Reklama

Ten rodzaj pracy może zwiększać ryzyko zakażenia koronawirusem

Badania wykazały, że osoby pracujące w systemie zmianowym, w godzinach innych niż 9-17, mogą być niemal trzykrotnie bardziej narażone na zakażenie koronawirusem - informuje pismo "Thorax".

Na całym świecie praca zmianowa staje się coraz bardziej powszechna - w większości krajów pracuje tak od 10 do 40 proc. zatrudnionych. Wcześniejsze badania wykazały niekorzystne skutki zdrowotne pracy na zmiany - zwiększone ryzyko chorób układu oddechowego, cukrzycy, nowotworów i chorób zakaźnych innych niż COVID-19. Uważa się, że może to być spowodowane brakiem snu, niewłaściwą dietą oraz zaburzeniem naturalnego 24-godzinnego (okołodobowego) cyklu organizmu.

Zwykle to młodzi mężczyźni

Układ odpornościowy jest regulowany przez rytm okołodobowy, dlatego też możliwe jest, że praca zmianowa może powodować tak zwaną "niewspółosiowość okołodobową" i zwiększać podatność na zakażenie koronawirusem. Aby zbadać to teoretyczne założenie, naukowcy z uniwersytetów w Manchesterze i Oksfordzie (Wielka Brytania) oraz University of the West Indies (Kingston na Jamajce) wykorzystali dane dotyczące ponad 280 tys. osób w wieku od 40 do 69 lat. Dane pochodziły z brytyjskiego badania UK Biobank (2006-10) oraz z innych zasobów, takich jak statystyki szpitalne i rejestry lekarzy rodzinnych.

Reklama

Aby dowiedzieć się, czy praca zmianowa może mieć jakiś związek z pozytywnym wynikiem wykonywanego w szpitalu testu na obecność koronawirusa, badacze porównali osoby, które nigdy nie pracowały na zmiany, z uczestnikami, którzy pracowali na zmiany stale lub od czasu do czasu. Pojęcie pracy zmianowej w tym badaniu odnosiło się do harmonogramu pracy, który przypadał poza zwykłymi godzinami (9-17), obejmując zarówno długoterminowe zmiany nocne, jak i harmonogramy pracy, w których pracownicy zmieniają lub rotują swoje zmiany.

Pracownicy zmianowi byli zazwyczaj młodsi, płci męskiej, zaliczali się do innej niż biała grupy etnicznej, mieli wyższy wskaźnik masy ciała (BMI), więcej palili, pili mniej alkoholu i mieli wyższy poziom deprywacji. Wykluczono uczestników, w przypadku których testy na koronawirusa były wykonywane poza specjalistycznymi placówkami.

Naukowcy zbadali również, czy rodzaj pracy zmianowej wpłynął na zakażenia SARS-CoV-2.

Jak ograniczyć ryzyko?

Analiza wyników pokazała, że osoba wykonująca nieregularną pracę zmianową była ponad dwukrotnie bardziej narażona na pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa niż osoba niepracująca w systemie zmianowym. Podobnie stała praca zmianowa sprawiała, że tak zatrudniona osoba była 2,5 razy bardziej narażona na zakażenie, nawet po uwzględnieniu innych czynników, takich jak wiek, płeć i pochodzenie etniczne.

W porównaniu z pracownikami, którzy nie pracują w systemie zmianowym, pracownicy na dzienną i nocną zmianę (pracujący na nieregularne i stałe nocne zmiany) mieli większe prawdopodobieństwo uzyskania pozytywnego wyniku testu. Osoby wykonujące nieregularne nocne zmiany były trzy razy bardziej narażone na dodatni wynik wykonywanego w szpitalu testu na obecność wirusa. To wyższe ryzyko pozostało w dużej mierze niezmienione po uwzględnieniu takich czynników, jak długość snu, BMI, alkohol i palenie.

We wszystkich badanych przypadkach praca zmianowa była znacząco związana z COVID-19, co oznacza, że ten model pracy wiązał się z wyższym ryzykiem zakażenia niezależnie od sektora zatrudnienia.

Badanie obserwacyjne jako takie nie pozwala ustalić przyczyny częstszych zakażeń. Autorzy uznają również inne ograniczenia, takie jak fakt, że zebrane za pomocą kwestionariusza dla brytyjskiego Biobanku i wykorzystane w badaniu dane zostały zarejestrowane co najmniej 10 lat przed COVID-19 i chociaż częściowo zostały zaktualizowane w trakcie kontaktu ze szpitalem, nie można ich było postrzegać jako współczesnych. Niemniej mocną stroną badania jest fakt, że przeanalizowano dane dużej liczby uczestników.

Wydaje się, że praca zmianowa może być równie ważnym czynnikiem ryzyka, jak znane już czynniki - pochodzenie etniczne i życie na biedniejszych obszarach, dlatego zadaniem autorów badań należy ją uwzględnić w przyszłych działaniach na rzecz zdrowia publicznego, mających na celu ograniczenie infekcji SARS-CoV-2. Na razie specjaliści zalecają standardowe ograniczenie ryzyka poprzez właściwe mycie rąk, stosowanie ochrony twarzy, odpowiedni dystans społeczny i szczepienia.


PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy