Reklama

Reklama

Sardynia: Wracają restrykcje. Mieszkańcy zaskoczeni

Niedziela jest ostatnim dniem trwającej trzy tygodnie swobody na Sardynii, która 1 marca została ogłoszona białą strefą najniższego ryzyka zakażeń. W poniedziałek wraca pomarańczowa strefa, a wraz z nią wiele restrykcji. Mieszkańcy są zaskoczeni decyzją władz.

Przykład wyspy jako jedynej białej strefy we Włoszech budził podziw na świecie, ponieważ udało się tam przywrócić wiele aspektów względnej normalności i zniesiono część obostrzeń. Otwarte zostały baseny i siłownie oraz kluby fitness, muzea, kina i teatry, a godzina policyjna obowiązująca w całym kraju od 22 została skrócona o półtorej godziny.

Jako jeden z nielicznych nakazów pozostawał obowiązek noszenia maseczki.

Aby nie dopuścić do przeniesienia zakażeń na wyspę, władze regionalne zakazały wjazdu właścicielom domów wakacyjnych, którzy nie są tam zameldowani. Wyspa zamknęła się, by pozostać bezpieczną strefą z poziomem infekcji poniżej 50 na 100 tysięcy mieszkańców.

Reklama

Wraca kolor pomarańczowy

Od poniedziałku na mocy decyzji władz w Rzymie, którą uznano za zaskakującą, Sardynia będzie nawet nie żółtą, ale od razu pomarańczową strefą średniego ryzyka zakażeń ze względu na wzrost liczby występujących tam ognisk. Konsekwencją tego będzie zaostrzenie restrykcji i między innymi zamknięcie restauracji i barów, otwartych dotąd do wieczora, oraz zakaz opuszczania gminy, w której jest się zameldowanym.

Władze regionalne twierdzą jednak, że sytuacja jest pod kontrolą i argumentują, że dalej spełniane są warunki białej strefy.

- System wyznaczania kolorów stref jest niewłaściwy i będziemy prosić o jego rewizję - ogłosił szef wydziału do spraw służby zdrowia Mario Nieddu. Podkreślił, że metoda ta nie uwzględnia realnej sytuacji w terenie.

- Zachowywaliśmy się odpowiedzialnie bardzo ostrożnie, zarządzając białą strefą - zapewnił.

- Absurdem jest powierzaniu zimnemu algorytmowi zdrowia i gospodarki całego regionu - ocenił z kolei szef rady regionu Michele Pais.

Głosy zdumienia

Mieszkańcy Sardynii nie kryją zdumienia i irytacji, bo dla nich to koniec wyjazdów nad morze i kolacji w lokalach gastronomicznych. Zaznacza się, że dla wielu branż, podnoszących się z ciężkiego kryzysu z powodu epidemii, to kolejny finansowy cios.

Lokalne media informują o oburzeniu właścicieli barów i restauracji, którzy w związku z wejściem do białej strefy wprowadzili surowe reguły sanitarne, by bezpiecznie obsługiwać klientów przy stolikach. Od poniedziałku będzie to zabronione.

Chcesz wiedzieć więcej na temat pandemii koronawirusa? Sprawdź statystyki:

Polska na tle świata

Sytuacja w poszczególnych krajach

Wskaźniki w przeliczeniu na milion mieszkańców

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL