Reklama

Reklama

Pandemia koronawirusa. Hiszpania wraca do pracy

W Hiszpanii do pracy wróciło cztery miliony osób, które w ramach walki z pandemią, spędziły dwa tygodnie na obowiązkowym urlopie. Nadal obowiązuje tam ogłoszony przed miesiącem stan alarmowy. Premier Pedro Sanchez zapewnił, że decyzja o "odmrożeniu części gospodarki" została podjęta po konsultacjach z ekspertami. Nie wszyscy jednak ją wspierają.

Na 302 stacjach madryckiego metra od 6 rano rozdawane są maseczki. Podobnie na dworcach i przystankach autobusowych w całym kraju. W sumie zostanie dziś rozdanych 10 milionów maseczek. Jak zdecydował rząd, muszą je nosić wszyscy użytkownicy publicznych środków transportu oraz miejsc, gdzie nie można zachować zalecanej, co najmniej metrowej odległości między osobami. Wszyscy powracający do pracy mają też mieć mierzoną temperaturę. 

Stopniowy powrót do normalności

Od połowy marca w Hiszpanii obowiązuje stan alarmowy - pierwszy stopień stanu wyjątkowego, który ogranicza wychodzenie z domu i zakazuje poruszania się między miastami. Zaś od końca marca pracę wstrzymały wszystkie firmy i przedsiębiorstwa, których działalność nie była kluczowa dla funkcjonowania państwa. 

Reklama

Zatrudnieni dostali płatny urlop i czas do grudnia, aby odrobić spędzone na nim godziny. Dzisiaj wszyscy oni wrócili do swoich zajęć. Ruszyły m.in. firmy budowlane, przemysł, biura i kancelarie adwokackie. Wciąż zamknięte pozostają lokale usługowe, sklepy, które nie sprzedają żywności, centra handlowe, kina, bary i restauracje.  

Zgodnie z decyzją rządu, z powrotu do pracy są zwolnieni ci, którzy mają jakiekolwiek objawy koronawirusa. W domach zostały też kobiety w ciąży i osoby mające problemy zdrowotne (choroby serca i płuc). A wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, zachowano pracę zdalną. 

- Powrót do pracy nie oznacza złagodzenia obostrzeń. Nadal obowiązują wszystkie ograniczenia - podkreślał szef hiszpańskiego MSW Fernando Grande-Marlaska.  

"Odmrożenie części gospodarki"

Premier Pedro Sanchez zapewnił, że decyzja o "odmrożeniu części gospodarki" została podjęta po konsultacjach z ekspertami. Nie wszyscy jednak ją wspierają. 

Zdaniem lekarzy z oddziału epidemiologii barcelońskiego Szpitala Klinicznego, z powrotem do pracy należało poczekać jeszcze kilka dni. Podobną opinię wyraziły związki zawodowe, które ostrzegły, że większość przedsiębiorstw, między innymi budowlanych, nie posiada wymaganych przez rząd środków higieny i ochrony osobistej. 

Jak określił premier, dwutygodniowe odosobnienie większości społeczeństwa doprowadziło do "spłaszczenia krzywej wzrostu zarażonych koronawirusem". Z państwa o największej liczbie ofiar na świecie, Hiszpania jest teraz trzecia, (przed Hiszpanią są Włochy i USA - przyp. red.). W kraju wykryto prawie 167 tysięcy zakażonych, a ponad 17 tysięcy osób zmarło. Ponad 62 tysiące chorych wyzdrowiało - prawie dwa razy więcej niż we Włoszech. 

Ewa Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje