Reklama

Reklama

SARS-CoV-2 wydostał się z laboratorium? Nowe informacje naukowców z USA

Koronawirus SARS-CoV-2 może pochodzić nie z lokalnego targu w Wuhanie, a z oddalonej o ponad 1600 km kopalni, w której mógł pojawić się już w 2012 r. - podaje "New York Post", powołując się na opublikowany na łamach "Independent Science News" artykuł amerykańskich naukowców. Badacze doszli do takich wniosków po przetłumaczeniu pracy jednego z chińskich lekarzy.

Artykuł amerykańskich naukowców  z organizacji Bioscience Resource Project został opublikowany 15 lipca na stronie internetowej "Independent Science News". Wirusolog Jonathan Latham i biolog molekularna Allison Wilson zawarli w nim swoje wnioski na temat początku pandemii koronawirusa.

Jak powiedział Latham, cytowany przez "New York Post" - koronawirus prawie na pewno "wydostał się" z laboratorium w Wuhanie.

Tajemnicza choroba górników

Reklama

Do takich wniosków mieli dojść po przetłumaczeniu pracy magisterskiej chińskiego lekarza Li Xu, który w 2012 r. leczył chorych górników z kopalni Mojiang w chińskiej prowincji Yunnan, a próbki ich tkanek wysyłał do laboratorium w Wuhanie.

Sześciu mężczyzn zachorowało po usuwaniu odchodów nietoperzy. Trzech z nich zmarło. Jak wynika za pracy chińskiego lekarza, na którą powołują się Latham i Wilson - pacjenci mieli wysoką gorączkę, suchy kaszel, bóle kończyn, a niektórzy z nich bóle głowy, czyli - jak twierdzą naukowcy - wszystkie objawy, które obecnie związane są z COVID-19.  

W leczeniu górników zastosowano podobne metody i leki, które są wykorzystywane obecnie w terapii zakażonych SARS-CoV-2. Dodatkowo, zajmujący się nimi lekarz, po przeprowadzaniu licznych testów m.in. na dengę czy HIV, konsultował się w tej sprawie z innymi specjalistami w Chinach, w tym z wirusologiem Zhong Nanshanem, który zarządzał epidemią SARS w 2003 r. 

Wnioski naukowców z Bioscience Resource Project

Jak twierdzą Latham i Wilson - konsultacje z najlepszymi specjalistami w Chinach pokazują, że choroba górników budziła duże obawy, a za przyczynę uznano koronawirusa podobnego do SARS. Po przeanalizowaniu w laboratorium w Wuhanie próbek tkanek górników potwierdzono, że źródłem zakażenia był występujący na tamtych terenach gatunek nietoperza.

Latham i Wilson uważają, że wirus, który kiedyś zakaził górników, "ewoluował" w SARS-CoV-2, zaadaptował się do nowego gatunku, a próbki jakimś sposobem "wydostały się" z laboratorium w zeszłym roku, rozpoczynając pandemię COVID-19. Naukowcy zwracają uwagę na to, że chociaż pracownicy wuhańskiego laboratorium zabezpieczyli próbki pobrane od nietoperzy w tej samej kopalni, przegapili związek z przypadkami z roku 2012.

Opracowanie opublikowane przez badaczy z Bioscience Resource Project zbiera coraz więcej pozytywnych recenzji. Chińscy naukowcy nadal jednak utrzymują, że SARS-CoV-2 wcale nie pochodzi z wuhańskiego laboratorium. Ich zdaniem koronawirus "przeskoczył" barierę gatunkową i przeniósł się na ludzi ze zwierząt sprzedawanych na targu w Wuhanie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje