Reklama

Reklama

Ogłosili sukces w walce z koronawirusem. Nagle pojawiły się nowe zakażenia

W Południowej Australii odnotowano 18 przypadków zakażenia koronawirusem. To pierwsze zachorowanie na COVID-19 w tym stanie od kwietnia. Lokalne władze określiły sytuację jako "niebezpieczną" – podaje serwis BBC.

Jak ustalono, źródłem zakażeń był pracownik hotelu, w którym przebywały osoby skierowane na przymusową kwarantannę. Od niego koronawirusem zaraziło się 13 członków rodziny. Pozostała piątka to zakażeni, którzy przyjechali z COVID-19 z zagranicy i przebywali na kwarantannie.

Reklama

Wcześniej Australia ogłosiła sukces w walce z drugą falą koronawirusa. Liczba zakażeń spadła bowiem prawie do zera. Było to efektem restrykcyjnej polityki władz, które miedzy innymi w Melbourne - jednym z epicentrów pandemii w Australii - wprowadziły czteromiesięczny lockdown. Obostrzenia zniesiono w zeszłym miesiącu.

Dodatkowo, w marcu kraj zamknął granice dla obcokrajowców. Obywatele oraz osoby posiadające prawo stałego pobytu mogły podróżować pod warunkiem odbycia 14-dniowej kwarantanny w specjalnie wyznaczonych do tego hotelach.

"Nie będziemy się oszczędzać"

Nowe przypadki koronawirusa w Południowej Australii spowodowały, że lokalne władze postanowiły przywrócić restrykcje.

- Stoimy w obliczu do tej pory największego wyzwania. Pracujemy na okrągło, by być o krok przed pandemią. Nie będziemy się oszczędzać w naszych staraniach - powiedział premier stanu  Steven Marshall.

Od wtorku (17 listopada) w Południowej Australii zakazane zostaną spotkania większej liczby osób, niż 10. Dodatkowo, odwołano wszystkie międzynarodowe loty, a na co najmniej dwa tygodnie zamknięte zostaną siłownie i centra rozrywkowe.  

W reakcji na nowe przypadki koronawirusa w Południowej Australii, inne australijskie stany: Zachodnia Australia, Tasmania i Terytorium Północne, przywróciły obowiązkową kwarantannę dla podróżnych z Australii Południowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy