Reklama

Reklama

Strefa Schengen może się rozpaść - ostrzegają europosłowie

Jednostronne decyzje o zamykaniu granic mogą doprowadzić do końca strefy Schengen - ostrzegają członkowie Parlamentu Europejskiego. "Schengen to kluczowy europejski projekt. Ryzyko, z którym się mierzymy, to śmierć Schengen" - uważa Tania Fajon ze Słowacji.

Dyskusja na ten temat odbyła się na posiedzeniu komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego (LIBE) na dzień przed prezentacją przez Komisję Europejską wytycznych dla stolic odnośnie do granic.

Reklama

Swobodne podróżowanie w ramach UE zostało zawieszone wraz z wybuchem pandemii koronawirusa, jednak wraz z odchodzeniem przez kraje UE od kolejnych ograniczeń dla obywateli coraz głośniej domagają się oni również przywrócenia możliwości przekraczania granic.

"Ryzyko śmierci Schengen"

Słoweńska europosłanka Tania Fajon z Grupy ds. kontroli funkcjonowania Schengen PE podkreślała, że przywrócenie swobodnego przepływu osób jest konieczne, gdy tylko pandemia się skończy.

"Wszyscy wiemy, że Schengen to kluczowy europejski projekt. Ryzyko, z którym się mierzymy, to śmierć Schengen" - oświadczyła eurodeputowana Socjalistów i Demokratów. Wezwała przy tym, by robić wszystko, by obecna sytuacja nie została wykorzystana do bezterminowego przedłużenia kontroli granicznych przez niektóre kraje.

"Notyfikacje nie były jasne"

O tym, że Schengen to jedno z największych osiągnięć UE, i związanej z tym konieczności przywrócenia jego funkcjonowania tak szybko, jak się da, mówił również przedstawiciel Europejskiej Partii Ludowej Paulo Rangel.

"Komisja Europejska powinna oceniać w bardzo rygorystyczny sposób, jaka jest sytuacja w każdym z krajów, bo notyfikacje nie były jasne. Aby móc koordynować strategię znoszenia obostrzeń, musimy mieć możliwość oceny, jakie są restrykcje wprowadzane przez każdy z krajów" - zaznaczył Portugalczyk.

"Działamy w panice"

Europoseł grupy Odnowić Europę Dragos Tudorache wytykał władzom państw członkowskim, że choć jest wyraźny podział kompetencji w tej sprawie, nie potrafiły one przygotować się do tego, by koordynować swoje działania. Przypomniał, że obecny kryzys nie jest pierwszym, w którym stolice w nieskoordynowany sposób decydują o zamykaniu poszczególnych granic, bo tak działo się również w kontekście kryzysu migracyjnego.

"W czasie kryzysu, a mieliśmy kryzys migracyjny, kryzys bezpieczeństwa, a teraz mamy kryzys medyczny, panikujemy. Gdy cokolwiek się dzieje, działamy w panice, mamy fragmentaryczne odpowiedzi i nieskoordynowane działania" - zauważył.

Zarzuty łamania unijnego prawa

Szef komisji LIBE Juan Fernando Lopez Aguilar (S&D) podkreślał, że brak komunikacji koordynacji i jednostronne podejmowanie decyzji jest sprzeczne z prawem UE. Jego zdaniem w stopniowym przywracaniu ruchu transgranicznego kluczowe jest, by nie było dyskryminacji. 

"Słyszeliśmy, że będą kwarantanny nakładane na wszystkich, nawet na tych przekraczających granice wewnętrzne Schengen. (...) Słyszeliśmy, że są liderzy gotowi zagwarantować dostęp dla niektórych krajów członkowskich, ale nie dla innych" - wskazywał.

Będą wytyczne KE

Szefowa dyrekcji ds. migracji i spraw wewnętrznych KE Monique Pariat przyznała, że państwa członkowskie przyjęły swoje środki w sposób nieskoordynowany. Zapowiedziała, że w środę KE przedstawi wytyczne w sprawie znoszenia obostrzeń. Z jej wypowiedzi wynika, że będą one ograniczały się do warunków, które muszą być spełnione, by umożliwiać przekraczanie granic większej liczbie osób niż obecnie.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy