Reklama

Reklama

Ostrzegają przed szwedzkim modelem walki z pandemią

Wiele krajów zaczyna po cichu stosować szwedzki model walki z pandemią: nie wprowadzają surowych restrykcji wraz z gwałtownym wzrostem zachorowań. To ryzykowne działanie, które może jeszcze bardziej przyspieszyć pandemię - czytamy w CCN.

Kim Sneppen z Instytutu Nielsa Bohra w Kopenhadze, ekspert od rozprzestrzeniania się COVID-19, ogłosił, że pandemia w Szwecji w zasadzie dobiegła końca, ponieważ Szwedzi uodpornili się na wirusa.

Reklama

Zachęciło to niektóre rządy do prób przyjęcia szwedzkiego podejścia do koronawirusa, aby złagodzić kryzys gospodarczy.

Brytyjski premier Boris Johnson zapowiedział zmiany w swoim kraju na szwedzki wzór. 

Choć w Wielkiej Brytanii odnotowuje się rekordowo wysoką liczbę nowych infekcji, Boris Johnson zaostrzył ograniczenia tylko nieznacznie, kładąc większy nacisk na osobistą odpowiedzialność za zapobieganie przenoszeniu się wirusa, tak jak uczyniły to szwedzkie władze. Zalecił: mycie rąk, maseczki i dystans społeczny.

Najważniejszą zmianą jest nakaz zamykania o godz. 22 pubów, barów i restauracji, zamiast o godz. 23, jak dotychczas. Dozwolona jest tylko obsługa kelnerska, aby uniknąć kolejek przy barach.

Szwedzi przez cały okres pandemii utrzymywali otwarte bary i restauracje, a także szkoły dla dzieci poniżej 16 roku życia, podczas kiedy w innych krajach były one zamknięte.

Ale nawet szwedzki rząd przyznaje, że taka polityka przyczyniła się do wysokiej liczby ofiar śmiertelnych: ponad 5800 osób w kraju liczącym około 10 milionów mieszkańców. Prawie połowa tych zgonów miała miejsce w szwedzkich domach opieki dla osób starszych.

Brytyjskie władze oficjalnie nie zaprzeczają, jakoby podążały szwedzką drogą, ale biuro prasowe Downing Street potwierdziło CNN, że premier zasięgał rady architekta szwedzkiego modelu walki z pandemią, Andersa Tegnella,  przed ogłoszeniem zmian w restrykcjach.

Brytyjski epidemiolog profesor John Edmunds, powiedział, że metody ograniczania pandemii ogłoszone przez premiera Borisa Johnsona są równie niebezpieczne jak "ciężarówka pędząca w dół wzgórza" i mogą przyczynić się znacznej liczby zachorowań oraz liczby śmiertelnych ofiar pandemii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje