Reklama

Reklama

Polka o pandemii w Indiach: Czegoś takiego świat chyba nie widział

- Nie ma miejsc w szpitalach i brakuje tlenu. Ludzie się duszą, umierają w męczarniach - opisywała na antenie Polsat News Kamila Rodrigues, Polka mieszkająca w Indiach. W tym kraju po raz piąty z rzędu odnotowano rekordowo wysoką liczbę nowych zakażeń COVID-19 w ciągu doby - 352 991. To najwyższy wskaźnik na świecie.

- Planowaliśmy powrót w maju. Co miesiąc przedłużamy ten swój wyjazd, ponieważ co miesiąc mamy nowe wiadomości związane z pandemią - powiedziała na antenie Polsat News Kamila Rodrigues.

Kobieta znajduje się w indyjskim stanie Goa, obecnie nie może wrócić do Europy. - Teraz na przykład nie mamy lotu - zaznaczyła Rodrigues. - Lufthansa wczoraj ogłosiła, że zamyka swoje połączenia z Indiami, Katar również, Emirates chyba w zeszłym tygodniu - dodała.

Reklama

"Niektórzy są skazani na śmierć"

- Jeśli ktoś jest chory (na zupełnie inne schorzenie niż COVID-19 - red.), nie jest w stanie dostać się do szpitala - mówiła Kamila Rodrigues. - Oczywiście lokalni lekarze przyjmują nadal - dodała.

W szpitalach panują trudne warunki, brakuje miejsc dla pacjentów. - Ludzie leżą na łóżkach po cztery osoby, dzielą jeden tlen. Na korytarzach są pacjenci, nie można dostać się do szpitala bez testu - relacjonowała. Testy są dostępne, ale "laboratoria nie nadążają". Na wynik trzeba "bardzo długo czekać". - Niektórzy są skazani na śmierć, ponieważ nie mogą się dostać bez tego testu do szpitala - tłumaczyła.

Jak stwierdziła, medycy pracują po trzy/cztery zmiany. - Nawzajem się zarażają. Są braki w szpitalach, jeśli chodzi o ludzi, którzy tam pracują - przekazała Rodrigues.

Rodziny chorych muszą dostarczać jedzenie do szpitali, lekarstwa, a nawet tlen. - Na ulicach rozgrywają się walki, każdy chce dostać te produkty - podkreśliła kobieta.

"Ludzie się duszą, umierają w męczarniach"

- Jeszcze nigdy czegoś takiego świat chyba nie widział - mówiła Kamila Rodrigues, oceniając sytuację w Indiach podczas walki z pandemią COVID-19. - Najbardziej zainfekowane miejsca dzisiaj to New Delhi, Mumbaj i Maharashtra - wymieniała.

- Ludzie się duszą, umierają w męczarniach, które ciężko po prostu sobie wyobrazić - zaznaczyła, opisując trudną sytuacje chorych na COVID-19 w Indiach.

- Tlen jest dostarczany wojskowymi samolotami i pociągami, bo to najszybsza droga - mówiła Polka. 

"Indie muszą ograniczyć kontakty społeczne"

W Indiach zanotowano po raz piąty z rzędu rekordowo wysoką liczbę nowych zakażeń koronawirusem w ciągu doby - 352 991. Liczba zgonów w tym samym czasie również była rekordowo wysoka - 2812.

- Wcześniej kremacje odbywały się w elektrycznych krematoriach. Teraz zostały wyłączone, ponieważ "się przegrzewają" - powiedziała Kamila Rodrigues. Jak wyjaśniła, właściciele obawiają się, że sprzęt się zepsuje. - Niektóre części się topią - dodała. 

Kiedy świat walczył z kolejnymi falami koronawirusa, zdaniem rozmówczyni Polsat News, "Indie to zignorowały". Jak przypomniała, kraj poradził sobie dobrze z lockdownem podczas pierwszej fali pandemii.

Zobacz więcej na polsatnews.pl.

Rozlicz pit online już teraz lub pobierz darmowy program

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne