawanych przez The Independent, Mary zmarła w wieku 92 lat z powodu koronariusa. Powodem śmierci 94-letniego Wilforda był uraz głowy.   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje